Czyny i słowa nauki ojca Cleopy

Po polsku, Polecane

.

.

Część III
Czyny i słowa nauki ojca Cleopy

.

221) Jednemu z braci przeszkadzały dzieci, które przyszły do monasteru, robiły dużo hałasu i biegały dookoła na wzgórzach. Przechodził Starzec i brat ten zapytał go, co powinien zrobić. Ojciec Cleopa odpowiedział mu: – Przypomnij sobie, ty też przecież byłeś dzieckiem. Bardzo kocham dzieci, ponieważ są jak małe aniołki. Właśnie o nich Chrystus powiedział: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże (Mk 10:14).

2) Bliski uczeń wspomina swoje spotkania ze Starcem: Słuchając ojca Cleopy nigdy nie można się było nasycić. Cokolwiek mówił było bardzo interesujące. Opowiadał historie ze swojego dzieciństwa, o życiu monasteru, o swoich prześladowaniach, aresztowaniach i ucieczkach do lasu, o służeniu ludziom, o swoich pielgrzymkach do Jerozolimy i na Świętą Górę… Często ci, którzy go słuchali płakali, czasami ojciec Cleopa też płakał. Wszyscy byli wzruszeni, nie tylko z powodu tego, o czym mówił, gdyż łaska Boża działała przez niego. Zwyczajnie jego obecność, pełna łaski Ducha Świętego, zmieniała ludzkie serca.

3) Kiedy ojciec Cleopa przemawiał, robił to z natchnienia Ducha Świętego. Pewnego razu sień obok jego celi była pełna ludzi. Ojciec Cleopa zaczął mówić coś, co wydawało się nie mieć żadnego związku z dotychczasową rozmową, która nie budziła wielkiego zainteresowania. Ale pod koniec pewna kobieta, która stała z tyłu, podeszła do niego płacząc i powiedziała: – Przebacz mi, ojcze, ponieważ jestem grzeszna! Starzec przemówił do tej właśnie kobiety.

4) Pewien mnich często chodził do Starca, klękał przed nim i prosił o błogosławieństwo. Starzec kładł dłoń na jego głowie, czynił znak krzyża i mówił: – Niech Bóg cię błogosławi! Ten mnich wyznał, że zawsze odchodził od Starca z wielkim pokojem i ciszą w duszy, odczuwając ciepło w swojej głowie, jakby ogień, przez około pół godziny. Jego dusza wypełniona była wielką skruchą i często płakał.

5) Co noc Starzec wychodził na zewnątrz, zwłaszcza po północy. Nawet w zimie pozostawał na dworze przynajmniej przez godzinę. Zmawiał modlitwę Jezusową słuchając śpiewu nocnych ptaków, patrzył przy tym na gwiaździste niebo, radując się w ciszy. Chadzał w tym czasie, kiedy wszyscy spali, by nikt mu nie przeszkadzał. Jednak bracia często nachodzili go i mącili tę ciszę. Wtedy, widząc że nie może nigdzie uciec, rozmawiał z nimi i po odprawieniu ich wracał do ciszy swej celi.

6) Kiedyś, gdy pokazano ojcu Cleopie nową cerkiew w sadzie monasterskim, odpowiedział: – Dużo trudniej jest uformować prawdziwego mnicha niż zbudować katedrę!

7) Pewnego razu wierząca kobieta z rodziny intelektualistów przyszła do ojca Cleopy zrozpaczona z powodu niewiary swojego męża, profesora fizyki, który był zadeklarowanym ateistą. Dzięki sugestii ojca Cleopy, kobieta zdołała namówić swego męża do odwiedzenia Starca, mimo że wciąż twierdził: – Nie mam z tym głupim kapłanem o czym rozmawiać. Nikt i nic mnie nie przekona!
Kiedy dotarli do Sihastrii ojciec Cleopa rozmawiał z pielgrzymami. Gdy Starzec już skończył, był zmęczony po całym dniu, ale nie oszczędzał się, nie położył się na spoczynek, ale pozostał z profesorem czytając mu wiadomości z książek do fizyki, rozmawiając o astronomii, o odległościach między gwiazdami, o prawach naturalnych, o stworzeniu i wielu innych rzeczach.
Po wielu godzinach ich dyskusji, która trwała do północy, profesor wyjął mały notes i zapytał Starca – Ojcze, w żadnej szkole, w której się uczyłem, nie słyszałem takich rzeczy! Skąd ty to wszystko wiesz? I kiedy profesor przygotował się do notowania, Starzec odpowiedział po prostu: – A kto nie pozwala mi uczyć się? Na koniec tej rozmowy profesor poprosił o spowiedź.
Po jakimś czasie żona profesora wróciła do monasteru bardzo radosna i powiedziała Starcowi – Ojcze Cleopa, odkąd mój mąż odbył rozmowę z waszą świątobliwością, zupełnie się zmienił. Chodzi do cerkwi, modli się i szuka innych, aby przekonać ich o istnieniu Boga!

8) Jeden z uczniów wspomina: – Ojciec Cleopa bez przerwy mówił rzeczy, które umacniały duszę. Nigdy próżne słowo nie zagościło w jego ustach. Wiedział jak mnożyć swoje talenty. Za dnia, kiedy nie przyjmował pielgrzymów, brał swoje czotki i szedł w góry. Wiele razy widziałem go jak klęczał pod drzewem lub na pniu, zagłębiony w modlitwie. Nieraz musiałem krzyknąć kilka razy, zanim mnie usłyszał. Jeżeli dowiedział się, że przyjechali do niego ludzie, w pierwszym odruchu martwił się, że musi porzucić ciszę, ale zawsze zwyciężała miłość i wiara przybyszów, przyjmował ich i rozmawiał, umacniając w wierze i łagodząc ich trudności i kłopoty. Potem zabierał się z powrotem prosząc dobrego Boga, aby dał im „jakiś kącik w Raju”. Mówił też: – Gdybym miał wielką torbę, wszystkich was włożyłbym do niej i zabrał do Raju”.

9) Ojciec Cleopa miał ogromne nabożeństwo do Matki Bożej. Mawiał – Czy wiesz kim jest Matka Boża? Jest Królową całego stworzenia, jest świątynią w której zamieszkało Słowo Boga Przedwiecznego i przez które Światłość przyszła na świat. Jest Ona Bramą Życia, ponieważ Chrystus-Życie wszedł przez Nią na świat. Przez tę Bramę nie przeszedł nikt oprócz Zbawiciela, jak przepowiedział prorok Ezechiel.
10) Powiedział też: – Matka Boża jest drabiną do nieba, jest gołębicą, która zatrzymuje powódź grzechu, tak samo jak gołębica
sprawdzała dla Noego opadanie wód potopu. Jest kadzielnicą, ponieważ przyjęła do swojego łona Ogień Bóstwa. Bogurodzica jest Oblubienicą Ojca, Matką Słowa i Świątynią Ducha Świętego.

11) Jeszcze mówił: – Kiedy widzicie ikonę Bogurodzicy z Dzieciątkiem Jezus na rękach, czy zdajecie sobie sprawę na co patrzycie? Niebiosa na ziemi! Niebiosa to Chrystus, który jest ponad wszystkimi Niebiosami, który jest Stwórcą nieba i ziemi. Matka Boża przedstawia ziemię, ponieważ jest naszego rodu. Pochodzi Ona z królewskiej i kapłańskiej rodziny.

