Budowa komórki – jeden z największych cudów.

Po polsku

komorkaŻYCIE

Tylko życie rodzi życie.
———————————–

Fragment z książki: „Na bezdrożach teorii ewolucji”

Praca Rediego, Pasteura i innych dała początek długiemu sporowi.
Dowiedli oni, że życie na ziemi nie rodzi się w sposób spontaniczny; ale zagadnienie to okazało się niezwykle kłopotliwym problemem dla ewolucjonistów: w jaki sposób sprawić aby na ziemi zaistniało życie bez udziału czynnika nadprzyrodzonego.

Problem istnieje ciągle, jednak kłopot jaki się stworzył jest pomijany. Po prostu mówi się powszechnie, że nie ma w ogóle żadnego problemu.

Rozległe kanały informacyjne niezmordowanie przekazują wieść, że życie wytworzyło się samo na drodze naturalnego procesu chemicznego.
Tysiące uczciwych uczonych może się z tym nie zgadzać, ale na ogół ich odmienne poglądy bywają ukrywane przed ogółem. Tym sposobem współczesne środki masowego przekazu sprawiły, że ludzie uważają za fakt to, co jest niemożliwe.

Śmiem twierdzić, iż człowiek współczesnego świata wyobraża sobie początek życia jako kropelkę galarety, różniącą się od innych kropelek tym, że miała szczęście stać się życiem. Jest to błędna koncepcja. Ściśle mówiąc, NIE MA żadnej takiej rzeczy jak żywa materia (sama w sobie). Stanie się to jaśniejsze w toku dalszych rozważań.

Elektronowy mikroskop umożliwił wgląd do wnętrza oszałamiającej złożoności żywej komórki, a także umożliwił zrozumienie wzajemnej zależności jej rozmaitych części, każdej części współdziałającej z mnóstwem różnych innych w tej zadziwiającej strukturze organizacyjnej.

W samym centrum komórki znajduje się jądro. Jest to centrum sterujące, kieruje ono bowiem procesami zachodzącymi w komórce, za pośrednictwem fantastycznie wprost złożonych molekuł kwasu nukleinowego (DNA) oraz genów, które się na te molekuły składają.

Geny są jednostkami dziedziczności. Każdy niesie w sobie kod genetyczny dla jakiejś cechy ciała. Kod ten jest zaszyfrowany przez setki mniejszych jednostek nazwanych nukleotydami, uszeregowanymi w wysoce specyficznej kolejności wewnątrz genu.

Chromosomy są sznurkiem genów, a geny te nanizane są w precyzyjnej i specyficznej kolejności. Chromosomy dobrane parami posiadają podwójne nici, które okręcają się wokół siebie w formie podwójnej spirali. W komórce ludzkiej znajduje się 46 chromosomów uszeregowanych w 23 pary, każdy o podwójnej nici. W jądrze każdej komórki chromosomy zawierają zaszyfrowany plan budowy ciała.

Podwójna spirala

Jądro otoczone jest błoną, przez którą mogą wchodzić i wychodzić substancje chemiczne. Po drugiej stronie tej błony znajduje się płyn określany mianem cytoplazmy. W płynie tym niezliczone miniciałka nieprzerwanie realizują nie kończącą się nigdy pracę komórki.
Błona zewnętrzna otacza komórkę i posiada zdolność decydowania o tym, co może wniknąć do jej wnętrza, a co może ją opuścić — tajemniczy proces, który ciągle jest wyzwaniem dla nauki.

Budowanie białka. Wewnątrz komórki zachodzi nieprzerwana działalność budowania nowych białek. Kod dla poszczególnego typu białka zaszyfrowany jest w genie, w chromosomach. Budowanie białka zaczyna się od niezmiernie złożonego enzymu (nazwanego polimerazą RNA), który wybiera odpowiedni gen.
Kiedy enzym ten otrzymuje sygnał „start”, przystępuje do pracy i buduje molekułę RNA na kształt zaszyfrowanego kodu. Kiedy praca zostaje wykonana, otrzymuje sygnał „stop!”. Nowa molekuła RNA przejmuje teraz na siebie rolę nosiciela - matrycowej RNA (mRNA), i wędruje dalej niosąc obraz lub kopię tego kodu.

