HEREZJA POLITYCZNA SERGIANIZMU - TOMASZ P. TERLIKOWSKI

Po polsku

Ceną za odnowienie Patriarchatu Moskiewskiego było jego całkowite podporządkowanie się Stalinowi i… obietnica wiernej pracy na niwie komunistycznej rewolucji. Sobór przyjął decyzje pozwalające pozbawić stanu duchownego każdego, kto zdecydował się wystąpić przeciwko władzy sowieckiej, jako „przeciwnika Krzyża Chrystusowego”.

.

HEREZJA POLITYCZNA SERGIANIZMU

TOMASZ P. TERLIKOWSKI

.

Jedenaście lat po wyzwoleniu Rosji ze szponów komunizmu patriarcha Moskwy i Wszechrusi Aleksy II zdecydował, że cerkiew św. Sofii - Mądrości Bożej zostanie kościołem parafialnym Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji, spadkobierczyni sowieckich służb specjalnych. Świątynia ta jest charakterystyczna dlatego, że znajduje się na terenie Łubianki i można się do niej dostać jedynie przez wejście do budynków dawnego KGB. Ten akt jest, można powiedzieć, symbolem współpracy spadkobierców komunistycznych służb specjalnych z Rosyjską Cerkwią Prawosławną. Symbolem, który przypomina, że większość (jeśli nie wszyscy - jak sugerują niektórzy duchowni schizmatyckich wobec Patriarchatu Moskiewskiego niezależnych cerkwi prawosławnych) biskupów prawosławnych w okresie komunizmu współpracowała ze służbami zwalczającymi Kościół i religię lub wręcz była oficerami NKWD czy później KGB. Symboliczny jest także fakt, że poświęcenia tej świątyni dokonał człowiek, który sam oskarżany jest o to, iż swą karierę w Cerkwi rosyjskiej zawdzięcza temu, że był oficerem KGB.

Agent „Drozdow”
brezhnev_pimen_aleksiyAleksy Rydygier pochodzi ze starej petersburskiej rodziny, w której żyłach płynęła niemiecka i szwedzka krew. Urodził się w Estonii (jeszcze wówczas niezależnej) w 1929 roku w rodzinie duchownego prawosławnego Michaiła. W 1945 roku został zakrystianinem w katedralnym soborze św. Aleksandra Newskiego w Tallinie. Dwa lata później wstąpił do leningradzkiego seminarium duchownego, od razu na trzeci rok. Później częściowo zaocznie (został bowiem mianowany diakonem, a z czasem proboszczem w Jychwi) kontynuował naukę w Akademii Duchownej. W 1953 roku ukończył akademię z wyróżnieniem i tytułem doktora teologii. Krótko przed święceniami wziął ślub z córką proboszcza cerkwi Narodzenia Bogarodzicy w Tallinie. O tym jednak milczą oficjalne biografie patriarchy. Małżeństwo nie trwało długo, bo za radą zwierzchników (nie jest do końca jasne, czy chodziło o hierarchię kościelną, czy raczej państwową) Aleksy zdecydował się porzucić żonę i przyjąć śluby mnisze. To otworzyło przed nim drogę do nominacji na biskupa Tallina, którą otrzymał w 1961 roku w wieku zaledwie 32 lat1.
Zdaniem wielu rosyjskich publicystów i duchownych tak szybką karierę Aleksego Rydygiera można wytłumaczyć tylko, powołując się na Sprawozdanie z pracy agenturalno-operacyjnej V wydziału KGB przy Radzie Ministrów Estońskiej SRS za rok 1958. W notatce tej zapisano: „Agent «Drozdow», rok urodzenia 1929, duchowny Cerkwi prawosławnej, z wyższym wykształceniem, doktor teologii, doskonale włada rosyjskim i estońskim, słabo - językiem niemieckim. Zwerbowany 28 lutego 1958 roku, na bazie uczuć patriotycznych, do wykrycia i rozpracowywania elementu antyradzieckiego wśród duchowieństwa prawosławnego, z którym ma on kontakty, będące przedmiotem operacyjnego zainteresowania organów KGB”. Analiza listy duchownych ówczesnej diecezji tallińskiej jasno wskazuje, że „Drozdowem” mógł być tylko ks. Aleksy Rydygier2.
Od momentu podpisania lojalki Rydygier ofiarnie donosił na swoich parafian czy przyjaciół księży. Z czasem, gdy prawdopodobnie dzięki wsparciu towarzyszy z KGB został biskupem, krąg jego zainteresowań znacznie się poszerzył. W 1964 roku został arcybiskupem oraz członkiem Synodu przy patriarsze Aleksym I i zaczął zarządzać sprawami administracyjnymi Patriarchatu Moskiewskiego. Cztery lata później Rydygier był już metropolitą. Niezwykłą aktywność „Drozdow” wykazywał na arenie międzynarodowej. Świadczą o tym sprawozdania z działalności V wydziału KGB za rok 1969, gdzie wspomina się o udziale „Drozdowa” w posiedzeniach Konferencji Kościołów Europejskich (i znowu jedyną osobą, do której pasują te przecieki, jest Aleksy). Od 1972 roku działalność zagraniczna agenta jeszcze się nasiliła. Podróżuje on do Genewy, Zurychu, Sant Fallen, Frankfurtu nad Menem, Kopenhagi, Monachium czy Marsylii. Jego podróże miały na celu nie tylko informowanie na bieżąco zwierzchników w KGB o sytuacji w ruchu ekumenicznym, lecz także, co bardzo prawdopodobne, inspirowanie pewnych zachowań na zachodzie Europy. Już w latach 40. przyjęto bowiem program, według którego Rosyjska Cerkiew Prawosławna miała być autorytetem moralnym przeciwstawianym Stolicy Apostolskiej i inspiratorem rozmaitych działań wewnątrz ruchu ekumenicznego (choćby poprzez popieranie w jego ramach działalności inicjatyw „pokojowych” ZSRS). Program ten realizowano do ostatnich dni istnienia Związku Sowieckiego3.
Do upadku ZSRS trwała też współpraca Aleksego Rydygiera i służb specjalnych. W 1988 roku otrzymał on nawet w związku z trzydziestoleciem współpracy agenturalnej i tysiącleciem chrztu Rusi honorowy dyplom KGB. W czerwcu 1990 roku został natomiast nowym patriarchą moskiewskim4. Oczywiście sam Aleksy nigdy nie przyznał się do współpracy, w jednym z wywiadów zasugerował tylko, że niektórzy hierarchowie, „biorąc grzech na duszę, ratowali w ten sposób Cerkiew”.
Takie zachowanie Aleksego Rydygiera nie było w warunkach rosyjskiego prawosławia niczym nadzwyczajnym. Wielu historyków podkreśla, że z władzami komunistycznymi współpracowali niemal wszyscy biskupi oficjalnie uznawanego Patriarchatu Moskiewskiego. Zdaniem licznych prawosławnych teologów, należących do schizmatyckiej Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej poza Granicami Rosji, ta swoista uległość (by nie powiedzieć wprost zdrada krzyża) związana jest z herezją sergianizmu. Polega ona na uznaniu przez Rosyjską Cerkiew Prawosławną systemu komunistycznego za legalny i usprawiedliwiony teologicznie. W zamian Cerkiew otrzymała możliwość instytucjonalnego trwania.

