Eutanazja - miłosierdzie czy morderstwo

Po polsku

Pierwszy raport na ten temat holenderskie ministerstwo zdrowia sporządziło w 1990 r. Wynikało z niego, że w Holandii w roku tym przeprowadzono 25 306 zabiegów eutanazji, z czego aż 14 691 przypadków (czyli 11,3 proc. wszystkich zgonów w kraju) stanowiły przypadki eutanazji bez wiedzy i zgody pacjenta, czyli tzw. kryptanazji.

Wytyczne dotyczące eutanazji noworodków i niemowląt przedstawiono w holenderskim parlamencie w połowie października (2005 r.). Komentatorzy są zdania, że ich przyjęcie umożliwi uśmiercanie chorych dzieci w majestacie prawa.

eutanazjaHolenderskie media spodziewają się, że stworzony zostanie precedens, który pozwoli w przyszłości na eutanazję osób, które same nie są w stanie wyrazić swojej woli. Będzie to rozwiązanie o tyle paradoksalne, że definicja eutanazji mówi, iż jest to “aktywne pozbawienie człowieka życia na jego własną (sic!) prośbę”.

Prześledzenie dziejów eutanazji w Holandii pokazuje, jak działa zasada “ruchomego horyzontu”. Polega ona na tym, że najpierw nagłaśnia się jakiś niezwykle rzadki przypadek działania wbrew prawu i usprawiedliwia się go względami etycznymi. Później, stosując szantaż moralny i etykę sytuacyjną, robi się dla owego przypadku wyjątek w prawie, odstępując od karania. Następnie wyjątek ten rozrasta się (bo co nie jest karalne, jest dozwolone), aż w końcu staje się regułą. Wtedy historia się powtarza - nagłaśniany jest kolejny przypadek, robione są kolejne wyjątki, powstają nowe reguły, a w rezultacie horyzont prawny i moralny stale się zawęża.

W Holandii zaczęło się to w 1973 r. Wówczas młoda lekarka Gertruda Postma zabiła własną matkę. Przed sądem zeznała, że jako posłuszna córka musiała spełnić życzenie mamusi, która w głębokiej depresji wielokrotnie prosiła ją o skrócenie życia. W obronę oskarżonej lekarki zaangażowała się Holenderska Fundacja na rzecz Eutanazji (NVVE), organizując olbrzymią kampanię medialną na rzecz jej uniewinnienia. Ostatecznie sąd skazał Postmę na tydzień więzienia. Ta symboliczna kara zapoczątkowała praktykę uniewinniania sprawców eutanazji. Oficjalnie proceder ten był przez prawo zakazany, ale w praktyce był coraz powszechniejszy.

Pierwszy raport na ten temat holenderskie ministerstwo zdrowia sporządziło w 1990 r. Wynikało z niego, że w Holandii w roku tym przeprowadzono 25 306 zabiegów eutanazji, z czego aż 14 691 przypadków (czyli 11,3 proc. wszystkich zgonów w kraju) stanowiły przypadki eutanazji bez wiedzy i zgody pacjenta, czyli tzw. kryptanazji.

Profesor Ryszard Fenigsen, który jako kardiolog przepracował w Holandii 19 lat, twierdzi, że kryptanazja nie jest wcale nadużyciem eutanazji, lecz jedynie jej logiczną konsekwencją: “Ważna przyczyna, która sprawia, że dobrowolnej eutanazji musi towarzyszyć eutanazja niedobrowolna, leży w samej logice eutanazji. Kto wierzy i głosi, że pozbawienie człowieka życia, aby uwolnić go od cierpień, jest dobrodziejstwem, nie ma prawa pozbawić niektórych cierpiących tego dobrodziejstwa tylko dlatego, że nie są w stanie sami o to poprosić”.

Istnienie procederu, który jest z jednej strony nielegalny, ale z drugiej - nie jest ścigany przez prawo - spowodowało zmiany w mentalności społecznej. Doszło do tego, że na początku lat 90. aż 77 proc. ankietowanych Holendrów popierało uśmiercenie pacjenta bez jego wiedzy i zgody.

Kolejnym głośnym procesem była sprawa doktora Philipa Sartoriusa, który w 1998 r. uśmiercił zastrzykiem znanego polityka - senatora Edwarda Brongersmę. Ten ostatni nie był w ogóle chory ani nie cierpiał fizycznie, tylko odczuwał “zmęczenie życiem”.

Rozprawa zakończyła się uniewinnieniem lekarza, którego media wykreowały na niezłomnego bohatera. Po stronie Sartoriusa stanęła też minister zdrowia Els Borst, która opowiedziała się za podawaniem trucizny “bardzo starym ludziom, którzy mają już dość życia, nawet jeśli ludzie ci byliby fizycznie zdrowi”.

W 2002 r. prawo dogoniło praktykę i eutanazja została zalegalizowana. Stało się to w Wielki Piątek, a podpisująca ustawę minister zdrowia Els Borst powtórzyła ostatnie słowa Chrystusa na krzyżu: “Dokonało się”.