Molekuła mRNA przechodzi poprzez błonę do cytoplazmy, gdzie jest przechwytywana przez jeden z tysięcy rybosomów, których złożoność wykracza poza zdolność naszego rozumowania, a które są fabrykami białek. Zadanie rybosomu polega na budowaniu szczególnej drobiny białka przez połączenie różnych aminokwasów w określonej kolejności według zapisu genetycznego. Dla spełnienia tego zadania rybosom potrzebuje wielu wykonawców, których celem jest wychwycenie różnych aminokwasów. Wykonawcami tymi są drobiny nazywane transportującym RNA (tRNA), a każda zaprojektowana jest tak, aby wychwytywała określony aminokwas. Potrzebują one dalszych podwykonawców, czyli specjalnych enzymów, które są odpowiednio ukształtowane, by przenosić jeden typ aminokwasu na odpowiednią drobinę tRNA.

Rybosom otrzymuje sygnał „ruszaj!” i zaczyna odczytywać kopię kodu przeniesioną przez wychwyconego nosiciela (mRNA). Gromada wykonawców wychwytuje rozmaite aminokwasy i oddaje je do dyspozycji rybosomu. Pracując szybko i bezgłośnie, rybosom łączy te aminokwasy, około 30 na sekundę, w odpowiedniej zakodowanej kolejności i tak buduje nowe białko. Kiedy białko jest gotowe, rybosom otrzymuje sygnał „stop!”. To nowe białko jest z kolei przekazywane dalej celem spełnienia swojego zadania w organizmie.

Taki, nazbyt uproszczony opis, w istocie nie wyjaśnia owych zawiłych operacji włączających wiele różnych etapów oraz liczne wyspecjalizowane enzymy.
W bezustannej pracy znajdują się setki, a nawet tysiące rybosomów, wytwarzające najprzeróżniejsze rodzaje białek według specyfikacji. A dookoła są najprzeróżniejsze ruchliwe ciała wykonujące swoje szczególne prace w ściśle zsynchronizowanym wzajemnie tempie. Te ciałka, to na przykład jąderko produkujące rybosomy; mitochondria dostarczające energii; aparat Golgiego działający jako dyspozytor; retikulum endoplazmatyczne, podwójna membrana dzieląca komórkę na przegrody; geny regulatorowe, włączające lub wyłączające geny operatorowe; antyciała o różnym przeznaczeniu, które wychwytują i niszczą wkraczające do wnętrza trucizny i zarazki i tak dalej, i tak dalej.

DNA jest nieodzowna do wytwarzania enzymów, ale enzymy są potrzebne, by wytworzyć DNA. Co zatem pojawiło się pierwsze? Oto trudny problem dla ewolucjonistów.
Geny operatorowe zniszczyłyby komórkę, gdyby geny regulatorowe nie sterowały nimi; ale geny regulatorowe byłyby bez sensu bez genów operatorowych. A więc, które pojawiły się jako pierwsze?

Żywa komórka stanowi najbardziej złożoną strukturę, jaka istnieje, a każda jej część zależy w jakiś sposób od pozostałych części. Kiedy więc uświadomimy sobie, że komórka nie mogła rozwijać się część po części, lecz musiała zaistnieć w całości lub nie zaistnieć w ogóle, wówczas stanie się jasnym, że wszelka propaganda na temat spontanicznego wytworzenia życia jest nienaukowym „pobożnym” życzeniem.

Wracam w tym miejscu do stwierdzenia, że nie istnieje nic takiego, jak żywa materia. W komórce wszystkie części i człony są oddzielnymi jednostkami współpracującymi ściśle ze sobą, lecz same nie są życiem.
Życie nie znajduje się w jakiejkolwiek z tych części czy członów, zupełnie tak, jak w samochodzie nie ma samochodowości w jakimkolwiek członie lub części, nie ma w samej świecy iskrowej czy w iglicy gaźnika.
Samochodowość jest super-właściwością, która związana jest z samochodem pojętym jako całość. Podobnie życie jest ową superwłaściwością, która wiąże się z całością komórki.

Przypuśćmy, iż z żywej komórki wyrwiemy jakąś strukturę.
Przypuśćmy, że odłączymy jakiś rybosom lub drobinę białka, a nawet pewne DNA. Stwierdzimy wówczas, że taka struktura, kiedy jest oddzielona od całości, od zorganizowanej komórki, jest niczym innym jak tylko jakąś organiczną molekułą — molekułą pozbawioną życia.
Czymkolwiek zatem jest życie, wiąże się ono zawsze z zorganizowaną komórką, komórką kompletną.