12) Czy wiesz kim jest Matka Boża i jak wielką chwałę, jak ogromną potęgę, jak wiele miłosierdzia posiada? Jest naszą Matką gdyż lituje się nad biednymi, wdowami i wszystkimi chrześcijanami. Nigdy nie ustaje w modlitwach do Zbawiciela Chrystusa za nas wszystkich.

13) Jeżeli chcielibyście, aby była waszą Obroną, czytajcie każdego ranka Akatyst przy zapalonej lampadzie, a wieczorem Moleben. Doświadczycie Jej potężnej pomocy w waszym życiu, w momencie śmierci i podczas Strasznego Sądu. Czy wiecie co może zdziałać
Bogurodzica przed tronem Przenajświętszej Trójcy? Gdyby nie Ona, to ten świat przestałby istnieć już dawno temu.

14) Tym, którzy prosili o modlitwy w cerkwi odpowiadał: – Odsłużyłem już tutaj długie nabożeństwa, ale jeżeli ktoś nic nie robi u siebie w domu, wtedy spełniają się słowa z Pisma Świętego: Kiedy jeden się modli a drugi nie, wtedy jeden buduje a drugi burzy! Oto co wam daję: po Modlitwach Porannych czytajcie Akatyst Zwiastowania z zapaloną lampką. Zobaczycie, że Matka Boża niezwłocznie wam pomoże.

15) Ojciec Cleopa bez przerwy powtarzał – Jutro, pojutrze pójdę do Chrystusa! Jutro zgrzybiały staruch odejdzie! Jutro już nie zobaczycie mnie, tylko krzyż na cmentarzu! Wieczna pamięć dla starucha! Ach! Potłuczone naczynie powiązane drutem! Jutro odejdę do moich braci. Wołają mnie: Chodź już, bracie! Już zostaw to gadanie z ludźmi!

16) Często, kiedy ktoś śpiewał dla niego „Sto lat” Starzec powstrzymywał go i mówił: – Nie, nie tak, ale „Wieczna pamięć, niech jego pamięć będzie wieczna!” albo mówił: – Sto lat dla starucha!

17) Tym, którzy twierdzili, że cierpią z powodu pożądliwości cielesnej, Starzec mówił: – Śmierć, śmierć, śmierć! Trumna, łopata, kilof… Święty Bazyli Wielki mówił: Kiedy widzisz najpiękniejszą kobietę na świecie, wyobraź sobie jej grób kilka dni po jej śmierci. Jaki okropny smród i zgnilizna wydobywa się z jej ciała, taki że wszystkie latryny świata nie śmierdzą tak strasznie. Popatrz czego tak bardzo pożądasz!

18) Kiedy ktoś chciał sfotografować Starca, ojciec Cleopa powiedział mu: – Poszukaj osła, zrób mu zdjęcie i podpisz „ojciec Cleopa”.

19) Rozwiedziony mężczyzna był bez przerwy niepokojony przez rodzinę byłej żony, w której było wielu bardzo wpływowych ludzi. Był pod ciągłą obserwacją policjanta, którzy nawet mu groził. Razem z siostrą wybrał się do ojca Cleopy z prośbą o modlitwę. Kiedy mieli wyruszyć, spotkali mnicha, który poprosił ich, aby zawieźli go do skitu Sihla, gdyż miał dużo bagaży. Kiedy byli już w drodze, opowiedzieli temu mnichowi o swoich kłopotach z policją. Kiedy przyjechali do Sihla powiedzieli mnichowi, że policjant ma na imię Konstantyn. Potem odjechali.
Mnich natychmiast stanął przed cerkwią i uczynił trzy pokłony, mówiąc: – Dzięki ci Boże, że dałeś mi odpowiedź na moje pytanie, dlaczego mam modlić się za Konstantyna, który ma kłopoty. Teraz będę się modlił za niego jeszcze więcej!
Okazało się, że odkąd policjant Konstantyn prześladował tego człowieka, zachorowała poważnie jego żona, a jego córka miała wypadek samochodowy. Mnich poinformował Konstantyna, że te nieszczęścia spowodowane były jego niesprawiedliwym prześladowaniem bliźniego. Po tym Konstantyn stał się jednym z najuczciwszych policjantów w kraju.
Mimo to prześladowania wierzącego mężczyzny trwały nadal. Krewni jego ex-żony zatrudnili innego policjanta, który groził mu: – Za pięć dni będziesz siedział w więzieniu. Papiery już są gotowe!
– Tak bez powodu? – pytał ten człowiek.
– Nie potrzebuję żadnego powodu, i nie zapomnij, że z więzienia wyjdziesz w trumnie, nogami do przodu! – groził zły policjant.
Słysząc to mężczyzna razem z siostrą pojechali szukać pomocy u ojca Cleopy. Dotarli o północy i szczegółowo opowiedzieli o groźbach. Starzec przyjął ich, ale też skarcił:
– Ludzie małej wiary! Czemu obawiacie się ludzi?
– Tak, ojcze, ale oni dali nam termin – pięć dni!
– Zostawcie go w spokoju, ponieważ za trzy dni ten, który was prześladuje, sam będzie w więzieniu.
Rzeczywiście, po trzech dniach dowiedzieli się od sędziego, że policjant ten został aresztowany. Odtąd już nikt nie prześladował naszego chrześcijanina. Kiedy znowu przyjechał do ojca Cleopy, Starzec powiedział mu: – Nigdy nie bój się, nie tylko kilku policjantów, ale tysięcy policjantów, milionów i miliardów policjantów, nawet gdy wszyscy mają wycelowane w ciebie gotowe do strzału karabiny, a palce naciskają cyngiel. Żaden nabój nie wystrzeli, żadna kula nie zrobi ci krzywdy, jeżeli jesteś prawy w oczach Boga.

20) Wierząca kobieta wyjechała z domu bez pozwolenia swojego męża, aby razem ze swoją matką wziąć udział w nabożeństwie żałobnym w 40. dzień po śmierci jednego z krewnych. Wracając późną porą do domu, zatrzymała się, aby zobaczyć ojca Cleopę i poprosić go o modlitwę, aby nie było problemów z mężem, gdy już wróci do domu. Ojciec Cleopa powiedział cicho: – Idź w pokoju, nie bój się, ponieważ gdy wejdziesz do domu twój mąż będzie klęczał przed ikonami w modlitwie i nic nie powie. Rzeczywiście, kiedy weszła do domu, zastała swojego męża dokładnie tak, jak przepowiedział ojciec Cleopa.
Później kobieta zapytała ojca Cleopę – Ojcze, skąd wiedziałeś, co się wydarzy? Starzec odpowiedział jej krótko: – Modlitwa dźwiga cię na coraz wyższe stopnie wiedzy. Im więcej się modlisz, tym więcej wiesz. I nie bój się nikogo i niczego, tylko módl się! Bóg i Jego Matka widzą cię i słyszą!