Złamany patriarcha?
Rosyjscy komuniści od początku, w zgodzie zresztą z teorią marksizmu, zapowiadali walkę z religią. Sam Lenin nigdy nie znajdował dla religii innych określeń niż „tumanienie mas”, „tępota” czy „obskurantyzm i kołtuństwo”. W liście do Gorkiego z 1913 roku napisał nawet: „Każda religia jest [...] niewysłowioną ohydą”5. Postawa taka
miała swoje konsekwencje prawne. Już w styczniu 1918 roku Sownarkom wydał dekret o rozdziale państwa i Cerkwi oraz szkoły i Cerkwi. Dekret ten proklamował wolność sumienia i równouprawnienie wszystkich obywateli. Wbrew deklaracjom owo „wszystkich” nie obejmowało jednak duchownych, byłych ziemian i posiadaczy większej własności. „Zaliczono ich bowiem do «liczeńców», czyli osób pozbawionych praw wyborczych i innych”6 - wyjaśnia naturę sowieckiego prawa ks. Roman Dzwonkowski SAC. W tym samym czasie rozpoczął swoje działania Urząd Likwidacji Instytucji Religijnych. Trzydziestego września 1918 roku bolszewicy wydali instrukcję, która zawierała przepisy wykonawcze do styczniowego dekretu. Podporządkowała ona wszystkie wyznania religijne przepisom o stowarzyszeniach prywatnych. Ich majątek został zracjonalizowany. Budynki kościelne od tego momentu mogły być jedynie dzierżawione od państwa do celów kultowych7.
Wojna domowa była także świetną okazją do mordowania duchownych prawosławnych. Mimo oświadczenia patriarchy moskiewskiego Tichona, który deklarował polityczną bezstronność prawosławia, bolszewicy zabijali duchownych, widząc w nich agentów „białych”. Po zakończeniu walk prześladowania te nie zelżały. Za ich usprawiedliwienie miała tym razem służyć walka z wielkim głodem na Powołżu. To wtedy hierarchia prawosławna z inicjatywy Tichona dokonała ogromnej zbiórki środków finansowych na rzecz głodujących. Leninowi to jednak nie wystarczyło i zażądał zwrotu i przetopienia naczyń liturgicznych używanych w cerkwiach. Na to prawosławni zgodzić się nie mogli. Odmowa posłużyła do rozpoczęcia masowej fali prześladowań pod zarzutem odmowy pomocy głodującym. Lenin w liście do Mołotowa wskazywał wówczas, że akcja ta doprowadzić ma do zamordowania jak największej liczby duchownych8. Tak też się stało. „Kampania ta zaowocowała całym ciągiem procesów sądowych nad duchownymi i świeckimi prawosławnymi. W rezultacie tylko w 1922 roku zginęło prawie 8 tys. duchownych, w tym metropolita piotrogradzki Beniamin (Kazański)”9 - wskazuje G. Mitrofanow. W wyniku tej akcji aresztowany został także patriarcha Tichon.
Do zwalczania religii wprzągnięte zostało również prawo. Zakazywało ono nauczania religii nawet przez rodziców (groziła za to kara do roku łagrów), praktyk religiijnych osób do lat 18 czy zbiorowych praktyk religijnych w domach prywatnych10. Za tego rodzaju przestępstwa skazano na karę więzienia, zesłania lub nawet śmierci tysiące prawosławnych.
Komuniści doprowadzili także do rozłamu w Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, tworząc zależny od siebie ruch „odnowieńców” (najbardziej znaną jego częścią była tzw. Żywa Cerkiew)11. Najsłynniejszymi jego przedstawicielami byli Aleksander Wiedeński czy biskup Antoni Granowski. Grupa ta uaktywniła się po zamknięciu w areszcie domowym 6 maja 1922 roku patriarchy Tichona. Rozpoczęli oni przekonywanie wiernych, że Tichon jest kontrrewolucjonistą, działającym z pobudek egoistycznych. Niespełna rok później 29 kwietnia 1923 roku „odnowieńcy” zwołali własny „sobór”. „Odśpiewali na nim «Sto lat» sowieckim władzom, przyjęli rezolucję popierającą sowiecki model ustrojowy socjalizmu, potępili kontrrewolucyjne duchowieństwo oraz skierowali życzenia do Lenina, “bojownika za wielką socjalistyczną prawdę», pod nieobecność uwięzionego patriarchy - osądzono wówczas także i jego, usuwając go nie tylko z godności patriarchy, ale nawet ze stanu mniszego”12 - analizował postanowienia „łże-soboru” Dmitrij Pospielovskij.
Rozłamowcy nie ograniczyli się tylko do postanowień politycznych, lecz wprowadzili również sporo zmian doktrynalnych: usankcjonowali np. prawnie małżeństwa biskupów, rozwody duchownych (jeden z przywódców ruchu, Wwiedeński, był kapłanem-rozwodnikiem, który powtórnie wziął ślub), a także faktycznie znieśli istnienie klasztorów (były one dopuszczalne wyłącznie w miastach wolnych od głodu, i to jako komuny pracownicze). Postanowień tych nigdy nie uznała żadna Cerkiew prawosławna. Ruch nie cieszył się także popularnością w Rosji (mimo iż większość pracujących wówczas duchownych i otwartych cerkwi należała właśnie do nich, to nigdy większość prawosławnych nie chciała ich popierać).
Trudno jednak nie zauważyć, że już samo spowodowanie rozłamu było dużym sukcesem władz komunistycznych. Tym bardziej że załamany uwięzieniem, szkalowaniem go w prasie i kolejnymi decyzjami Żywej Cerkwi patriarcha Tichon zdecydował się na skierowanie do władz państwowych listu z zapewnieniami o swojej obywatelskiej lojalności wobec władzy sowieckiej oraz z wyrazami żalu z powodu zajmowanego przez niego w okresie przedrewolucyjnym anty-sowieckiego stanowiska13. Po takiej deklaracji Sąd Najwyższy 25 czerwca 1923 roku zwolnił go z aresztu. Patriarcha zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach 7 kwietnia 1925 roku, w pozostawionym zaś testamencie (niektórzy historycy prawosławia uważają, że został on sfałszowany) prosił wiernych, aby wspierali reżim sowiecki i się za niego modlili14.
Postawa Tichona (nawet po deklaracji lojalności) wcale nie oznaczała jeszcze całkowitego podporządkowania Cerkwi prawosławnej (kanonicznej) władzy sowieckiej, jak sugeruje to Józef Maria Bocheński. Krótko przed śmiercią Tichon odmówił np. odprawienia nabożeństw żałobnych w cerkwiach w intencji Lenina (zgodziła się na to wiernopoddańcza Żywa Cerkiew, której duchowni wspominali w kazaniach „wodza rewolucji” jako „z natury chrześcijanina”)15.

