WIZJA ŻYCIA PO ŚMIERCI SŁUŻEBNICY BOŻEJ ANNY

Po polsku, Polecane

widzenieFragment z książki: “Oto daję wam władzę” autor: Protojerej Mordasow Walentin (ros. - Се даю вам властьautor: Протоиерей Мордасов Валентин)

Видение о загробной жизни рабы Божией Анны

Wizja o życiu po śmierci Służebnicy Bożej Anny, mieszkanki miasta Słancy, jakiej doświadczyła w 17 roku po narodzeniu od 24 maja do 3 czerwca 1937 roku w mieście Kironske, województwa Murmańskiego.

Tamtego dnia, jak zawsze, wróciłam do domu z nocnej zmiany o godzinie 9 rano. Przeczytałam poranne modlitwy. Następnie usiadłam, żeby zjeść śniadanie, ale wypiłam tylko pół szklanki herbaty i bardzo zechciało mi się spać, więc szybko się położyłam. Prawdopodobnie natychmiast zasnęłam, ponieważ nagle zobaczyłam przed sobą szeroką drogę. Wiał przenikliwy, zimny wiatr. Nieco z przodu, jakby czekając na spotkanie ze mną, na drodze stała młoda mniszka. Gdy tylko się zbliżyłam, powiedziała: “Chodź ze mną oglądać życie pozagrobowe”.

Zobaczyłam u niej białe skrzydła, ale to z jakiegoś powodu nie zdziwiło mnie, zapytałam tylko: “Jak masz na imię?”. Odpowiedziała: “Anna, jestem twoim Aniołem”. Potem wzięła mnie za prawą rękę i poprowadziła wzdłuż drogi. Szłyśmy, muszę powiedzieć, bardzo, ale to bardzo szybko i nie byłyśmy na drodze same. Od czasu do czasu doganiały nas i wyprzedzały straszne, czarne stwory, które niosły na swoich skrzydłach krzyczących i wykręcających się ludzi. Moja towarzyszka wyjaśniła mi, że to demony niosą osądzonych grzeszników na miejsce wiecznych mąk. Doganiali nas również dorośli ludzie, niektórzy z nich prowadzili małe dzieci. Moja towarzyszka – mniszka ostrzegała ich: “Idźcie prawą stroną, wąską ciernistą ścieżką, a przyjdziecie do Świątyni”. Wiele osób wchodziło na ciernistą ścieżkę, ale długo po niej iść nie mogło. Trudną dla nich okazała się wąska ścieżka … I znowu wracali na szeroką drogę. Na szerokiej drodze iść było łatwo, dobrze, ale szło się do zguby.

Podeszłyśmy z Anną do jeziora, w którym nie było widać wody, ale chwiała się i poruszała się gęsta masa ludzka, emitująca smród i gorycz, która nie okazała nawrócenia !!!”. Niektórzy krzyczeli: “Biada, biada mi grzesznemu; urodziłem się na ziemi na wieczne męki! Przeklęty niech będzie dzień moich urodzin !!!”. Demony przynosiły na skrzydłach grzeszników i wrzucały ich do jeziora. Tych, którzy podchodzili sami i nawet z dziećmi w wieku 3-5 lat, demony zahaczały hakami za ubrania i wciągały do tego jeziora … Wydało mi się, że i mnie zaraz zaczepią hakiem i zaciągną tam. Bardzo się przestraszyłam i schowałam się za mniszką. A potem zapytałam ją: “Dlaczego te małe dzieci też wrzucają do jeziora ognistego?” Odpowiedziała: “Te dzieci są nie ochrzczone i nauczone są bluźnierstw”. Ponownie zapytałam ją: “Za jakie grzechy ci ludzie cierpią w tym ognistym jeziorze?”. Na co ona odpowiedziała: “Tutaj znajdują się Chrześcijanie, którzy żyli na ziemi, ale ich życie nie było chrześcijańskie, bluźnili”. Zapytałam: “Czy można ich wymodlić z tego jeziora?”. Wyjaśniła, że to jest możliwe, ale trzeba by było bardzo długo się trudzić, bardzo dużo się modlić, robić dobre uczynki, dawać za nich jałmużnę … Ze strachu i goryczy nagle poczułam się źle, zabolała mnie głowa i zrobiło mi się słabo.

