Maszyna losująca w rękach drogówki

Po polsku

17dbd67dad6b427e8aee3af9e164b77bZa sprawą reportażu w telewizji TTV o działaniu popularnych rada­rów policja ma problem i przyznaje: policjant, gdy widzi grupkę aut, nie powinien używać radaru. Nawet jeśli wie, że ktoś przekroczył prędkość, może tylko pogrozić palcem

Po raz kolejny już afera radarowa. Tym razem wyjątkowo przykra dla policji drogo­wej, bo pokazująca, że król jest nagi – skupia się na radarach ręcznych Iskra 1. To bez wątpienia w chwili obecnej najnowocześniejszy i najlepszy albo przynajmniej jeden z najnowocześniejszych radarów ręcznych, jakie ma drogówka. Mimo to – jak dowodzą testy pokazane na fi lmach – w warunkach drogowych pomiar pręd­kości za ich pomocą przypomina losowanie: na kogo wypadnie, na tego bęc.

Wszystko jedno, co mierzy

Radar Iskra 1 – jak każde inne urządzenie tego typu – mierzy prędkość wszystkie­go, co porusza się w jego zasięgu. Mogą to być: wiatrak klimatyzacji (stąd łatwość, z jaką sprzęt pokazuje, że stojący samochód jedzie kilkadziesiąt km na godzinę lub
więcej), drgania głośnika (niemal dowolną i z góry zaplanowaną prędkość można uzyskać na ekranie radaru po zbliżeniu do jego głowicy smartfona wyposażonego w darmowy program do generowania dźwięków), wibracje znaku drogowego na wietrze, aż wreszcie jadący samochód. Tylko który samochód? Ten, który najsilniej odbija fale radaru – a więc najszybszy albo największy, jednak gdy w polu rażenia „suszarki” są dwa pojazdy lub więcej, operator nie potrafi stwierdzić (i tym bar­dziej udowodnić), którego prędkość zmierzył. To nie jest szczególna wada radaru Iskra 1, lecz czysta fi zyka! To samo dotyczy radarów stacjonarnych – duży i szybki obiekt może znaleźć się w obszarze działania promieniowania, ale poza polem wi­dzenia obiektywu!

Z instrukcją obsługi na bakier

Działający zgodnie z instrukcją obsługi sprzętu policjant – jak słusznie zauważa rzecznik policji Mariusz Sokołowski – redukuje ryzyko błędu. A co mówi instruk­cja? Otóż zabrania używania sprzętu w pobliżu sieci energetycznych, włączonych wiatraków, CB-radia, telefonów komórkowych i każe celować w pojedyncze auto
w warunkach, gdy w polu rażenia radaru nie ma innych ruchomych obiektów. W praktyce oznacza to… konieczność używania mierników prędkości poza miastem oraz tylko i wyłącznie na drogach o małym natężeniu ruchu! Podkreślmy to wyraź­nie: dotyczy to wszystkich radarów ręcznych, nie tylko Iskry 1 – starszych Zuradów nawet bardziej!

Oddajmy głos Mariuszowi Sokołowskie­mu z policji: „W takiej sytuacji będzie to prędkość któregoś z jadących pojaz­dów i w tym momencie policjant powi­nien odstąpić od sprawdzenia. Jeżeli nawet zatrzymuje kierowcę, bo wie, że ten jedzie za szybko, nie powinno to się kończyć mandatem”.

To dla funkcjonariuszy drogówki pracu­jących na akord może być przykre, jed­nak – choć zbyt szybka jazda powinna kończyć się karą – tak już jest w pań­stwie prawa, że winę trzeba udowod­nić, a nie wylosować.

Tylko jak wykazać przed sądem, że policjant mierzył prędkość w nieodpowiednich warunkach i niezgodnie z instrukcją albo że zwyczajnie kłamie? Jedynie twardy dowód może nas uratować: zdjęcie, fi lmik z miejsca pracy policji nagrany telefo­nem, a najlepiej – kamerką zza szyby. Mając w ręku dowód (to, że nie przestrzega­ją zaleceń instrukcji sprzętu, widać nawet na tych zdjęciach, na których pozują), nie wahajcie się go użyć.

Źródło: Auto Świat

Źródło: http://moto.onet.pl/maszyna-losujaca-w-rekach-drogowki/2pj68

Icons by N.Design Studio. Designed By Ben Swift. Powered by WordPress
RSS Zaloguj