21) Tym, którzy lękali się uroków i zaklęć, ojciec Cleopa radził: – Nie bójcie się czarów. Bójcie się Boga i starajcie się nie drażnić Go swymi grzechami. Wtedy zaklęcia nie będą miały żadnej mocy! Wyznawajcie swoje grzechy, przestrzegajcie postów i chodźcie na nabożeństwo namaszczenia chorych.

22) Kiedy przychodzili do niego chorzy, zapisywał sobie ich imiona, aby modlić się za nich, i mówił im: – Największym źródłem uzdrowień jest nabożeństwo namaszczenia. Ale nie bierzcie w nim udziału bez uprzedniej spowiedzi. Przede wszystkim każdy musi najpierw wyznać wszystkie grzechy, dopiero potem może uczestniczyć w nabożeństwie namaszczenia, które odprawia przynajmniej trzech kapłanów.

23) Kiedy ktoś martwił się o czasy współczesne i pytał: – Co to teraz będzie, ojcze? Starzec odpowiadał: – Lata i czasy Ojciec oddał władzy Syna. Wedle woli Ojca On działa! A gdy ktoś mówił: – Pogoda na zewnątrz jest fatalna, ojciec odpowiadał: – Wszystko, co daje nam Bóg, jest dobre!

24) Do mnichów i braci, którzy chcieli odsunąć się na odludzie, mawiał: – Czy spędziliście już 20 lat w monasterze wykonując najcięższe i najmniej zaszczytne obowiązki? Tylko wtedy możecie odejść na odludzie! „Kto chciałby odejść na pustynię – mówi święty Bazyli Wielki –
niech weźmie jednego lub dwóch razem ze sobą; i musi mieć doświadczenie posłuszeństwa i wyrzeczenia się własnej woli w monasterze.”

25) Ojciec Cleopa mawiał: – Duchowy ojciec dla mniszek musi mieć co najmniej 50 lat oraz 20-letni staż w posłuszeństwie w monasterze.

26) O Cerkwi mawiał: – Cerkiew jest naszą Matką. Nie opuszczajcie Cerkwi, gdyż tutaj jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem. Tutaj Maria i Marta żyją w zgodzie.

27) Kiedy wierni zapytali ojca Cleopę, czy jest rzeczą dobrą czytać Psałterz, odpowiedział: – Święty Bazyli Wielki rzekł: „Lepiej byłoby, gdyby słońce zatrzymało się w swej wędrówce, niż gdyby Psałterz miał być nie czytany w chrześcijańskich domach”. Traktujmy Psałterz jak dobre ciasto. Kiedy jesteś głodny kroisz sobie następny kawałek i zjadasz więcej; podobnie z czytaniem Psalmów, popracuj trochę, a potem przeczytaj jeszcze jedną katyzmę, albo dwie czy trzy, tyle, ile możesz.

28) Ojcze Cleopa – spytał uczeń – powiedz nam, jak to było w ciągu tych dziesięciu lat samotnego przebywania w lesie? Jakie rodzaje pokus trapiły cię? Słyszałem, że walczyłeś z wrogiem! Jak i czym byłeś kuszony? Starzec odpowiedział: – Jeśli chcesz wiedzieć jak to jest w pustelni, idź i zostań sam przez rok to zobaczysz.

29) Najczęstszą poradą dawaną mnichom była następująca: – Jeśli chcecie kroczyć prostą drogą przed Bogiem, potrzebujecie dwóch ścian. Ścian nie z cegieł, czy z kamienia, czy z gliny, tylko dwóch duchowych ścian. Miejcie bojaźń Bożą z prawej strony, gdyż prorok Daniel mówi: „człowiek ogarnięty bojaźnią Bożą odwraca się od zła”; a z lewej strony umieśćcie lęk przed śmiercią, gdyż syn Syracha powiada: „Synu, pamiętaj o swoim końcu, a nie zgrzeszysz”. Te dwie dobre rzeczy – bojaźń Boża i pamięć o śmierci, chronią człowieka przed wszystkimi grzechami.

30) Inny brat powiedział do Starca: – Ojcze, módl się za mną grzesznym, i gdy odejdziesz do Boga, nie zapomnij o mnie.
– Tak, tak… jesz i śpisz do sytości i jeszcze chcesz, żebym się za ciebie modlił?! – Starzec zganił go, ucząc jednocześnie odpowiedzialności za swoje duchowe życie.

31) Pewien Hieromnich zapytał Starca, jak się modlić, i usłyszał taką odpowiedź: – Najpierw módl się ustami, gdyż z ust modlitwa przechodzi do umysłu, a potem do serca. Dlatego potrzebujemy tak dużo trudu, wielu wylanych łez oraz łaski Ducha Świętego.

32) Do jednego z braci powiedział – Bądź przygotowany na cierpienie, biczowanie, głód i pragnienie. I jeśli cię wykopią z monasteru, nie odchodź! Stój w bramie, a jeśli policja cię zgarnie, wróć i skonaj w monasterze!

33) Jeden z braci zapytał Starca: – Ojcze, jeśli uwięziono nas z powodu naszej wiary i zmieniono nam psychikę przy pomocy hipnozy, to czy zaciągamy jakąś winę?
Starzec odpowiedział: – Nie jest możliwe zmienić kogokolwiek, kto utrzymuje w sercu modlitwę Jezusową… Ale już teraz trzeba praktykować życie modlitwy. Kiedy mówisz: Panie Jezu Chryste… całe piekło drży, jeżeli tylko płynie to z serca.

34) – Ile ubrań powinien posiadać mnich? – ktoś zapytał Starca. – Dwa ubrania na zmianę! Dlaczego? Czy chcesz zostać pustelnikiem z wozem pełnym ubrań? A kiedy się będą drzeć, przyszyj żółtą łatę, potem czerwoną, następnie zieloną…

35) Tym, którzy byli bardziej leniwi, ojciec radził: – Weź padlinę, to znaczy ciało, i idź pracować, a umysł złóż u stóp Zbawiciela, to znaczy, módl się…

36) Brat zapytał ojca Cleopę, jak może się zbawić. Ojciec Cleopa odpowiedział: – Cierpliwość, cierpliwość, cierpliwość…
Brat zapytał: – Ale co muszę znosić cierpliwie? Wtedy Ojciec rzekł: – Znoś cierpliwie wszystkie zniewagi i hańby dla miłości Chrystusa!

37) Pewnego razu, po wysłuchaniu wielu przemówień ojca Cleopy, brat podszedł do niego i zapytał: – Ojcze, co powinienem uczynić dla swojego zbawienia? Starzec znając jego serce, odpowiedział mu zgodnie z jego stanem duchowym: – Rób to, co wiesz, a będziesz zbawiony! Wtedy brat zorientował się, że wie już bardzo dużo, a brakuje mu jedynie wprowadzenia tej wiedzy w czyn, aby słowa świętych Ojców o życiu duchowym zamienić na codzienną praktykę.

38) O wytrwałości Starzec rzekł: – Kiedy wytrzymasz w monasterze dziewięć lat i siedem razy dziennie będziesz otrzymywał lanie, i będziesz dostawał jeden posiłek na trzy dni, to wtedy będziesz dobrym mnichem!