W końcu poszłyśmy dalej. Szłyśmy przez długi czas: najpierw nad brzegiem “żywego” jeziora, potem przez pole. Po bokach drogi teraz były głębokie rowy. Siedzieli w nich ludzie, ubrani w jakieś dziwne poruszające się ubrania. Przyglądając się uważnie, z ogromnym przerażeniem zauważyłam, że ciała tych ludzi pokryte są grubą warstwą rojących się robaków, żrących ludzkie mięso. Zapytałam: “Za jakie grzechy cierpią ci ludzie?”. Moja opiekunka odpowiedziała: “Za różne niegodziwości”. Po pewnym czasie dotarliśmy do budynku.

Przez otwartą bramę zobaczyłam kotły z gotującą się smołą. W każdym z nich siedział człowiek. Wielu z tych ludzi próbowało wyskoczyć, ale jakaś niewidzialna siła utrzymywała ich i oni znowu i znowu zanurzali się w smołę. Zapytałam: “A ci ludzie za jakie grzechy cierpią?”. Mniszka odpowiedziała: “Jedni żyli bez ślubu, w związkach nie sakramentalnych, w rozpuście, inni żenili się sześć - siedem razy i nie żałowali za swoje grzechy”.

Podeszłyśmy do drzewa, na którym wisiało mnóstwo krzyżyków. Zdumiona zapytałam swoją przewodniczkę, dlaczego one tu wiszą? Wyjaśniła mi, że jeśli ochrzczeni Chrześcijanie za życia nie nosili krzyżyków i nie modlili się, a krzyżyki włożono na nich po ich śmierci, to demony te krzyżyki zdejmują i wieszają na tym drzewie, a ludzi natychmiast kierują na miejsce męki do piekła. Natomiast duszę grzesznika, który żałuje za swoje grzechy i który dąży do poprawy i żeby żyć według Przykazań Bożych, Anioł Stróż prowadzi przez powietrzne mytarstwa*, starając się wykupić tę duszę za jej dobre uczynki, a dusze nie pokutujących grzeszników, demony natychmiast zabierają do piekła.

*/
Mytarstwa powietrzne – w teologii prawosławnej jest umowna nazwa miejsca, przez które dusza przechodzi po śmierci i opuszczeniu ciała, w swej drodze do Nieba.
Dusze ludzi służących diabłu są od razu zabierane do piekła, Święci, którzy osiągnęli na ziemi bezgrzeszność, bardzo szybko po śmierci swego ziemskiego ciała, są przenoszeni do Niebios, natomiast dusze ludzi, którzy byli grzeszni, jednak żałowali za swe czyny, modlili się i pokutowali, są prowadzone przez dwóch Aniołów do Nieba.
Po drodze spotykają demony, które oskarżają człowieka wszystkimi niewyspowiadanymi i nieodpokutowanymi grzechami, starając się ściągnąć duszę do piekła. Aniołowie z kolei bronią duszę przed oskarżeniami, przedstawiając całe dobro, które dusza uczyniła za życia (modlitwy, posty, jałmużny, odbyte spowiedzi, pokuty…) i te dobre uczynki zmazują popełniane za życia grzechy. Jeśli okazuje się, że dusza posiada więcej dobrych uczynków niż zła, to demony muszą ustąpić i dusza człowieka wznosi się wyżej, do dalszych mytarstw na których rozpatrywane są inne grzechy; mytarstw w sumie jest 20.
Podstawą do wiary w istnienie tego typu sfery jest kilka widzeń Świętych, oraz wypowiedź Świętego Pawła: „Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw zwierzchnościom, przeciw władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności, przeciw duchom zła w przestworzach podniebnych”Ef 6:12

Idąc dalej, dotarliśmy do innego budynku. Po wejściu do niego, zobaczyłam trzy buchające żarem piece. W pobliżu nich biegały demony z hakami i raz po raz wyciągały na leżące w dole kraty jakieś płonące przedmioty, jakby płonące drewno opałowe i waliły po nich hakami. Po kilku chwilach takie płonące „polano” stygnąc, nagle zamieniało się w człowieka, który podrywał się i z silnym piskiem z powrotem wbiegał do pieca … Zapytałam: „Za co cierpią ci ludzie, za jakie grzechy”? Mniszka odpowiedziała: “To są samobójcy”.