Wkrótce potem pojawiły się nowe projekty mające na celu ekspansję eutanazji. Emerytowany sędzia Sądu Najwyższego Huib Drion zaproponował wprowadzenie ustawy, w myśl której każdemu obywatelowi po skończeniu 70. roku życia powinna być dostarczana do domu “pigułka śmierci”, by mógł z niej skorzystać w dowolnym momencie.

Z ustawy przyjętej w 2002 r. nie do końca zadowolony był przewodniczący wspomnianej już organizacji NVVE, dr Rob Jonquiere. Prawo mówi bowiem, że prośba o eutanazję powinna być dobrowolna, świadoma i wielokrotnie powtarzana.

Zdaniem Jonquiere’a ustawa taka dyskryminuje osoby, które nie mogą same poprosić o eutanazję, zwłaszcza ludzi upośledzonych umysłowo i chore dzieci. Według niego należy rozszerzyć prawodawstwo także na te osoby - oczywiście bez ich wiedzy i zgody.

Gdyby prawo takie zostało uchwalone, byłoby tylko usankcjonowaniem istniejącej już praktyki. Niemiecki dziennik “Süddeutsche Zeitung” już w marcu 2000 doniósł, że przyczyną 40 proc. wszystkich zgonów osób chorych psychicznie w Holandii jest eutanazja, a właściwie kryptanazja. Podobnie rozpowszechnione stało się pozbawianie życia ciężko chorych dzieci.

Doktor Pieter Admiraal, zwany ojcem chrzestnym eutanazji w Holandii (swego pierwszego pacjenta uśmiercił już w 1969 r.), przyznaje, że zdarzało mu się skracać życie niemowlętom.

W 1987 r. Rada Zdrowia (organ doradczy rządu holenderskiego) wydała zalecenie, by prośba o eutanazję zgłoszona przez dziecko, które skończyło 12 lat, była przez lekarzy akceptowana, nawet jeżeli jego rodzice są temu przeciwni. Przeciwko zaleceniu temu zaprotestowała wspomniana już NVVE, twierdząc, że… jest to dyskryminacja dzieci poniżej 12. roku życia.

W 2002 r. grupa lekarzy z Groningen na czele z dr. Eduardem Verhagenem ogłosiła standardy wykonywania eutanazji na noworodkach. Zalecają one uzyskanie zgody rodziców na uśmiercenie dziecka oraz stwierdzenie przez lekarzy nieuleczalności choroby i niemożności złagodzenia bólu. To właśnie “protokół z Groningen” stał się podstawą najnowszej ofensywy legislacyjnej zwolenników eutanazji.

Doktor Ryszard Fenigsen uważa, że za decyzjami o eutanazji upośledzonych dzieci nie stoi wcale chęć ulżenia im w cierpieniu, lecz wstręt do nich, obrzydzenie i pragnienie wyeliminowania ich ze społeczności żywych. Według niego postępowanie takie nie mieści się w standardach cywilizacji judeochrześcijańskiej, lecz raczej w tradycji starożytnej Sparty. W państwie tym chore noworodki porzucano na zboczach góry Tajgetos, gdzie padały ofiarą dzikich zwierząt.

Postulat eksterminacji słabych i nieużytecznych osób w XX wieku twardo wcielano w życie w III Rzeszy. W ramach tzw. projektu T-4 likwidowano “nosicieli bezwartościowego życia”, czyli chorych psychicznie, w tym także dzieci. Najpierw zabijano dzieci upośledzone umysłowo, później także trudne wychowawczo. O skierowaniu na eutanazję decydowały nawet takie detale, jak np. kształt małżowiny usznej.

Stosunek Holendrów do eutanazji dzieci na własnej skórze odczuwają Renate i Lionel Roosemontowie, których dziewięcioletnia córka Tikva choruje na wodogłowie. Opowiadają, że wielokrotnie zdarzało im się, iż obcy ludzie zaczepiali ich na ulicy, pytając z wyrzutem, dlaczego nie przeprowadzili jeszcze na swoim dziecku eutanazji. - Prawo do eutanazji stało się obowiązkiem eutanazji - z goryczą mówi Lionel Roosemont.

Prawo do eutanazji nie jest wcale - jak argumentują jego zwolennicy - prawem do decydowania o własnym życiu. Nie trzeba legalizować eutanazji, by móc decydować o swoim życiu. Ani samobójstwo, ani jego próba w żadnym państwie nie są karane. Istotą sporu nie jest więc prawo decydowania o swoim życiu, lecz o życiu innych. W rzeczywistości zalegalizowanie eutanazji to swoista licencja na zabijanie.

Źródło: http://www.bosko.pl/klopotnik/?art=928

Icons by N.Design Studio. Designed By Ben Swift. Powered by WordPress
RSS Zaloguj