Fanatycy przewrócą Rosję ?

Po polsku

Rosyjscy muzułmańscy duchowni padają jeden po drugim. Są ofiara­mi zabójców wynajętych przez islamskich radykałów.

W ostatnich paru latach zamordowano 57 muzułmańskich imamów i teologów za to, że nie chcieli się nawrócić na wahhabizm, “jedynie słuszną”, wykutą na pustyniach Arabii Saudyjskiej wersję islamu. W wywiadzie dla dziennika “Komsomolskaja Prawda”, znawca zagad­nień mahometanizmu, naukowiec Roman Siłantiew mówi, że spośród czterech dużych tradycyjnych związków muzułmańskich na terenie Rosji “trzy zostały praktycznie rozgromione”.

Przetrzebiono szeregi władz religijnych w dwóch czołowych ośrod­kach islamu: w Tatarstanie i na Kaukazie. W Kazaniu najpierw mufti został ciężko ranny, teraz tamtejsi salafici (w sumie odpowiednicy or­todoksyjnych wahhabitów, czyli zwolenników “najczystszego” islamu) chcą go obalić. Na północnym Kaukazie zabito lidera wspólnoty “tra­dycyjnej” Saida Czirkejskiego.

Siłantiew sugeruje dziennikarzowi Aleksandrowi Kocowi, że rozszyfro­wał schemat działania przeciwników duchownych muzułmańskich, którzy postępują zachowawczo, odżegnując się od “ekscesów”. Jest w tym klarowna logika – wyrokuje. “Na początku przeciwnicy próbują się pozbyć kluczowych osób. Jeśli za pierwszym razem nie wychodzi, to ataki się powtarzają. Potem dobierają się do tych, którzy ich mogą zastąpić”. Ale na tym nie koniec. Gdy już czołówka nie istnieje, radyka­łowie “zaczynają unieszkodliwiać imamów niższego szczebla”.

Zdaniem Romana Siłantiewa, wszystkich poległych łączyło jedno: “sta­wiali opór ideologii wahhabizmu, czy – jak to się dziś określa – salafi­zmu”. Czasami “nieopatrznie” dążyli nawet do tego, by ten nurt isla­mu wyjąć spod prawa. Naukowiec twierdzi, że “salafaci przyszli do nas z Arabii Saudyjskiej”.
Stawia też tezę, że wystarczy parę procent “fanatyków” u steru, by sprawować rząd dusz. “Na przykład, w Dagestanie, żeby móc przejąć kontrolę nad ludźmi, wcale nie jest konieczne, żeby większość miesz­kańców podzielała zasady fundamentalizmu”. I dodaje: Bahrajn “jest szyicki, a trzęsą nim salafici”.

Dziennikarz “Komsomolskiej Prawdy” pytał Siłantiewa, czy wahha­bizm groźny jest jedynie dla Kaukazu i Powołża (m. in. Tatarstan). Nie tylko – odparł znawca islamu rosyjskiego. “Jest on szeroko rozpo­wszechniony”. I podaje przykłady. Adeptów ortodoksji widział nawet na Czukotce, gdzie “skaperowano lokalnego Ewenka”, oraz w Jakucji, gdzie “werbownicy skaptowali dwie osoby” w mieście Nerungri. “Ta zaraza występuje wszędzie. I teraz wywierane są naciski na admini­strację, by zalegalizowała wahhabizm”.

Dziennikarz docieka dalej: Czy zatem “w Rosji możliwa jest rewolucja islamska?”. Siłantiew nie ma wątpliwości: “Islamska? Prędzej wahha­bicka. Może do niej dość w paru regionach kraju” – podkreśla.

W tym kontekście pochwala działania Ramzana Kadyrowa w Czecze­nii za to, że “jest jedynym, któremu udało się ustrzec przed wahhabi­zmem tradycyjne duchowieństwo muzułmańskie”. Głowa republiki nie “wdawał się z nikim w żadne rokowania, nie powoływał komisji po­jednawczych, nie zajmował się legalizacją salafizmu, po prostu ich wy­eliminował”. To by mogła być recepta na walkę z fanatykami spod sau­dyjskich sztandarów.

Źródło: http://m.onet.pl/wiadomosci/religia,74hsb

Icons by N.Design Studio. Designed By Ben Swift. Powered by WordPress
RSS Zaloguj