39) Pewien brat przechwalał się, jak bardzo pragnie cierpieć dla Zbawiciela. Widząc w tej śmiałości wiele pychy, Starzec rzekł mu: – Chciałbym zobaczyć co byś zrobił, gdyby Securitate wsadziła cię do samochodu i zabrała stąd!

40) Jeden z wiernych powiedział Starcowi: – Ojcze, nie wierzę, że diabeł naprawdę istnieje! Starzec, po długiej nauce w oparciu o Pismo Święte, powiedział mu: – Jeżeli wciąż nie wierzysz w istnienie diabła, to idź na pustkowie, ośmiel się tam pościć i modlić, a przekonasz się, że nie zostawi cię samego.

41) Powiedział też braciom: – Wszystko przemija! Strzeżcie dusz waszych, spowiadajcie się, przyjmujcie Świętą Komunię, prowadźcie czyste życie, rozdawajcie jałmużnę, róbcie wszystko, co tylko można, i miłujcie się nawzajem, gdyż miłość nigdy nie ustaje.

42) Na temat modlitwy Starzec powiedział: – Modlitwa jest pokarmem i życiem duszy. Tak jak ciało umiera nie dostając pożywienia, tak też umiera dusza bez modlitwy.

43) Powiedział również: – Bądźcie jako dzieci względem Boga, dla samych siebie bądźcie surowymi sędziami, a dla bliźniego miejcie serce matki.

44) Starcy z Monasteru Sihastria opowiadali o następującym cudzie, którego byli świadkami przy relikwiach św. Paraskewii w dniu 14 października 1951 roku:
W dzień świąteczny ludzie czekali, aby oddać cześć relikwiom. W kolejce stały też dwie starsze kobiety. Widząc tłum ludzi przed sobą poprosiły ojca Cleopę: – Ojcze, pozwól nam pokłonić się relikwiom świętej Paraskewii bez potrzeby stania w tej długiej kolejce, gdyż jesteśmy chore. Chcemy tylko położyć pod jej głową tę poduszkę, którą wzięłyśmy z domu w podzięce za pomoc, którą od niej uzyskałyśmy.
– Niech Bóg wam błogosławi – odrzekł Starzec – Idźcie i pokłońcie się.
Kiedy dwie kobiety podeszły do ciała świętej Paraskewii stała się rzecz cudowna: święta uniosła głowę i gdy kobiety z wielką czcią położyły swoją poduszkę pod jej głową, święta położyła swoją głowę na niej.

45) Uczeń zapytał ojca Cleopę: – Co to jest czysta modlitwa?
– Mówisz ją ustami, rozumiesz umysłem i odczuwasz w sercu – odpowiedział Starzec.

46) Mówił też: – Posłuszeństwo bez modlitwy jest niewolą, ale ktoś, kto jest posłuszny i modli się, sprawuje Liturgię.

47) I jeszcze mówił: – Pokora rodzi się z posłuszeństwa bez narzekań.

48) I jeszcze: – Modlitwa nie jest zależna od miejsca ani od czasu. Jest pokarmem duszy.

49) Ojciec Cleopa mówił: – Nigdy nie dawaj komuś rady, dopóki sam jej nie wypróbowałeś w swoim życiu. Ktoś, kto kogoś poucza, a sam tak nie żyje jest jak woda w strumieniu namalowana na ścianie, podczas gdy ten, kto daje nauki płynące z własnego doświadczenia jest podobny do żywego strumienia.

50) Starzec mawiał do swoich uczniów: – Mój chłopcze, nie stój tak bezmyślnie i bez celu, tracąc tylko czas. Weź książkę do torby i gdziekolwiek idziesz, czy paść owce, czy krowy, czy gdziekolwiek jesteś posłany, czytaj słowo Boże!

51) Mówił też: – Kiedy przeczytam książkę dwa albo trzy razy, znam ją już prawie na pamięć.

52) Czasami mawiał: – Święci Ojcowie powstrzymują mnie od mówienia czegoś więcej, gdyż pouczają: „Nie opowiadaj o swoich własnych przygodach”. Powiem wam tylko tyle: – gdybyście gdzieś na pustkowiu byli przywiązani do drzewa i zobaczylibyście demona, wyrwalibyście to drzewo z korzeniami i uciekalibyście z nim na plecach gdzie pieprz rośnie.

53) Powiedział też, że około roku 2000 będą ukazywać się nadprzyrodzone znaki, cytował tutaj świętego Agathangela, który to przepowiadał.

54) Uczeń Starca powiedział nam: – Przychodziło do ojca Cleopy dużo listów pełnych różnych kłopotów i problemów, czasem mówił mi, abym na nie odpowiadał. Wielu chrześcijan przychodziło też do niego i ojciec Cleopa chciał, abym porozmawiał z nimi i zapisywał ich imiona na karteczce, aby pamiętać o nich. W ten sposób, będąc bardzo zajęty, nie zdołałem wypełnić mojej modlitewnej reguły monastycznej, zapytałem więc co mam zrobić. Powiedział mi: – Wypełniaj swoje obowiązki, pisz listy, rozmawiaj z ludźmi i mów modlitwę Jezusową, gdyż „pożytek twojego brata będzie twoim owocem”, jak nauczali święci Ojcowie.

55) W 1996 roku, gdy do Iasi przywieziono głowę świętego Apostoła Andrzeja, jeden z braci chciał koniecznie pojechać i pokłonić się relikwiom. Jeden z kierowców zaproponował zabrać go do Iasi. Jednak brat ten chciał wyruszyć bez wiedzy przełożonego, więc poszedł poprosić o błogosławieństwo Starca, jako jego duchowy syn.
Kiedy Starzec spostrzegł idącego po błogosławieństwo brata, powiedział głośno: – Mój, mój… bracie, masz przełożonego i Boga!
– Co mam zrobić? Mam iść do przełożonego i go poprosić? – zapytał uczeń.
– Tak, idź i poproś o błogosławieństwo – odpowiedział ojciec Cleopa.

56) Podczas spowiedzi Starzec postępował w sposób następujący. Kiedy wierny był łasy na pochwały, Starzec szkalował siebie mówiąc, że był bardziej grzeszny, bardziej chciwy i gorszy od wszystkich, ukazując przez to słabość ucznia.

57) Unikał też chwały ludzkiej. Pewnego razu przyszedł reporter zrobić z nim wywiad i zaczął: – Ludzie szukają światła, ludzie chcą żywej wody…
– Tak! Ludzie odnajdują światło w Ewangelii, w pismach proroków, Apostołów, świętych Ojców, wielkich hezychastów i w żywotach milionów męczenników… Tam odnajdują źródło światła.
Z kogoś takiego jak ja może wychodzić tylko ciemność. Ponieważ jestem człowiekiem urodzonym w ciemności, a nie w świetle. Jestem grzesznym człowiekiem, pełnym słabości i sennym… Nie posiadam Bożej miłości, nie jestem wstrzemięźliwy, nie mam zdolności rozpoznawania, nic nie mam! Wszystko, wszystko utraciłem wskutek mego lenistwa i nie mam nic dobrego na tym świecie!
Apostoł Paweł w swoim pierwszym liście do Tymoteusza mówi tak: Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników, spośród których ja jestem pierwszy. Jeżeli ten, który został uniesiony do Trzeciego Nieba mówi o sobie, że jest pierwszym z grzeszników, to co ja mam powiedzieć? Że uczyniłem coś dobrego? Nigdy, przez wieki wieków.