Dylematy metropolity Sergiusza
Deklaracje lojalności nie zmieniły jednak sytuacji Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej. Nadal nie miała ona osobowości prawnej i podlegała surowym prześladowaniom. Po śmierci patriarchy Tichona władze uniemożliwiły powołanie nowego patriarchy czy choćby czasowego zarządu Cerkwi. Przewidując taką sytuację, Tichon przed swoją śmiercią, jeszcze w styczniu, zarządził, że gdyby niemożliwy był wybór nowego patriarchy, funkcję Strażnika Tronu Patriarszego spełniać ma jeden z trzech wskazanych przez niego metropolitów: kazański - Kirył, jarosławski - Agafangieł lub kruticki - Piotr. Jednak już trzy miesiące później dekret był w dużym stopniu nieaktualny, w więzieniu przebywali bowiem zarówno Agafangieł, jak i Kirył. Wolność metropolity Piotra również nie trwała długo. Został aresztowany 10 grudnia 1925 roku. Zanim się to jednak stało, zdążył mianować na swoich zastępców trzech metropolitów: niżegorodskiego - Sergiusza, kijowskiego - Michaiła oraz piotrogradzkiego - Josifa. Postanowienia były nie do końca zgodne z kanonami cerkiewnymi, które zakazują mianowania przez biskupa swoich następców. Wykorzystały to oczywiście władze sowieckie, które zaczęły wywoływać wokół tych sporów chaos. Pogłębił się on, gdy po objęciu przez metropolitę niżegorodskiego Sergiusza (Stragorodskiego) funkcji zastępcy Strażnika Tronu Patriarszego, uwięziony już metropolita Piotr skierował pod przymusem władz list, w którym mianował tymczasowym zwierzchnikiem Kościoła biskupa jekatierinburskiego Grigorija, znanego ze swojej pro-sowieckiej postawy. Wywołało to kolejną schizmę w łonie rosyjskiego prawosławia16. Zakończyła się ona po śmierci Grigorija i po spotkaniu metropolitów Sergiusza i Piotra, kiedy wyszło na jaw, że biskup zdobył sobie zaufanie Strażnika Tronu poprzez kłamstwo17. Niemal w tym samym momencie GPU namówiło uwolnionego z więzienia metropolitę Agafangieła, aby przypomniał o swoich prawach do władzy nad Cerkwią rosyjską. W późniejszym okresie uznał on wprawdzie władzę metropolity Sergiusza, jednak
do końca życia zachował poczucie niesprawiedliwości. Rosyjska Cerkiew Prawosławna cały czas borykała się wówczas także z uznaną i wspieraną oficjalnie przez sowieckie władze schizmą „odnowieńców”.
Dodatkowym problemem był fakt, że - uznany ostatecznie przez większość prawosławnych hierarchów w Rosji - zastępca Strażnika Tronu Patriarszego Sergiusz mógł być w każdym momencie aresztowany i skazany na długoletnie więzienie (jak większość ówczesnych biskupów). Przedsmak takiej sytuacji dały trzykrotne aresztowania Sergiusza w 1926 roku. Obawa przed całkowitym zniszczeniem i rozpędzeniem kanonicznej hierarchii prawosławnej skłoniła metropolitę Sergiusza do podjęcia rozmów z władzami komunistycznymi. Doprowadziły one do podpisania słynnej deklaracji lojalności Cerkwi wobec władzy sowieckiej. „Chcemy być prawosławnymi, a jednocześnie uznawać Związek Sowiecki za naszą ojczyznę, której radości i troski są naszymi radościami i troskami”18 - napisał w posłaniu Sergiusz. Dodatkowym argumentem za podpisaniem posłania w takiej formie była groźba rozstrzelania siostry Sergiusza oraz kilkudziesięciu więzionych biskupów prawosławnych w wypadku niepodpisania dokumentu. W ten sposób Cerkiew prawosławna w Rosji oficjalnie podporządkowała się całkowicie władzy sowieckiej.
Deklaracja lojalności oznaczała w praktyce (a także w teorii) uznanie, że ustrój socjalistyczny jest najlepszym z możliwych, a nawet że wypływa on z Ewangelii. Zakazywała jakiejkolwiek krytyki reżimu sowieckiego zarówno przez duchownych, jak i świeckich prawosławnych. Oznaczało to sprowadzenie religii wyłącznie do rytów liturgicznych, pozbawienie jej jakichkolwiek odniesień społeczno-politycznych. Życie społeczne, rodzinne, wychowanie młodzieży za zgodą Cerkwi znalazło się poza sferą działalności prawosławnej. Wcześniej też tak było, ale nie było na to zgody hierarchii. Deklaracja metropolity Sergiusza, jak przypomina Boris Talantov, oznaczała również zgodę na powszechne kłamstwo, więcej - stała się uczestnictwem w powszechnym kłamstwie. Gdy w 1930 roku papież Pius XI zaprotestował publicznie przeciwko prześladowaniom chrześcijan w Związku Sowieckim, Sergiusz również publicznie zaprzeczył, by jakiekolwiek represje miały miejsce. Według niego w ZSRR nie prześladowało się chrześcijan ze względu na ich wiarę, ale z powodu ich kontrrewolucyjnej działalności lub przekonań19.
Co szczególnie ciekawe, mimo ogromnej ceny moralnej, jaką Cerkiew zapłaciła za podpisanie deklaracji lojalności, wcale nie przyniosła ona prawosławnym jakichś szczególnych korzyści. Prześladowania chrześcijan, mordowanie duchownych czy aresztowania biskupów trwały nadal. Nadal nie pozwalano zwołać synodu czy wybrać nowego patriarchy20. Jedyną korzyścią, jaką odniosła Cerkiew, było to, że przetrwała jej struktura biskupia, oraz to, że po złożeniu deklaracji władze przestały wspierać energicznie ruch „odnowieńców” (nie byli już oni potrzebni w sytuacji, gdy ich rolę zaczęła odgrywać oficjalna, kanoniczna Cerkiew).
Deklaracja lojalności metropolity Sergiusza nie została jednak przyjęta przez wielu duchownych i świeckich prawosławnych. Mnisi sołowieccy stwierdzili, że jest niedopracowana oraz w wielu miejscach niezgodna z kanonami prawosławnymi. Mimo to nie uznali jej jednak za powód do zerwania z Sergiuszem wspólnoty ołtarza. Na taki krok zdecydował się natomiast metropolita leningradzki Josif, który wraz ze sporą grupą duchowieństwa leningradzkiego oraz ogromną rzeszą wiernych ze wszystkich diecezji (niektóre dane świadczą o tym, że za „josifowcami” poszło około 80 proc. wiernych niektórych parafii oraz 17 proc. biskupów) uznał, że decyzje Sergiusza są bezprawne, a jego wezwanie do modlitwy za władze sowieckie niezgodne z zasadami prawosławnej wiary. Ostatecznie prześladowania, które dotknęły zarówno zwolenników, jak i przeciwników Sergiusza, skłoniły większość biskupów do pogodzenia się z nim. Wielu z nich uczyniło to jednak dopiero po śmierci tego ostatniego i wyborze na stolicę patriarszą Aleksego I. Liczne podziemne, katakumbowe parafie przetrwały jednak aż do dnia dzisiejszego. Niektóre z nich upodobniły się do staroobrzędowców (z braku kapłanów), inne przyjęły jurysdykcję Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej poza Granicami Rosji21.