W fantastycznym procesie, jaki zachodzi wewnątrz komórki, aminokwasy są niczym innym, jak pokornymi budulcowymi blokami wykorzystywanymi przez budowniczego. Należy o tym przede wszystkim pamiętać, ponieważ kiedy sławny eksperyment dr. Stanley’a Millera wykazał w 1953 roku, że aminokwasy mogą być wytwarzane na drodze naturalnego procesu chemicznego, wówczas stawiano generalizujące twierdzenia, że niemalże rozwiązana została tajemnica życia.

Istotą tego eksperymentu było uświadomienie sobie tego, że w atmosferze ziemskiej wolny tlen uniemożliwia spontaniczne tworzenie się aminokwasów i innych związków organicznych. Ewolucjoniści z typową dla siebie pomysłowością wysuwali hipotezę o pierwotnej atmosferze pozbawionej wolnego tlenu, zawierającej natomiast wszystkie składniki najbardziej odpowiednie do wytworzenia tego, co chcieli, aby było wytworzone.

Miller w swoim eksperymencie wprowadził do pojemnika te hipotetyczne gazy: mieszaninę metanu, amoniaku, wodoru oraz pary wodnej. Następnie poddał tę mieszaninę długotrwałemu iskrowaniu elektrycznemu, co imitowało błyskawice. Uzyskane w ten sposób produkty zostały oddzielone i zebrane w wychwytywaczu.
Znaleziono wśród nich pewnego typu aminokwasy, a więc aminokwasy wytworzone drogą naturalnych procesów. Ewolucjoniści obwieścili, iż dowodzi to, że naturalne procesy zdolne są wytworzyć pierwotny „bulion”, z którego mogło wyłonić się życie.

Pierwszym punktem, który należy wziąć pod uwagę jest to, że aminokwasy są bardzo skromnymi czynnikami w strukturze życia. Co się tyczy innych punktów, twierdzenie ewolucjonistów jest łatwe do obalenia: Atmosfera ziemska prawie na pewno nigdy, w żadnym czasie, nie przypominała mieszaniny Millera.

Nawet jeśli przyjmiemy atmosferę podobną do wytworzonej przez Millera, to gdyby jakikolwiek aminokwas uformował się na ziemi,zostałby natychmiast zniszczony przez to samo źródło energii, które go wytworzyło — ponieważ nie byłoby w ogóle żadnego tlenu, by go ochronić. Wychwytywacz, w który był wyposażony aparat Millera chronił aminokwasy przed zniszczeniem przez te same iskry elektryczne, które je wytworzyły.

Aminokwasy wykazują intrygującą cechę charakterystyczną: mogą być bądź lewoskrętne, bądź prawoskrętne. Jedyną między nimi różnicą jest to, że roztwór lewoskrętnych aminokwasów będzie powodował skręcanie spolaryzowanego światła w jednym kierunku, podczas gdy prawoskrętne powodują jego skręcanie w kierunku przeciwnym.

Drugie prawo termodymaniki wymaga, aby przypadkowo utworzone aminokwasy składały się z równych proporcji molekuł lewoskrętnych i prawoskrętnych. Aminokwasy Millera pozostawały w zgodzie z tym prawem; były one prawidłową mieszaniną lewoskrętnych i prawoskrętnych molekuł. Zagadkę wszakże stanowi to, że ŻYCIE wykracza poza to prawo.

W żywych komórkach wszystkie aminokwasy są lewoskrętne — wyłącznie lewoskrętne molekuły, nigdy prawoskrętne. Jest to jedna z fascynujących tajemnic życia, ujawniająca nie ślepy przypadek, lecz dzieło obdarzonej fantazją inteligencji.

Tak więc żywa komórka przekracza niepodważalne prawo przyrody.
Życie w takim razie musi przekraczać naturalne prawo, a to jak sądzę, przenosi je w wymiar nadprzyrodzoności. Potwierdza się to podwójnie w ŚMIERCI: to naturalne prawo zaczyna obowiązywać w chwili zgonu.
Molekuły aminokwasów zaczynają bowiem wolno przemieniać się, aż w końcu osiągają równowagę lewoskrętnych i prawoskrętnych molekuł w komórce, z której odeszło życie. ..

Icons by N.Design Studio. Designed By Ben Swift. Powered by WordPress
RSS Zaloguj