58) Brat poprosił ojca Cleopę o pamięć o nim w modlitwie. Pokazując swoją ręką ślad wyimaginowanego dymu, snującego się nisko nad ziemią, Starzec odpowiedział – Moje modlitwy są jak dym Kaina! Snują się nisko nad ziemią…

59) Starzec często przytaczał słowa Zbawiciela: Biada wam, gdy wszyscy ludzie chwalić was będą (Łk 6:26) i dodawał: – Albo gdy wasze pochwały prześcigną wasze czyny!

60) Kiedy przychodzili ludzie zatroskani tym, że antychryst zwodzi ludzi, że będą wojny oraz inne nieszczęścia, ojciec Cleopa mówił mocnym głosem: – Bóg Ojciec kieruje wszystkim! I przytaczał 10 werset 32 Psalmu: Jahwe udaremnia zamiary narodów; wniwecz obraca zamysły ludów.
Potem umacniał ich: – Nie martwcie się i nie obawiajcie, ponieważ to nie będzie tak, jak oni by chcieli. Och, jak bardzo by chcieli zrobić coś! Ale nie bójcie się. Módlcie się i czyńcie znak krzyża z wiarą, a wszystkie demony uciekną!

61) Ojciec Cleopa mówił także: – Niczego nie czyńcie bez przeżegnania się znakiem krzyża! Kiedy jesteś w podróży, kiedy zaczynasz jakąś pracę, kiedy idziesz do szkoły, kiedy jesteś sam, kiedy jesteś razem z innymi ludźmi, pieczętuj się świętym krzyżem, na swoim czole, na ciele, na ramionach, na piersi, na sercu, na ustach, oczach i uszach. Wszyscy powinniście być zapieczętowani znakiem Chrystusowego zwycięstwa nad piekłem. Wtedy już nie obawiajcie się zaklęć czy złych duchów albo czarów, ponieważ tracą wszelką moc przed potęgą krzyża, jak wosk przed ogniem i jak pył przed wichrem.

62) Pewna kobieta przyszła do ojca Cleopy razem z wnukiem, który oskarżony był o popełnienie przestępstwa, ale był niewinny. Wnuk powiedział ojcu Cleopie, że był sądzony za morderstwo, ale nie powiedział, że nic złego nie popełnił. Ojciec Cleopa przerwał mu i rzekł: – Ty jesteś niewinny i nie będziesz musiał iść do więzienia! Rzeczywiście, młodzieniec został uwolniony od niesprawiedliwych oskarżeń.

63) Podczas gdy Starzec przebywał sam w monasterskiej pasiece, jakiś wierny przyszedł do niego z krzykiem, że jest ścigany przez Securitate. Gdy opowiedział Starcu o swojej sytuacji i przedstawił swoje imię, aby ojciec Cleopa mógł się za niego modlić, Starzec rzekł do niego: – Odtąd już więcej się nie bój! Rzeczywiście, od tej pory ten człowiek przestał być prześladowany.

64) Młody człowiek, który wstąpił do monasteru z myślą, aby pozostać w nim tylko dwa lub trzy miesiące, poszedł do spowiedzi do ojca Cleopy. Starzec rzekł do niego prosto i stanowczo: – Przyszedłeś do Starego Kostucha. Już stąd nie odejdziesz. I tak się stało, dzięki łasce Bożej człowiek ten pozostał w monasterze.

65) Jeden z braci rozpoczął praktyki ascetyczne przewyższające jego siły. Nie sypiał w łóżku, często czytał Psałterz, bił dużo pokłonów, jednak bez właściwego celu. Chciał wyłącznie uwolnienia od pożądliwości cielesnych bez walki z namiętnościami serca. Dlatego wciąż był rozgniewany, osądzał innych, wszystko krytykował oraz cierpiał pokusy.
Poszedł w końcu do ojca Cleopy aby poprosić o jego błogosławieństwo. Starzec pokazał mu powiedzenie wypisane na ścianie pod ikonami i rzekł: – Zobacz, co tutaj jest napisane: „Dobro przestaje być dobrem, gdy jest czynione niemądrze”. Ja to tutaj napisałem.

66) Na ogół ojciec Cleopa nie był zwolennikiem przesady w trudach ascezy, mimo że sam znany był z surowej ascezy praktykowanej na odludziu. Ale święci zawsze byli wymagający dla samych siebie, a pełni miłości dla innych.
Mawiał, że las nie obawia się kogoś, kto za jednym zamachem bierze wielką kłodę drewna i wrzuca na wózek, ponieważ wie, że wózek się rozleci. Las obawia się kogoś, kto bierze niedużo, ponieważ kawałek po kawałku, wyniesie cały las.

67) Mnich opowiadał historię jak trafił do monasteru: – Przychodząc do monasteru i słuchając ojca Cleopy pomyślałem, że i ja mogę wziąć na siebie jarzmo Chrystusa. Jednak byłem niezdecydowany. Wtedy pomyślałem, że zapytam Starca, gdyż to właśnie on napełnił mnie gorliwością dla Chrystusa. Powiedziałem sobie: – Cokolwiek mi powie, tak uczynię!
Kiedy zapytałem ojca Cleopę on odpowiedział, jakby widząc moje serce: – Nie wstępuj! Zostań w świecie i pracuj misyjnie! Wtedy stałem się jeszcze bardziej pilny i rozprowadzałem religijne książki.
Po dwóch latach, kiedy moje serce już bardzo mocno skłaniało się do monastycyzmu, zdecydowałem się wstąpić do monasteru, jednak z pewnym lękiem, wciąż myśląc o słowie Starca. Modląc się do Boga poszedłem do niego i powiedziałem: – Ojcze, chcę wstąpić do monasteru.
– Dobrze! – powiedział Starzec, napełniając mnie radością.

68) Pewnego razu przyszedł do ojca Cleopy przełożony monasteru po poradę. Powiedział, że jego mnisi nie mają czasu na modlitwę z powodu ogromnego nawału pracy, jaką muszą wykonać. Zdecydowany starannie wypełnić zalecenia Starca, zapytał: – Co mam zrobić, ojcze Cleopa? Czy mam zmniejszyć zakres działań i mniej pracować? Ojciec Cleopa odpowiedział: – Trzymaj się królewskiej ścieżki! To znaczy, unikaj wszelkich skrajności, ani w jedną, ani w drugą stronę. Wszystko czyń z rozwagą.