Czas męczeństwa i podłości
Koniec lat 20. i początek 30. był dla Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej czasem szczególnym. Mimo iż prześladowania trwały już od dekady, a wspólnoty religijne (nie tylko prawosławna, bo bolszewikom udało się też doprowadzić do utworzenia Ludowej Synagogi) wstrząsane były inspirowanymi przez służby specjalne schizmami, to jednak życie religijne wcale nie zostało unicestwione. Wierzący tamtych czasów wspominali, że to właśnie wtedy zaczęli odkrywać szczególne znaczenie wiary prawosławnej i poczucie soborności – prawdziwej wspólnoty między często ukrywającymi się biskupami a świeckimi. Trwająca przez 10 lat propaganda również nie przyniosła jeszcze efektów i większość społeczeństwa Rosji sowieckiej była nadal wierząca, a prześladowana Cerkiew była dla niej jedynym autorytetem (i to nawet niezależnie od deklaracji lojalności metropolity Sergiusza).
Na taką pozycję Cerkwi Stalin, budujący państwo totalitarne, w którym jedynym bogiem miał być on sam, nie mógł się zgodzić. Dlatego na początku lat 30. rozpoczęła się kolejna fala okrutnych prześladowań, która do momentu rozpoczęcia wojny sowiecko-niemieckiej niemal rozwiązała „problem wierzących”. W jej efekcie w ciągu 10 lat (do początku lat 40.) zaginęło, zostało zamordowanych lub zmarło 80-85 proc. duchowieństwa prawosławnego. W tym samym okresie zginęło 670 biskupów (280 należących do patriarchatu i 370 „odnowieńczych”), z czego przynajmniej 300 zmarło na skutek użycia bezpośredniej przemocy22. Linia metropolity Sergiusza nie uratowała nawet jego najbliższych współpracowników. W 1938 roku nie istniał już nawet Synod patriarszy: trzech z jego ośmiu członków zostało rozstrzelanych. Biskupi, z wyjątkiem czterech, przebywali w więzieniach czy na zsyłce23.
A mimo to stanowisko Sergiusza się nie zmieniło. Nadal wzywał on do lojalności i modlitwy za władze sowieckie, a w publicznych wystąpieniach do zagranicznych dziennikarzy przekonywał, że w Związku Sowieckim nie ma prześladowań religijnych. Zdarzało się także, że dodawał do tego, iż ofiary masowych mordów zostały skazane za działalność kontrrewolucyjną. Trudno określić to inaczej niż zdradą własnej owczarni. Co gorsza, jedne ustępstwa wobec stalinowskiej władzy nieuchronnie pociągały za sobą następne. A subtelna myśl metropolity Sergiusza (który starał się ustępstwami uzyskać przetrwanie Cerkwi w czasach, jak sądził, ostatecznych) doprowadziła do tego, że wspieranie interesów politycznych państwa sowieckiego przez Cerkiew prawosławną stało się nie smutną koniecznością, ale normą, również w latach 50. i 60.24.

.
528

Przykład metropolity oraz konieczność rejestracji (a zatem również kontroli) legalnie działających parafii prawosławnych (było ich na początku lat 40. niewiele ponad 100) powodowały, że większość z nich była pod ścisłą kontrolą NKWD. Pracujący w nich duchowni mieli obowiązek donoszenia na swoich wiernych (również, niestety, łamali w ten sposób tajemnicę spowiedzi), a także na siebie nawzajem. Dlatego w każdej parafii było dwóch księży, tak aby nikt nie pozostawał bez kontroli. Wszystko to doprowadziło do załamania zaufania do duchowieństwa, a często i do odchodzenia od wiary25.
Biurokratyczne szykany oraz wzmagający się terror natomiast nie skłoniły wcale Rosjan do odchodzenia od wiary. Nie mogąc praktykować legalnie i jawnie, zaczęli przyłączać się do niewielkich cerkwi katakumbowych (wiele z nich było częścią Patriarchatu Moskiewskiego, ale działającą niezgodnie z prawami państwowymi). „Życie duchowe w cerkwi katakumbowej, podziemnej było znacznie ciekawsze niż w oficjalnej, a zatem znacznie bardziej kontrolowanej przez władze. I tak np. ona kontynuowała katechizację, co w warunkach cerkwi oficjalnej nie było możliwe. [...] W miejsce zamkniętych przez władze klasztorów w latach 30. pojawiło się wiele tajnych mniszych wspólnot, niektóre ukryte w głębokiej tajdze syberyjskiej, inne w miastach, np. w Smoleńsku. [...] Mnisi i mniszki próbowali także zakładać sowchozy i kołchozy, które były dla nich kamuflażem, pod którym ukrywano mnisze wspólnoty. Taki „sowchoz” na południowym Kaukazie miał najlepsze wyniki produkcyjne w całym tym regionie. Profesor Kripton opisuje także pewien tajny monastyr żeński w Leningradzie lat 30., w którym modlitwy odmawiane były szeptem, aby sąsiedzi nie usłyszeli. Monastyr posiadał kilka oddziałów w leningradzkich mieszkaniach. Działały także podziemne seminaria duchowne. Jedno z nich zostało przez władze odkryte w 1938 roku w Moskwie. [...] Kiedy biskup Piotr, tajnie wy-
święcony jeszcze przez patriarchę Tichona, wyszedł po długim zamknięciu z więzienia w 1936 roku, wierzący wykopali mu tajną ziemiankę nieopodal Orenburga, gdzie z niewielką grupą uczniów żył i modlił się. W 1937 roku zaczęło go poszukiwać NKWD, jednak przesłuchania setek ludzi do niczego nie doprowadziły, choć utrzymywał on kontakty z wieloma osobami w całym kraju. Gdy w 1943 roku położenie cerkwi poprawiło się, biskup Piotr uciekł w Tien-Szan i założył tam tajny monastyr, w którym wyświęcił ponad trzystu mnichów. [...] W 1951 roku zauważono klasztor z helikoptera i aresztowano wszystkich mnichów, biskup zmarł lub został zamordowany w więzieniu”26 - opisuje Pospielovskij.