Wkrótce dotarłyśmy do szklanej budowli. Po przejściu przez szerokie drzwi, zobaczyłam stoły, nakryte obrusami. Na stołach stały gotujące się samowary i obrzydliwe z wyglądu zakąski: smażone myszy, żaby, robaki. Stały też tutaj butelki wina. Siedzący za tymi ohydnymi daniami ludzie z wielkim obrzydzeniem pili i jedli. Ponadto za nimi stały demony i polewały wszystkich siedzących wrzątkiem z samowarów. Zapytałam, za jakie grzechy są ukarani ci ludzie? Mniszka wyjaśniła mi, że są to ci, którzy rano w niedziele i święta religijne zamiast odwiedzenia świątyni Bożej, ucztowali i oddawali się różnym gorszącym nałogom …

Niedaleko od tego miejsca, zobaczyłyśmy jeszcze jedną szklaną budowlę. Moja towarzyszka zaprowadziła mnie do środka, gdzie ja wewnętrznie się przeraziłam, zobaczyłam w płomieniach tańczących i krzyczących ludzi (wyglądało to, jak gdyby czegoś żądali). Zapytałam: “Za jakie grzechy tutaj się męczą?”. I mniszka odpowiedziała: „Są to muzycy, tancerze i ci, którzy pasjonowali się grami (piłką nożną, hokejem, kartami, teatrem, kinem) i wszyscy, którzy brali w tym udział, w tym czasie, gdy w cerkwi odbywała się Boska Liturgia”.

Ruszyliśmy dalej. Widząc jeszcze inny budynek, weszłyśmy do niego. Pośrodku znajdował się słup, w pobliżu którego była kobieta, jakby przykuta do niego łańcuchem. Wokół niej owinął się trójgłowy wąż. Jedną głową wpił się jej w usta, a dwoma pozostałymi w piersi. Odzież kobiety była pokryta plamami krwi. Machnęła ręką, przywołując mnie, ale bardzo się przestraszyłam i nie podeszłam do niej. “Za jakie grzechy ona tak cierpi?” – zapytałam Annę. Odpowiedziała: “Żyjąc na ziemi, oddawała się cielesnym pożądliwościom, a teraz otrzymuje zapłatę za swoje czyny” (za rozpustę). Następnie weszłyśmy do innego ciemnego pomieszczenia, w którym, jakby spod podłogi słychać było płacz małych dzieci. Mniszka wyjaśniła, że to płaczą maleńkie dzieci, które zostały zamordowane w łonie matek. Czekają na swoje matki, a kiedy one przyjdą, to zajmą ich miejsce, a dzieci pójdą do Nieba …

Wkrótce wyszłyśmy na pole, lodowate i zimne. Znajdowała się tam studnia, w pobliżu której stała kobieta i czerpała wodę, wylewając ją na boki. Zapytałam mniszkę: “Co robi ta kobieta?”. Wyjaśniła mi, że ta kobieta, żyjąc na ziemi, sprzedawała mleko rozcieńczone wodą, a tutaj oddziela mleko od wody i nie może w żaden sposób tego zrobić …
Potem dotarłyśmy do pewnego dużego domu. Wewnątrz stało wiele stołów, za którymi siedzieli ludzie. Niektóre stoły były zupełnie puste, nawet bez obrusów, a na innych było wiele różnych potraw. Moja towarzyszka wyjaśniła mi, że ci, którzy żyjąc na ziemi, dawali jałmużnę ubogim i ofiary na świątynię - teraz otrzymują na ich stołach różne potrawy, a inni, którzy nie dawali nic – siedzieli za pustymi stołami. Zmarłych wspominali przy wódce i dlatego teraz nie mieli nic, wszystko spłonęło. Wódka spaliła wszystko …