69) Dwoje młodych ludzi wzięło ślub i miało dzieci. Jednak odkryli później, że byli blisko spokrewnieni. Ich duchowy ojciec poradził im, aby poszli wyspowiadać się do biskupa i uczynili według jego rady. W międzyczasie poradzono mężowi, aby zapytał też ojca Cleopy, którego wcześniej nigdy nie spotkał.
Wybrał się do Starca, ale nie mógł się do niego przecisnąć, gdyż był otoczony przez wielki tłum ludzi. Gdy tak czekał na swoją kolej, nagle usłyszał jak Starzec woła: – Antoni, chodź do mnie! Pomyślał, że Starzec woła jakiegoś innego Antoniego z tłumu, więc stał dalej nieruchomo. Po chwili znowu usłyszał: – Antoni, chodź do mnie! Jednak nie zdając sobie sprawy, że Starzec go woła, wciąż nie postępował naprzód. W końcu ojciec Cleopa popatrzył prosto na niego, dał mu znak ręką i powiedział: – Hej, ty tam, Antoni, chodź tu do mnie!
Antoni przepełniony lękiem powiedział sam do siebie: – Jak ten ojciec, który nigdy wcześniej mnie nie widział, może znać moje imię? Starzec potem długo z nim rozmawiał. Młody człowiek odszedł do domu przepełniony pokojem i uwolniony od wszystkich swoich obaw.

70) Dwie kobiety opętane przez złego ducha przyszły do ojca Cleopy, który pobłogosławił je i powiedział – Po trzech nabożeństwach
namaszczenia chorych będziecie uzdrowione. I tak też się stało dzięki Bożej woli.

71) Brat widząc ojca Cleopę siedzącego na ławce podszedł blisko, ucałował jego dłoń i poprosił o błogosławieństwo. Jednak nie mógł on otworzyć swego serca przed Starcem, gdyż walczył z niepokojącymi go grzesznymi myślami. Patrząc mu prosto w twarz ojciec Cleopa powiedział: – Bracie, idź do swojego spowiednika, wyspowiadaj się ze wszystkiego i poproś o pokutę, abyś mógł uwolnić się od tych nieczystych myśli, które cię opanowały.

72) Przemawiając do ludzi ojciec Cleopa często mawiał: – Moi drodzy, Aniołowie Boży przywiedli was do świętych monasterów. Nie widzicie ich, ale obok każdego z was stoi Anioł Stróż. Wtedy oczy Starca stawały się łagodne, jakby mógł widzieć te wszystkie Anioły.

73) Do kilku ojców powiedział – Nie jest możliwe wyrwać kogoś z piekła, za wyjątkiem jedynie Bożego miłosierdzia i dobrych uczynków.

74) Kiedyś przyszedł zobaczyć się z ojcem Cleopą pewien chrześcijanin razem ze swoim krewnym, którego wciągnęła sekta Świadków Jehowy. Odbył on wiele dyskusji i wypowiedział mnóstwo argumentów, aby ten krewny wrócił do prawdziwej wiary, jednak nie mógł go przekonać, aby opuścił Świadków Jehowy. W końcu przekonał go jednak, aby przyszedł i porozmawiał ze Starcem Cleopą.
Jak zwykle było wtedy wielu ludzi w celi Starca. Wszyscy słuchali homilii ojca Cleopy na temat „W jaki sposób diabeł zwodzi człowieka”. Chrześcijanin ten wyczekiwał końca homilii, aby zaaranżować dyskusję pomiędzy Starcem a swoim krewnym.
W tym momencie zauważył jednak, że twarz krewnego całkiem się zmieniła. Jego oblicze stało się bardzo łagodne, promieniując nieopisaną radością. Kiedy słuchał homilii ojca Cleopy, jego serce zostało do głębi poruszone, i już całkowicie stracił ochotę na wszelkie debaty. I kiedy ten chrześcijanin chciał rozpocząć dyskusję z ojcem Cleopą, jego krewny stwierdził: – Już nie mam żadnych pytań! Nigdy w życiu nie spotkałem takiego człowieka!
Był to jeden z wielu przypadków, kiedy zwykła obecność Starca Cleopy wystarczyła, by całkowicie odmienić czyjeś serce.

75) Już po kilku miesiącach po przyjęciu do monasteru pewien posłusznik przyszedł do Starca i powiedział: – Ojcze, ogromnie nienawidzę demonów. Pozwól mi, proszę, odczytać egzorcyzm świętego Bazylego Wielkiego! Ojciec Cleopa odpowiedział mu: – Ty? Mój Boże! Ty nienawidzisz demonów? A może chciałbyś zobaczyć, jak one nienawidzą ciebie!… Pamiętaj, nigdy nie rób takich rzeczy… Słyszysz? Wczoraj przyszedł do monasteru, a już chce wyganiać demony i czytać egzorcyzm Bazylego Wielkiego! Co za bohater!
W ten sposób Starzec upokorzył pychę posłusznika.

76) Ojciec Cleopa mawiał: – Zawsze bądźmy pewni, że Bóg gniewa się na nas. Bez tej pokory serca nie możemy osiągnąć zbawienia.

77) Ojciec Cleopa często przypominał nam o ogromie grzechów pochodzących z miłości własnej. Wszystkich przynaglał do pokuty, mówiąc: – Źródłem wszelkiej niegodziwości i wszelkich grzechów jest miłość własna! Jest to nieracjonalna miłość do własnego ciała, jest to najtrudniejsza i najbardziej subtelna forma namiętności, która więzi ludzką naturę.
Z miłości własnej rodzi się litość nad samym sobą, folgowanie sobie, łatwe usprawiedliwianie się, chwalenie się, samozadowolenie, zarozumiałość i wszystkie inne grzechy, świadome i nieświadome.

78) Mnich zapytał ojca Cleopę: – Często jesteśmy przemęczeni z powodu naszych obowiązków i nie jesteśmy w stanie się modlić. Co mamy robić?
Starzec odpowiedział: – Bracie, ciało to Marta, a dusza to Maria. Marta trudzi się o rzeczy ziemskie, podczas gdy Maria, która symbolizuje duszę, pozostaje na modlitwie u stóp Zbawiciela. Właśnie dlatego Chrystus powiedział: Maria obrała najlepszą cząstkę (Łk 10:42). My musimy pogodzić Martę i Marię, to znaczy, przede wszystkim jest modlitwa, a potem wykonujemy nasze obowiązki, razem z modlitwą umysłu i serca.

79) Kobietom, które skarżyły się na swoich złych mężów, ojciec Cleopa nigdy nie sugerował rozwodu, ale zalecał modlitwę za swoich mężów. – To nie są moje słowa, ale świętego Apostoła Pawła: A skądże zresztą możesz wiedzieć, żono, że zbawisz twego męża?… Uświęca się bowiem mąż niewierzący dzięki swej żonie (1 Kor 7:16, 14).
Mężczyznom dawał tę samą radę. I w ten cudowny sposób do wielu domów wróciło szczęście.

80) Ojciec Cleopa powiedział nam: – Kiedy byłem bratem w Monasterze Sihastria, nikt nie zamykał swojej celi na klucz, ponieważ nikt nie posiadał niczego cennego, co można by ukraść. Wszystko, czego potrzebowaliśmy, otrzymywaliśmy od wspólnoty. Jednak zobaczcie, jak wróg naszego zbawienia chciał mnie pochwycić przy pomocy chciwości pieniędzy! W roku 1937, kiedy byłem monasterskim kucharzem, pewien pielgrzym powiedział mi: – Spójrz, ojcze Cleopa, jaka piękna nowa moneta została wybita – i dał mi jedną. Wziąłem tę monetę do mojej celi i położyłem na parapecie pod kawałkiem papieru, aby nikt jej nie mógł zobaczyć, i zamknąłem drzwi. Kiedy pracowałem w kuchni, co chwila biegałem do celi zobaczyć, czy moneta jest na swoim miejscu. Pewnego dnia zdałem sobie sprawę, że wróg przywiązał moje serce do pieniądza, gdyż wciąż zamykałem moją celę i wciąż myślałem o tej monecie. Dlatego uczyniłem znak krzyża, otworzyłem drzwi do mojej celi i dałem monetę biedakowi. W ten sposób uwolniłem się od chciwości pieniędzy!