Na służbie u Stalina
Prześladowania zakończyły się (czy dokładniej zostały przerwane na jakiś czas) dopiero wraz z początkiem wojny sowiecko-niemieckiej. Już 22 czerwca 1941 roku (w dniu napaści, a zatem tydzień przed pierwszym publicznym wystąpieniem Stalina na ten temat) metropolita Sergiusz wydał list pasterski w dniu Wszystkich Świętych Ziemi Rosyjskiej, który został rozesłany (wbrew prawu) do wszystkich prawosławnych parafii. W liście tym nie wspomina o władzy sowieckiej, wzywa natomiast wszystkich Rosjan do obrony ojczyzny. „Prawosławna nasza Cerkiew zawsze podzielała losy narodu [...]. Nie pozostawi go również i obecnie” - napisał Sergiusz. Wezwał także duchownych prawosławnych do aktywnego zaangażowania się w walkę o wolność Rosji i uznał, że nawet myślenie o „możliwych wygodach po drugiej stronie frontu byłoby zdradą zarówno ojczyzny, jak i pasterskich obowiązków”27.
Wystąpienie to stało się początkiem aktywnej działalności społeczno–politycznej metropolity Sergiusza. W październiku, gdy Niemcy dochodzili już do Moskwy, zwierzchnik rosyjskiego prawosławia wydał kolejny list, w którym potępił wszystkich duchownych, którzy zaczęli współpracować z Niemcami. Jednak listy i antyniemiecka postawa metropolity nie spowodowały wzrostu zaufania komunistów do prawosławnych i już w dniu wydania listu władze zdecydowały, że mimo choroby Sergiusz powinien zostać ewakuowany do Uljanowska. Stamtąd 11 listopada hierarcha wydał następną odezwę. „Postępowa ludzkość wydała świętą wojnę Hitlerowi w obronie chrześcijańskiej cywilizacji i wolności sumienia i wyznania”28 - pisał wówczas. Nietrudno zauważyć, ze obrońcą cywilizacji chrześcijańskiej miał być w myśl tego listu -Józef Stalin. Jednak i ten list nie zmienił w sposób znaczący położenia Cerkwi (prześladowania zostały złagodzone, ale raczej z powodu zawieruchy wojennej).
W 1942 roku, by zamanifestować całkowitą lojalność wobec Stalina, Sergiusz wydał (w kilku zachodnich językach) książkę Prawda o religii w Rosji. Ogłaszał w niej, że ludzie wierzący cieszą się w Ojczyźnie Proletariatu całkowitą wolnością. Sytuacja Cerkwi jednak się nie poprawiła. Dopiero po wymianie telegramów ze Stalinem (chodziło o przyznanie Cerkwi prawa do posiadania własnego konta bankowego, z którego można by przelewać pieniądze potrzebne dla Armii Czerwonej) stosunki prawosławno-sowieckie zaczęły się polepszać. Znany chirurg i biskup prawosławny Łukasz (Wojno-Jasienieckij), znajdujący się wówczas w areszcie domowym, ale pracujący jako główny chirurg w szpitalu wojennym, otrzymał np. wówczas zgodę na powrót do posługi biskupiej29.
Trzeciego września 1943 roku doszło natomiast na daczy Stalina do spotkania gospodarza, Ławrientija Berii, Wiaczesława Mołotowa i czterech wysokich oficerów NKWD z metropolitami Sergiuszem, Aleksiejem i Mikołajem. Opracowano wówczas plan odrodzenia Patriarchatu Moskiewskiego i całkowitego podporządkowania go organom państwowym z Radą ds. Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego na czele (jej przewodniczącym został Grigorij Karpow, były seminarzysta, pułkownik NKWD, który wsławił się krwawymi represjami w czasie Wielkiej Czystki). Krótko po tym spotkaniu udało się sporządzić listy żyjących jeszcze biskupów, później 19 lojalnych wobec władzy sowieckiej biskupów obwołało się (w sposób całkowicie niekanoniczny) soborem i wybrało metropolitę Sergiusza na patriarchę. Ceną za odnowienie patriarchatu było jednak absolutne podporządkowanie się Stalinowi i… obietnica wiernej pracy na niwie komunistycznej rewolucji30. Sobór bowiem poza wyniesieniem Sergiusza do godności patriarchy przyjął także decyzje pozwalające pozbawić stanu duchownego, jako „przeciwnika Krzyża Pańskiego”, każdego, kto zdecydował się wystąpić przeciwko władzy sowieckiej i opowiedzieć się po stronie „faszystowskiej”. Podziękowano również Stalinowi za „głębokie współczucie, jakie odczuwa on wobec potrzeb Cerkwi prawosławnej”31. W ten sposób Rosyjska Cerkiew Prawosławna weszła na służbę u Stalina i stała się wiernym wykonawcą jego polityki, szczególnie zagranicznej. „Z ujawnionych po 1991 roku dokumentów KGB wynika, że już w 1943 roku Stalin nakazał NKWD przygotowanie planów wykorzystania rosyjskiej Cerkwi do opanowania innych Kościołów prawosławnych. W pierwszej kolejności chodziło o zakwestionowanie prymatu Patriarchatu Ekumenicznego w Konstantynopolu [trudno nie zauważyć skutków tej polityki również w obecnych stosunkach między Konstantynopolem a Moskwą - przyp. T.RT] i przeniesienie światowego centrum prawosławia do Moskwy. Nad całością działań czuwał płk G. Karpow. W ciągu dwóch lat pod przewodnictwem Patriarchatu Moskiewskiego, a faktycznie GPU, udało się zjednoczyć większość prawosławnych hierarchów z Europy Środkowej i Bałkanów. Prześladowani do tej pory rosyjscy biskupi rozjechali się teraz po świecie, aby głosić wielkość Stalina oraz chwalić jego pokojową politykę. [...] Celem operacji było stworzenie struktury, którą obecnie historycy nazywają «prawosławnym Watykanem». Miał to być centralny ośrodek władzy, który mógłby być przeciwstawiony jako autorytet moralny dla wielu milionów wiernych na całym świecie. Na polecenie NKWD podjęto także działania do stworzenia wspólnego frontu z innymi Kościołami, przede wszystkim anglikańskim oraz innymi kościołami protestanckimi. Tych zamiarów nie udało się zrealizować [...], lecz próby wykorzystania Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego przez policję polityczną miały miejsce do ostatnich dni Związku Radzieckiego”32 - podsumowuje Andrzej Grajewski.
Sytuacji nie zmieniła także śmierć patriarchy Sergiusza i wybór na moskiewską stolicę biskupią Aleksego I (wcześniej sprawował on godność Strażnika Tronu). Wybór ten dokonał się zresztą pod dyktando sowieckich służb specjalnych, na zwołanym w styczniu 1945 roku soborze, wbrew kanonicznym zasadom Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej (poprzedni patriarcha nie ma bowiem prawa wskazywać swojego następcy - a tak się stało, gdy Sergiusz wyznaczył Aleksego na tron patriarszy; nie jest również dopuszczalne, by w wyborach startował tylko jeden kandydat). Jedyny biskup, który zwrócił na to uwagę - Łukasz, nie został zaproszony na sobór. Krótko po objęciu swojego stanowiska nowy patriarcha został przyjęty przez Stalina. Tematem rozmowy był udział Cerkwi w obronie interesów państwa sowieckiego na arenie międzynarodowej33.
Dzięki tej serwilistycznej polityce udało się do 1948 roku otworzyć ponownie prawie 22 tys. świątyń i 89 oficjalnie działających klasztorów. Cena, jaką za to płacono, była jednak ogromna. W 1949 roku np. 73 biskupów podpisało list gratulacyjny do Stalina. Kiedy zaś „wielki językoznawca” obchodził swoje 70. urodziny, patriarcha Aleksy I opublikował dla niego specjalne życzenia. „Jest przywódcą uznanym przez ludy całego świata - zachwalał prawosławny hierarcha jednego z największych morderców chrześcijan - nie tylko przez ludy sowieckie, lecz także przez lud pracujący całego świata; on jest pierwszym spośród tych, którzy proponują pokój między narodami i bronią sprawy pokoju na całym świecie. Niech Bóg da mu długie życie w zdrowiu u steru swojego kraju”34.