Następnie z Anną szłyśmy ciernistą drogą. Ścieżka wąska, ciężka. Szłyśmy przez długi czas i przyszłyśmy do Świątyni Bożej. Tam spotkali nas młodzieńcy i chłopcy. Niektórzy byli z bukietami bardzo pięknych kwiatów, a inni - z wieńcami. Kiedy pobożni Chrześcijanie podchodzili do świątyni, wkładano na nich białe szaty, wieńce, dawano bukiety kwiatów i wprowadzano ich do świątyni. Weszłam i ja do niej ze swoją towarzyszką. Świątynia była bardzo duża, jasna, lśniąca i piękna nie do opisania. Zauważyłam, że jest w niej wiele ołtarzy i przy każdym z nich było odprawiane Nabożeństwo i był kapłan. Śpiewało wiele chórów. Jak tylko kończył śpiewać jeden, natychmiast zaczynał śpiewać kolejny. Twarze na ikonach były żywe i w bardzo żywych kolorach. W świątyni stali mężczyźni po prawej stronie, kobiety - po lewej. W świecznikach płonęło bardzo dużo świec; na stoliku leżały bułeczki i pieczywo. Zapytałam mniszkę, kto to wszystko przynosi na stolik i kto zapala świece? Odpowiedziała mi, że jeśli ktoś składa ofiarę na ziemi, to wszystko to przechodzi do Nieba i to samo dzieje się ze świecami.

Tymczasem chóry śpiewały tak pięknie, że absolutnie nie można tego wyrazić ani opisać!
Stałyśmy przez całe Nabożeństwo, następnie udałyśmy się do ogrodu, również nieopisanego piękna. Rosło tu mnóstwo jabłoni, grusz, śliwek, wiśni, jagód i wszystkie z owocami, takimi, jakich u nas na Ziemi nie ma. A jaki był tam zapach! Mnóstwo pięknych, różnorodnych ptaków śpiewało niezwykłe pieśni. Podbiegły do mnie dziewczynki (w wieku szkolnym) i każda z nich częstowała mnie owocami i jagodami. Jadłam je z wielką przyjemnością.

W końcu poszłyśmy dalej. Przed sobą zobaczyłam pole, bardzo równe, jak stół i zasiane różnymi kwiatami o nieopisanym pięknie. Dookoła rozchodził się taki zapach, którego nie można wyrazić ludzkim językiem. Poszłyśmy tym polem dalej i zobaczyłyśmy przed sobą piękny, duży dom. Weszłyśmy do środka i zobaczyłyśmy wiele stołów, na których leżało mnóstwo żywych, pachnących kwiatów. Przy stołach siedziały małe dzieci oraz starsi wiekiem chłopcy i dziewczyny. Chłopcy uczyli dzieci plecenia wieńców i układania bukietów na spotkanie świątobliwych. Wszyscy oni śpiewali bardzo pięknie: “Alleluja”. Wśród nich zobaczyłam mojego brata, który zmarł w wieku 9 lat na odrę. Zauważywszy mnie, uśmiechnął się, ale nie podszedł …
Ponownie szłyśmy po tym pięknym polu, potem po innym, jeszcze piękniejszym. Tam zobaczyłyśmy jak wraz z Aniołami latają maleńkie dzieciątka i wraz z nimi, swoimi dziecięcymi głosami śpiewają: „Hymn Cherubiński” (ros. – „Иже Херувимы”) - tak pięknie, że wyrażenie i przekazanie tego jest niemożliwe!!! Na polu stały stoły z mnóstwem kwiatów, wokół których siedzieli dziewczęta, chłopcy i dorośli i pletli wieńce. Wśród nich zobaczyłam moją znajomą, z którą chodziłyśmy razem, aby czytać Psałterz za zmarłych i która umarła jako dziewica. Zapytałam ją: “Nadziejo, czym się tutaj zajmujesz?”. Podniosła w ręku dużą wiązkę wieńców i powiedziała: “Oto pleciemy wieńce dla świątobliwych. Dla ciebie jeszcze nie nastał czas, aby tu przyjść, wkrótce odejdziesz na ziemię.”

Na tę polanę, z trzeciego Nieba zstąpiła w powietrzu Matka Boża i od razu rozlał się dookoła przepiękny mocny zapach. Bogurodzica była w złotej szacie i błogosławiła wszystkich. Powiedziała mi takie słowa: “Powiedz wszystkim, którzy zabili dzieci w swoim łonie, niech codziennie 70 razy odmawiają modlitwę “Bogurodzico Dziewico, raduj się!” (W katolicyzmie odpowiednik „Zdrowaś Maryjo”).