81) Pewnego razu, kiedy ojciec Cleopa przebywał na odludziu, wpadł w wielką pokusę czynów lubieżnych i ukazał mu się demon w uwodzicielskiej postaci. Demon powiedział do niego: – Czy teraz nie skusisz się na chwilę rozpusty? Ojciec Cleopa odpowiedział: – Tak, każdy może ulec pokusie, bo czym jest mężczyzna czy kobieta? Są tylko rozkładem i smrodem.
Innym razem kiedy miał podobną pokusę, postawił swoje stopy na żarzące się węgle aby odpędzić demona rozpusty cielesnej.

82) Kiedy ojciec Cleopa przemawiał i dawał porady, niezmiennie powoływał się na znanych mu Starców, mówiąc: – Ojciec Ioanichie Moroi mawiał… Ojciec Paisjusz Olaru powiedział… Ojciec Wincenty Malau twierdził… Gdyż Starcy, którzy kochali Chrystusa, posiedli ogromną duchową mądrość.

83) Ojciec Barsanufiusz został postrzyżony na mnicha w roku 1952 i był wyświęcony na diakona i kapłana w roku 1956 w Monasterze Sihastria. Był jednym z najwierniejszych uczniów ojca Cleopy. W roku 1997, kiedy na ojca Barsanufiusza przyszedł czas odejścia do Boga, ojciec Cleopa czytał modlitwy na odłączenie duszy. Kiedy przeczytał: – Uwolnij sługę Twego kapłana Barsanufiusza od bólu i goryczy, racz dać mu odpoczynek razem ze sprawiedliwymi… – ojciec Barsanufiusz westchnął dwa razy i oddał duszę swoją Bogu. Ojciec Cleopa podjął modlitwę – …gdyż Ty jesteś odpoczynkiem dusz i ciał naszych i Tobie oddajemy chwałę…

84) Gdy ojciec Cleopa we wczesnych latach swojego życia monastycznego był posłusznikiem w owczarni, przychodziła czasami do niego siostra Katarzyna, aby go odwiedzić. Widząc go wciąż przy owcach mawiała: – Drogi bracie, czy na zawsze pozostaniesz pasterzem owiec? W domu pracowałeś przy owcach, w monasterze też przy owcach! Ale posłuszny brat Konstantyn odpowiadał: – Odejdź ode mnie i nie mów w ten sposób!

85) Do przygotowujących się do przyjęcia święceń kapłańskich Ojciec Cleopa mówił: – Zawsze możecie zadać na pokutę rozdawanie jałmużny, z wyjątkiem tych, którzy są bogaci, bo oni i tak mają kieszenie przepełnione pieniędzmi. Przychodzą, kładą stos monet na stole i mówią: To wszystko! Już się zbawiłem! Ale Królestwa Niebieskiego nie można nabyć za pieniądze!
Niech poszczą, niech biją pokłony, niech czuwają po nocach… ponieważ wtedy trudzą się i otrzymują zapłatę od Boga. Jałmużna jako pokuta może być zadana komuś biedniejszemu, kto musi na pieniądze ciężko pracować, w ten sposób otrzyma on nagrodę od Boga.

86) Od 1930 do 1934 roku mieszkał w okolicy Neamt psalmista Mikołaj Dumitru. Był bardzo pobożnym chrześcijaninem, często przychodził do Sihastrii. Kiedy śpiewał na klirosie wielu roniło łzy i wiele dusz odczuwało skruchę.
Nagle zachorował i umarł. Kiedy niesiono jego trumnę na cmentarz, przebudził się ze śmierci i żył jeszcze potem przez kilka lat. Zawsze ze łzami opowiadał o mękach jakie widział w piekle i o tych, którzy tam płonęli w ogniu. A kiedy śpiewał na klirosie wszyscy ludzie rzewnie płakali. Kiedyś ktoś zapytał go: – Dlaczego ludzie płaczą, kiedy śpiewasz?
Odpowiedział: – Kiedy twój śpiew płynie prosto z serca, wtedy dosięga serc innych ludzi.
Kiedy ojciec Cleopa był młodym posłusznikiem, który dopiero co przybył do monasteru, psalmista Mikołaj powiedział do starszych braci: – Śmiejecie się z niego? … no to wiedzcie, że on zostanie waszym przełożonym!
Jego proroctwo spełniło się w roku 1945.

87) Podczas swojego najdłuższego pobytu w leśnej głuszy ojcu Cleopie przez większość czasu towarzyszył jego posługujący z celi, ojciec Barsanufiusz. Historia wstąpienia ojca Barsanufiusza do monasteru jest godna uwagi:
Był żonaty i pracował w lesie. Pewnego dnia ktoś ukradł jego piłę, przyszedł więc do monasteru Sihastria prosić o modlitwę, aby złodziej piły się odnalazł. Ojciec Cleopa powiedział wtedy kilka duchowych pouczeń, które sprawiły, że całkiem zapomniał o swojej pile, zaczął natomiast zastanawiać się intensywnie, czy możliwe jest podjęcie przez niego życia w monasterze.
Po spowiedzi u swojego ojca duchowego i przeczytaniu jeszcze kilku duchowych książek postanowił żyć ze swoją żoną w czystości. Potem doświadczył poważnych pokus, aby porzucić myśl o służbie dla Chrystusa w monasterze. Pewnej nocy przyszedł do nich zły pod postacią paskudnego, ciemnego typa bez zarostu, który ryczał tak głośno, że szyby trzęsły się w oknach. Wróg powiedział im: – Cholerni głupcy, co wy mi robicie? Potem nagle zniknął. Po trzech dniach oboje wstąpili do monasteru, mąż do Sihastria, a żona do Starej Agapii.

88) W ostatnich latach swojego życia ojciec Cleopa miał chwile ogromnego zmęczenia, takiego, że nie mógł już nikogo przyjmować.
Mawiał wtedy do swoich uczniów: – Zamknijcie drzwi na klucz, nawet gdyby cesarz Japonii przyszedł, nie otwierajcie. Ale gdy nikt nie wzywał go do cesarza Japonii, w imię miłości do Chrystusa Króla i do wiernych zawsze wstawał, gdy był wzywany, i pocieszał, nauczał i błogosławił ich wszystkich.

89) Począwszy od 1996 roku przez dwa lata ojciec Cleopa odczuwał wielki ból w swojej prawej nerce, która przestała funkcjonować. Od samego początku tej dolegliwości nie chciał iść do lekarza, ani nie chciał przyjmować żadnych lekarstw. Wypijał tylko trochę herbaty po posiłku, gdyż miał takie powiedzenie: – Najlepszym jedzeniem jest chleb z herbatą. Leciutki pokarm! Potem z wielką trudnością poszedł do lekarza, z posłuszeństwa wobec Metropolity Daniela i ojca przełożonego. Z ogromną niechęcią poddawał się kuracji i zastrzykom.