Chruszczowowskie prześladowania
Lojalność, by nie powiedzieć służalczość, wobec Stalina nie zdała się rosyjskiemu prawosławiu na wiele. Gdy bowiem do władzy doszedł Nikita Chruszczow, powrócił on do starej bolszewickiej polityki wobec religii i zaczął nowe prześladowania Kościoła. Początkowo polegały one wyłącznie na powrocie do starych propagandowych metod promowania ateizmu. Z czasem jednak dołączono do nich nowe metody. Przerywano nabożeństwa (bardzo często paschalne) wrogimi religii okrzykami, zrywano świąteczne ozdoby z kościelnych budynków, produkowano filmy antyreligijne, w magazynach satyrycznych przedstawiono duchownych jako tłustych wyzyskiwaczy, a wierzących jako zramolałych staruszków35.
Tak „delikatne” środki nie wystarczyły jednak do zniechęcenia ludzi do religii. Do wiary pod koniec lat 50. coraz częściej zaczęli się przyznawać nie tylko chłopi czy robotnicy, lecz także inteligencja. Na to władza sowiecka nie mogła sobie pozwolić, dlatego na początku lat 60. Chruszczow sięgnął w walce z religią po przemoc. Władze zaczęły siłą zamykać przemocą cerkwie, domy modlitwy, klasztory i oczywiście seminaria. Tylko między 1957 a 1964 rokiem zamknięto ponad 10 tys. świątyń36. Z 90 klasztorów istniejących w połowie lat 50. dekadę przetrwało zaledwie 18. Monastyry zostały obłożone ogromnymi, niemożliwymi do spłacenia podatkami, odbierano im ich własność ziemską, a często również dobytek stały, w tym noclegownie dla pielgrzymów. Wszystkich młodych i dynamicznych mnichów starano się powołać do wojska lub aresztować, a młodzieży w ogóle nie dopuszczano do klasztorów. Zdaniem Dymitra Pospielovskiego przyczyna tak zmasowanego
ataku na życie monastyczne była niezwykle prosta. „Klasztory tradycyjnie były narodowymi centrami życia duchowego, miejscami, do których masowo się pielgrzymowało. W monastyrach trudno było kontrolować czy ograniczać kontakty z wierzącymi”37 - podkreśla historyk.
Chruszczow zakazał także prowadzenia jakiejkolwiek działalności misyjnej oraz wprowadził ścisłą kontrolę treści kazań głoszonych w parafiach. W tym okresie wprowadzono także zakaz sprawowania liturgii poza murami świątyni oraz uczestnictwa w nabożeństwach dzieci i młodzieży. Duchowny nie miał prawa rozpocząć nabożeństwa, dopóki w cerkwi znajdowali się niepełnoletni. Surowo karano także rodziców, którzy decydowali się na jawne religijne wychowanie dzieci (często po prostu odbierano im prawa rodzicielskie). Powrócono także do zasady rejestracji księży38. Dzięki temu niepokornych lub zbyt aktywnych duchownych można było pozbawić prawa do nauczania, a w ich miejsce wprowadzić agentów służb specjalnych. Temu samemu celowi służyły egzaminy, jakie przed wstąpieniem do seminarium musieli zdawać przed oficerami KGB kandydaci do stanu kapłańskiego.
Hierarchia prawosławna, mimo iż wielokrotnie protestowała przeciwko prześladowaniom, sama swoimi decyzjami często je ułatwiała. Dnia 18 czerwca 1961 roku sobór biskupów podporządkował np. księży prawosławnych tzw. trójkom, wybieranym przez ogół parafian i zatwierdzanym przez władze lokalne. Trójki te sprawowały nad duchownymi władzę porównywalną niemal z władzą biskupią. To one bowiem powoływały na stanowisko proboszczów czy wikarych - biskup (za zgodą władz lokalnych) tylko ów wybór potwierdzał39.
Mimo prześladowań polityka Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej wobec państwa się nie zmieniła. Nadal hierarchowie prawosławni starali się wypełniać polecenia władz i aktywnie włączać w budowanie międzynarodowej pozycji ZSRS. Gdy jednak po śmierci metropolity krutickiego Mikołaja - odpowiedzialnego za kontakty zagraniczne Patriarchatu Moskiewskiego i całkowicie oddanego reżimowi - jego miejsce zajął młody neofita, syn pierwszego sekretarza partii w Riazaniu, stosunki te powoli zaczęły się zmieniać. Nikodem próbował niekiedy prowadzić samodzielną politykę kościelną i sprzeciwiał się nieustannym atakom na Watykan (według świadectw ludzi mu bliskich widział w nim organizację mogącą przeciwstawić się totalitaryzmowi). Oczywiście próba samodzielności w polityce kościelnej nie mogła się wiązać z samodzielnością w polityce zagranicznej. Nikodem, jak wszyscy jego poprzednicy i następcy, zdecydowanie wspierał politykę zagraniczną ZSRS i często w obronie dobrego imienia tego kraju nawet kłamał40.
Byłoby jednak głęboką niesprawiedliwością uznanie, że wszyscy prawosławni w Rosji w tym czasie byli sługusami władzy państwowej. Legalnie, półlegalnie lub całkowicie nielegalnie duchowni prawosławni cały czas kontynuowali głoszenie Słowa Bożego, starali się chrzcić dzieci czy udzielać ślubów. Wielu z nich po odmowie rejestracji przez władze lub widząc współpracę swoich zwierzchników z władzami, przyłączało się do tzw. Cerkwi katakumbowej, nazywanej również Cerkwią Prawdziwie Prawosławną. W odróżnieniu od oficjalnej Cerkwi sergianistycznej - „prawdziwie prawosławni” odmawiali uznania władzy sowieckiej za teologicznie usprawiedliwioną. Uważali oni, że wraz z dekretem Sergiusza, nakazującym modlić się za władzę radziecką - oficjalna Cerkiew popadła w schizmę i jedyną drogą dla niej jest powrót do prawdziwych źródeł prawosławia, jakie przetrwały w Kościele katakumbowym (niejasne jest ich stanowisko odnośnie do ważności sakramentów sergianistów - niektórzy uznawali schizmę za jedynie czasową, a sakramenty za ważne, inni zaś uważali, że straciły one swoje znaczenie)41.
Najbardziej radykalni „prawdziwie prawosławni” odmawiali również posyłania dzieci do sowieckich, ateistycznych szkół, odcinali się od współczesnej im świeckiej kultury prawosławnej, a w latach 80. odmówili nawet przyjęcia nowych dowodów tożsamości (określenie „obywatel ZSRS” po jakichś wyliczeniach okazało się dla nich równe liczbie apokaliptycznej Bestii - 666)42. Spora część duchownych katakumbowych nigdy jednak nie przyjmowała takich poglądów. Wielu z nich przyłączyło się do „prawdziwie prawosławnych”, bo nie mogli sprawować swojej posługi w Cerkwi legalnej, gdy zaś stało się to możliwe - powrócili do Patriarchatu Moskiewskiego.