Byłam bardzo szczęśliwa w moim sercu i nie chciałam odchodzić z tego miejsca, ale podeszła do mnie moja przewodniczka i powiedziała: “Teraz pójdziemy do Zbawiciela, aby otrzymać błogosławieństwo”. A kiedy szłyśmy z nią, zapytałam: “A gdzie będzie moje miejsce?”. Mniszka odpowiedziała: “Nie można teraz tego pokazać. Możesz wpaść w pychę lub możesz się zasmucić. Jeszcze długo będziesz żyła na Ziemi i wszystko zależy od tego, jak będziesz żyła przez te lata … “. Szłyśmy długo i w końcu stanęłyśmy przed wielkim domem. Weszłyśmy do niego i trafiłyśmy w wielkie i hałaśliwe ludzkie morze, w środku którego, jak na wyspie, stała waga, na której ważone są nasze dobre i złe uczynki. Tutaj mniszka mnie opuściła. I wtedy się przestraszyłem. Skądś pojawiły się demony i zaczęły mnie chwytać, żeby rzucić na wagę. Nie wiedziałam, co robić, ale wtedy znów moja towarzyszka - mniszka podeszła do mnie, przepędziła demony i biorąc mnie za rękę, zaprowadziła do wagi. Zobaczyłam, że na jednej jej szalce leży mój Psałterz, a na drugiej - tabliczka, na której zapisane były moje grzechy, od dzieciństwa do wieku młodzieńczego. Przestraszyłam się, ale Psałterz przeważył drugą szalkę i deseczka z grzechami nagle stała się czysta …

Opuściliśmy ten dom i zobaczyłem duży tłum ludzi. Wszyscy jak gdyby stali w kolejce. Stanęłyśmy i my. Zauważyłam, że kolejka przesuwa się w kierunku różowego parawanu (podobnego do zasłony). Kiedy podchodzi do niego człowiek pobożny, to parawan się odchyla i pojawia się lśniąca jak słońce biała ręka, która błogosławi człowieka i ten człowiek odchodzi i staje po prawej stronie. Jeśli zbliża się natomiast niegodziwy człowiek, to parawan nie otwiera się i człowiek ten przechodzi na lewą stronę i wpada w otchłań, gdzie zostaje pochwycony przez demony. Zbliżała się moja kolejka i bardzo się bałam, czy pobłogosławi mnie Bóg, czy też spadnę do otchłani, ale w tym momencie podeszła mniszka i powiedziała: „Chodźmy, przyjmiesz Święte Pryczastie i wrócisz na Ziemię”. Kiedy przyjęłam Święte Tajemnice, zobaczyłam, że moja przewodniczka wznosi się do góry i znika w obłokach …

Nagle otwieram oczy i widzę sufit małej salki szpitalnej. Dookoła lekarze i pielęgniarki. Okazało się, że kiedy zasnęłam, to przez trzy dni spałam w domu, a następnie lekarze umieścili mnie w szpitalu, gdzie pozostawałam przez pozostałe dni, póki trwał mój sen.
W szpitalu leżałam jeszcze przez cztery miesiące: nie mogłam ani siedzieć, ani chodzić; wszystkie stawy były jak martwe, tylko język działał … Stopniowo zaczęłam chodzić i siadać. Lekarz prowadzący powiedział mi: “Zapomnij o swoich 17 latach, które przeżyłaś. Twój rok urodzenia - to rok 1937. Umarłaś i ponownie zmartwychwstałaś!”. I oto ja, zmartwychwstała, żyję już ponad 50 lat (w województwie Leningradzkim).
O tym przypadku napisano w lokalnej gazecie.

+++

http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=14980

КАК ЖИТЬ ПО ВОЛЕ БОЖИЕЙ
http://www.road2church.ru/files/kak_jit_po_vole_bojiei.pdf

Чудеса бывшие по молитвам протоиерея Валентина (Мордасова) или от святыни, освященной им. Посмертные чудеса.
https://religion.wikireading.ru/203298

Tłumaczył Andrzej Leszczyński
korekta os

Źródło: http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=14980

Icons by N.Design Studio. Designed By Ben Swift. Powered by WordPress
RSS Zaloguj