90) Starzec Cleopa miał duchowy wzrok. W ogromnej ciżbie ludzi, która do niego przychodziła, rozpoznawał tych, którzy czynili dobre uczynki. Nic nie mówił, ale patrzył na nich w specjalny sposób i błogosławił im.

91) Kiedyś jeden z ascetów przyszedł do ojca Cleopy mówiąc: – Ojcze, pobłogosław mnie, abym jadał raz dziennie po zachodzie słońca. – Ty, bracie? – odparł Starzec – czy nie widzisz jakiego słabego zdrowia jesteś? Masz jeść dwa razy dziennie, oby Niebiosa cię przyjęły!

92) Czasami ojciec Cleopa mawiał: – Ucz się postu, ponieważ przyjdzie czas kiedy będziesz jadał jednego ziemniaka na tydzień!

93) Uczeń zapytał Starca, co się stanie po tym, gdy zaśnie w Bogu. Ojciec Cleopa odpowiedział: – Będzie długi, zimowy czas i ciężkie mrozy.

94) Krótko przed odejściem Starca do Boga dwie kobiety podeszły po jego błogosławieństwo, prosząc o pożyteczne słowo. Powiedział im: – Ja już idę do Boga, ale nadchodzące czasy będą bardzo ciężkie.

95) Ojciec Cleopa przewidział swój koniec i mówił o nim w metaforach. Kiedyś stwierdził: – Widzę wielki i bardzo piękny krzyż tuż przy moim grobie. Przed wyryciem płyty z jego imieniem i epitafium ojciec Cleopa mógł dokładnie powiedzieć wszystko, co jest tam teraz napisane.

96) Jeden z jego uczniów powiedział w prostocie serca o ojcu Cleopie: – Jest dużo do powiedzenia o naszym świętym Ojcu Cleopie. Ale największą rzeczą jest to, że w swoim sercu nosił Boga. Całkowicie żył w Bogu, a Bóg całkowicie był w nim obecny.

97) Przed odejściem starca pewien brat odkrył w sadzie monasterskim jabłoń, która rodziła owoce o wyjątkowym smaku. Dlatego nazwano to drzewo „jabłonią z rajskiego ogrodu”. Chciał przynieść kilka jabłek ojcu Cleopie, jednak był zbyt nieśmiały. Jednak ojciec znając jego myśli, powiedział mu: – Idź teraz i przynieś je dla mnie, gdyż za rok już nie będziesz mógł tego zrobić.

98) Będąc bardzo słaby i zmęczony, w wieczór 1 grudnia 1998 roku ojciec Cleopa powiedział do bliskiego mu kapłana: – Ojcze Michale, to moje ostatnie słowo: Czuwaj i módl się, gdyż nie znasz dnia ani godziny, w której przyjdzie Syn Człowieczy! Potem dodał: – Módl się też za mnie. Módl się!

99) Uczniowie wspominają ostatnie dni ojca Cleopy: – Czwartkowej i piątkowej nocy, tylko kilka nocy przed jego odejściem do Boga, spałem w celi Starca. Zdumiewałem się jego ascezą. On w ogóle nie spał. Usiłował czytać modlitwy, jednak nie mógł, ponieważ był za bardzo zmęczony i bezradny. Modlił się w myślach, przesuwając palcami supełki czotek, nie mógł też otworzyć oczu, aby czytać. Poleżał trochę i potem zaraz wstawał wracając do trudu modlitwy.

100) Kobieta z Konstancy przyjechała do Sihastrii na miesiąc przed odejściem Starca do Boga. Była mu bardzo bliska. Później opowiedziała co następuje: Weszłam do celi ojca Cleopy 29 października 1998 roku, prosząc go o pożyteczne słowo. Powiedział mi: – Siostro, kiedy znowu przyjedziesz do Sihastrii pójdziesz na górę, na cmentarz pod krzyż i opowiesz mi wszystko, co będziesz miała do powiedzenia, i jeżeli Bóg pozwoli, usłyszę cię i pomogę ci.

101) Mnich posługujący w celi Starca wyznał po jego odejściu: – Wielu ludzi wspominając ojca Cleopę odzyskiwało odwagę i gorliwość do podążania Bożymi ścieżkami. Pokój, radość i duch świętości odczuwał każdy, kto wszedł do celi Starca, nawet ludzie świeccy. Można go było odczuć nawet, gdy jego cela była pusta, nawet bez ikony, bez niczego. Nie tak dawno temu ojciec udzielał tutaj pouczeń, a teraz udziela ducha prosto do serc wiernych.

102) Uczeń ojca Cleopy, mnich Hiacynt oświadczył co następuje: – Wierzę, że ojciec Cleopa widział przyszłość w Duchu. Kiedy jeszcze żył, powiedział mi o wielu rzeczach, w które trudno mi było uwierzyć, ale które spełniły się dokładnie tak, jak przepowiedział Starzec. Wierzę, że ojciec znał moje myśli i powiedział mi, co jest dla mnie najlepsze. Wtedy nie rozumiałem go. Byłbym lepszym człowiekiem, gdybym był bardziej posłuszny co do czujności i wiary. Mimo to kochał mnie i obdarował czymś najcenniejszym dla mojego zbawienia. Wierzę, że ojciec Cleopa jest świętym! Czuję jego pomoc. Czuję go wciąż przy sobie! Pamięć o Starcu napełnia mnie pokojem, ciszą, radością i nadzieją, ponieważ on modli się za mnie.

103) Ojciec Ioanichie Balan, bliski uczeń ojca Cleopy opowiada o rosnącym kulcie sprawiedliwego Starca: Wielu wiernych pisze do nas po odejściu ojca Cleopy do Boga i mówi nam, że czują pomoc jego modlitw. Jedna kobieta zaświadczyła, że jeden z jej krewnych, będąc bardzo chory, wpadł w stan ciężkiego załamania. W swoim nieszczęściu wołała: – Ojcze Cleopa, ratuj mnie! Została napełniona taką radością i pokojem, że już dłużej niczego więcej nie pragnęła, nawet wyzdrowienia, teraz z radością dźwiga swój krzyż.

.

* * *

Wielu ludzi przychodzi do celi ojca Cleopy i odwiedza jego grób biorąc sobie trochę ziemi jako jego błogosławieństwo. Czują oni bliską obecność Starca oraz moc jego modlitw. W oparciu o wszystkie świadectwa zapisane w tej książce, oraz wiele innych, które nie zostały tutaj zamieszczone, jesteśmy pewni, że Bóg umieści go razem z największymi Ojcami Pustyni i życia monastycznego. Dlatego ośmielamy się modlić w jego celi i przy grobie, mówiąc:
Święty ojcze Cleopo! Jeśli dostąpiłeś łaski i miłosierdzia przed Obliczem Chrystusa Boga, módl się również za nas, twoje grzeszne dzieci.

BOGU NIECH BĘDZIE CHWAŁA!

Icons by N.Design Studio. Designed By Ben Swift. Powered by WordPress
RSS Zaloguj