Generał Pimen i jego oficerowie
Prześladowania przerwano wraz objęciem władzy przez Breżniewa. Nadal represjonowano nieposłusznych duchownych, łamiących represyjne prawo wyznaniowe, jednocześnie zezwalano jednak na rozbudowę struktur diecezjalnych. Cały czas także, szczególnie po tym, jak patriarchą został Pimen, wykorzystywano rosyjskie prawosławie do walki z wrogami państwa sowieckiego (przykładem może być choćby włączenie się Pimena w nagonkę na Sołżenicyna). W pewnym momencie nawet, gdy szefem KGB był Jurij Andropow, struktura ta uznawała Cerkiew za szczególnie ważny instrument sprawowania władzy, który wzmacnia imperium rosyjskie. To właśnie wtedy służby specjalne nadzwyczaj aktywnie zabrały się za zwalczanie zachodnich wspólnot religijnych43.
W latach 80. większość prawosławnych biskupów poszła na współpracę z KGB. „Każdy biskup prawosławny musiał być agentem” - podkreślał w rozmaitych wypowiedziach o. Gleb Jakunin, wielokrotnie więziony prawosławny dysydent. Tajnymi współpracownikami sowieckich służb specjalnych byli, jak już wspominałem, obecny patriarcha Moskwy i Wszechrusi Aleksy II, patriarcha kijowski Filaret (zwierzchnik niekanonicznej Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego), metropolici Pitirim czy Metody.
Cena, jaką przyszło (i przychodzi nadal) za to zapłacić Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, jest ogromna. Do tej pory w niemal każdej sferze życia tej wspólnoty widać ślady sergianistycznego współdziałania władzy i państwa. Obecnie można wręcz mówić o fuzji dwóch aparatów (niestety, w wypadku Cerkwi nie jest to wyrażenie przesadzone) - politycznego i cerkiewnego. Patriarchat Moskiewski od lat 80. stopniowo zaczął zabiegać o monopol w sferze religijnej (dzięki wsparciu KGB i jego zwierzchników), doprowadzając już w latach późniejszych m.in. do zmiany korzystnej dla katolików i innych chrześcijan ustawy o wolności sumienia. Duchowni prawosławni zaczęli być postrzegani jako kolejni urzędnicy państwowi, których głównym celem jest służba rosyjskiej państwowości, a dopiero potem poszczególnym wierzącym. W efekcie prawosławie stało się państwowotwórczą ideologią, która zajęła miejsce marksizmu.
Ideologia ta niewiele ma wspólnego z prawdziwą wiarą. Można być, zdaniem wielu Rosjan, prawosławnym ateistą. Taki światopogląd deklarował np. były prezydent Rosji Borys Jelcyn. Prawosławie czy cerkiewność w takiej formie oznacza wyłącznie przywiązanie do mocarstwowej pozycji Rosji, deklarowaną akceptację rosyjskiej tradycji politycznej i dystans wobec Zachodu (w tym również Kościoła rzymskokatolickiego czy wyznań protestanckich). To dlatego, mimo iż wiarę prawosławną deklaruje ponad połowa Rosjan - tylko kilka procent z nich regularnie chodzi na liturgię (w Moskwie w nabożeństwie wielkanocnym uczestniczy mniej niż jeden procent mieszkańców).
Co gorsza, w Rosji nie nastąpiło oczyszczenie czy choćby próba rozliczenia się z bolesną przeszłością. „Nie próbowano nawet pokajać się za kłamstwa w służbie tyrana Stalina, nie mówiąc już o bliższej przeszłości” - ubolewał na konferencji prasowej w Moskwie o. protojerej Michaił ze schizmatyckiej wobec Patriarchatu Moskiewskiego niewielkiej wspólnoty prawosławnej. Obecnie zaś do powiązań ze służbami specjalnymi dochodzą jeszcze oskarżenia o związki duchownych prawosławnych z wpływową w Rosji oligarchią finansową. Biskupi prawosławni otwarcie wspierają działania wielu wielkich firm bankowych, ubezpieczeniowych czy naftowych. Patriarcha Aleksy wziął nawet udział w reklamie koncernu naftowego Łukoil.

TOMASZ P. TERLIKOWSKI
PS Niniejsza praca nie jest próbą osądzenia Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej czy jej hierarchów. Jest jedynie próbą wskazania na skutki, jakie każdej wspólnocie kościelnej przynosi wiązanie się ze zbrodniczymi systemami politycznymi (i nie ma tu znaczenia, czy chodzi o zbrodniarzy z prawej, czy lewej strony sceny politycznej) - określane przez niektórych teologów - herezją sergianizmu. Warto mieć także świadomość, że herezją tą (w sensie ścisłym, czyli współpracą z komunizmem i jego obroną) grzeszyli nie tylko prawosławni, lecz także katolicy czy protestanci w wielu krajach Europy Środkowo–wschodniej. Zanim więc osądzi się innych - warto dobrze oczyścić własne szeregi. Tym bardziej że i w Polsce znalazł się biskup, który w oficjalnym autoryzowanym wywiadzie wręcz szczycił się spotkaniami z oficerem służb specjalnych po powrocie z Watykanu.

.

————————————

Od Admina - krótkie uzupełnienie powyższego tekstu.

Niezależnie od powyższych faktów, świadczących o bezprecedensowej współpracy i zależności władz cerkiewnych od antychrześcijańskiej, komuniestycznej wierchuszki, trzeba przyznać, że w strukturach Cerkwi Rosyjskiej Patriarchatu Moskiewskiego żyło bardzo wielu autentycznych i wielkich Świętych (np. św. Serafim Wierycki, św. Amfilochiusz Poczajowski, św. Ławrencjusz Czernihowski, Matuszka Makaria (jeszcze nie kanonizowana) i wielu, wielu innych ). Różnica pomiędzy nimi, a ich biskupami była jedna - oni nie poddawali się bezbożnej władzy, nie wyznawali ideologii komunizmu, ale byli jej zdeklarowanymi wrogami i za to przez całe swoje życie cierpieli prześladowania, dla Chrystusa, którego umiłowali ponad wszystko.

————————————

PRZYPISY
1 A. Żebrowska, Patriarcha zagadka, „Gazeta Wyborcza”, nr 253 (28-29.10.2000), s. 23.
2 M. Sitnikow, Agent Drozdow, „Indeks”, nr 14/2002.
3 A. Grajewski, Kompleks Judasza. Kościół zraniony, Poznań 1999, s. 164-165.
4 A. Żebrowska, dz.cyt.
5 J. Smaga, Rosja w XX stuleciu, Kraków 2001, s. 53.
6 R. Dzwonkowski, Kościół katolicki w ZSRR 1917-1939. Zarys historii, Lublin 1997, s. 63.
7 Tamże, s. 64.
8 J. Smaga, dz.cyt., s. 55.
9 G. Mitrofanow, Pravoslavnaja Cerkov’ v Rossii i emigracji v 1920-gody, Sankt-Peterburg 1995, s. 23-24.
10 R. Dzwonkowski, dz.cyt., s. 66.
11 J.M. Bocheński, Lewica, religia, sowietologia, Warszawa 1996, s. 329.
12 D.V. Pospielovskij, Russkaja pravoslavnaja Cerkov v XX veke, Moskva 1995, s. 71.
13 Tamże, s. 73.
14 J.M. Bocheński, dz.cyt., s. 330. ls D.V. Pospielovskij, dz.cyt., s. 67.
16 J. Meyendorff, O putiach Russkoj Cerkvi, w: Pravoslavie i sovriemiennyj mir, Klin 2002, s. 260-261.
17 D.V. Pospielovskij, dz.cyt., s. 83-84.
18 J. Meyendorff, dz.cyt., s. 262.
19 B. Talantov, The Moscow Patriarchate and Sergianism, w: I. Andrejev, Russia’s Catacomb Saints, Platina 1982, s. 463-470.
20 J. Meyendorff, dz.cyt., s. 266.
21 D.V. Pospielovskij, dz.cyt., s. 147-156.
22 Tamże, s. 170-171.
23 J. Meyendorff, dz.cyt., s. 269.
24 Tamże, s. 270-271.
25 D.V. Pospiekwskij, s. 182.
26 Tamże, s. 173-175.
27 Tamże, s. 184.
28 Tamże, s. 185.
29 Tamże, s. 187.
30 A. Grajewski, dz.cyt., s. 163.
31 D.V. Pospielovskij, dz.cyt., s. 191-192.
32 A. Grajewski, dz.cyt., s. 164-165.
33 D.V. Pospielovskij, dz.cyt., s. 197, 200.
34 J.M. Bocheński, dz.cyt., s. 338-339.
35 D. Konstantinov, Gonimaja Cerkov. Russkaja Pravoslavnaja Cerkov w SSSR, 1999, s. 227-229.
36 Tamże, s. 268.
37 D.V. Pospielovskij, dz.cyt., s. 305.
38 D. Konstantinov, dz.cyt., s. 267.
39 D.V. Pospielovskij, dz.cyt., s. 292.
40 Tamże, s. 311-312.
41 Metropolitan Theodosius, The Catacomb Tikhonite Church 1974, „The Orthodox Word”, Nov.-Dec. 1974 (59), s. 235-246.
42 D. Konstantinov, dz.cyt., s. 277.
43 A. Grajewski, dz.cyt, s. 165.

To pełnia szczęścia zobaczyć się twarzą w twarz z tym, którego imię wymawiane jest z miłością nie tylko we wszystkich zakątkach naszego kraju, lecz i we wszystkich państwach kochających wolność i pokój. Wyraziliśmy Józefowi Wissarionowiczowi naszą wdzięczność. Spotkanie nasze było niewymuszonym zupełnie spotkaniem ojca z dziećmi.
Patriarcha Aleksy i metropolita Nikołaj po spotkaniu ze Stalinem 10 kwietnia 1945 roku

Mamy nadzieję, że opracowany przez Was plan stopniowej likwidacji szeregu klasztorów zostanie dobrze oceniony i przyjęty przez nasz Rząd, który niejednokrotnie przejawiał błogosławiony stosunek do Cerkwi prawosławnej, i tym sposobem bezboleśnie nastąpi proponowane zmniejszenie liczby naszych świątyń we wskazanych rejonach naszego Związku.
Patriarcha Aleksy I w liście do pułkownika Karpowa w 1959 roku

Prawidłowe postępowanie i reakcja samego Pimena sprzyjały temu, że przy zamykaniu szeregu cerkwi, m.in. kaplicy Ksieni Błażennoj, nie było negatywnych akcji ze strony duchowieństwa i wierzących. Przy współdziałaniu Pimena zmniejszyła się w leningradzkich cerkwiach liczba akatystów i tak zwanych porannych jutrzni. Zwiększyła się kontrola kaznodziejskiej działalności duchowieństwa, co w końcowym rezultacie doprowadziło do zmniejszenia głoszonych homilii. Kazania i wystąpienia samego Pimena noszą w sumie patriotyczny charakter.
Charakterystyka Pimena Izwiekowa, przyszłego patriarchy Moskwy, sporządzona przez Radę ds. Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej w obwodzie leningradzkim w 1963 roku

Najbardziej sprzyjający nam są ci hierarchowie, którzy zarówno słowami, jak i czynami potwierdzają nie tylko lojalność, lecz także patriotyzm wobec socjalistycznego społeczeństwa, realnie uświadamiają sobie, że nasze państwo nie jest zainteresowane zwiększeniem roli religii i Cerkwi w społeczeństwie, dlatego też rozumiejąc to. nie przejawiają szczególnej aktywności w rozszerzaniu wpływów prawosławia wśród ludności. Zaliczyć do nich można: patriarchę Pimena, metropolitę tallińskiego Aleksego [obecnie patriarchę Moskwy - przyp, red.], metropolitę tulskiego Juwenalija, arcybiskupa charkowskiego Nikodema.
Z raportu Rady ds. Religii przy rządzie ZSRS dla Komitetu Centralnego KPZS z 1978 roku

1. Włodzimierz lljicz Lenin i rewolucja kulturalna.
2. Moralność komunistyczna w stosunku do pracy i socjalistycznej własności.
3. Wychowanie nowego człowieka - najważniejsze zadanie komunistycznego budownictwa.

Tematy wykładów wygłoszonych w seminarium duchownym przez Aleksego Rydygiera, przyszłego patriarchę

/em

Źródło: http://katalog.czasopism.pl/index.php/Fronda_36_(2005)

Icons by N.Design Studio. Designed By Ben Swift. Powered by WordPress
RSS Zaloguj