Po plecach Beatlesów

Po polsku

satan signTo właśnie Beatlesi wynieśli na fali swojej popularności sektę Hare Kriszna na pierwsze strony gazet i telewizyjne ekrany. Sprawili, że o krisznaitach zaczęło być głośno w kręgach zachodniej młodzieży. Można tu znaleźć wyraźną analogię do Medytacji Transcendentalnej, która została wypromowana przez ten sam zespół. Najwidoczniej przykład błyskotliwej kariery Maharishiego przekonał krisznaitów, że opłaca się zwrócić w stronę Beatlesów i przy ich pomocy rozreklamować swój ruch. Sami zresztą po latach przyznają, że ich związek z członkami zespołu The Beatles nosił początkowo „znamiona interesowności.” A jak się właściwie zaczęła „przygoda” Beatlesów z sektą Hare Kriszna?

Możliwość włączenia motywów krisznaickiej muzyki do repertuaru znanych zespołów stanowiły dla ISKCON szansę szerszego zaistnienia. By zwrócić na siebie uwagę młodzieżowych idoli, trzeba się imać bardziej wyszukanych sposobów. Wysłano więc małą grupkę krisznaitów do Londynu, aby nawiązali kontakt z Beatlesami. Gdyby chłopcy z Liverpoolu zaśpiewali publicznie mantrę, zrobiliby ruchowi ogromną reklamę.

Dyżur przed studiem

Przez pewien czas krisznaici zastanawiają się, jak zaaranżować spotkanie z Beatlesami. Posyłają im więc do studia Apple Records różne prezenty, jak chociażby szarlotkę z wylukrowanym napisem Harc Kriszna, czy chodzące jabłko z nadrukiem mantry. Ofiarują im nawet taśmę magnetofonową z nagraniem mantr własnego autorstwa. Bez rezultatu. Nie zniechęcają się jednak, gra toczy się bowiem o wysoką stawkę.

Przełom następuje dopiero w momencie, kiedy jeden z krisznaitów, o dźwięcznym imieniu Śyamasundara, udaje się osobiście do studia nagrań, aby zamienić parę słów z kimkolwiek powiązanym z Beatlesami. Jaka więc musi być jego radość, gdy niespodziewanie dostrzega wracającego z konferencji Harrisona. Wielki George widząc jego hinduski strój podchodzi i zamienia z nim kilka ciepłych słów. Ostatecznie dochodzi między nimi do dłuższej rozmowy, której efektem jest zaproszenie Śyamasundary na lunch.

Gdy następnego dnia udaje się on do posiadłości Harrisona, zastaje tam również pozostałych Beatlesów: Ringo Starra, Johna Lennona i Paula McCartneya. Wszyscy oni zadają mu pytania, lecz największe zainteresowanie filozofią ruchu przejawia George Harrison (częściowo także i Lennon). Harrison jest w pewnym sensie „otwarty” na hinduską filozofię głoszoną przez Hare Kriszna, bowiem już nieco wcześniej w swoich duchowych poszukiwaniach zetknął się z nauczaniem Maharishiego Mahesh Yogi.

List Prabhupady

Przypomnijmy sobie, że kiedy zespół udał się do Indii, George Harrison „u stóp” Maharishiego oddawał się medytacji transcendentalnej. Interesowała go również muzyka tego kraju. Stąd też, kiedy po kilku latach otrzymuje płytę z mantrami w wykonaniu członków Hare Kriszna, jego fascynacja Wschodem wyraźnie ożywia się. Prabhupada dowiedziawszy się listownie od Śyamasundary o zainteresowaniu Harrisona swoim ruchem, natychmiast mu odpisuje. W liście roztacza wizje światowej rewolucji świadomości Kriszny z Beatlesami na czele.

Oto fragment tej korespondencji:

“Z Twojego listu wynika, że pan George Harrison darzy nasz ruch pewną sympatią i jeśli rzeczywiście zadowolił Krysznę, z pewnością będzie mógł przyłączyć się do nas i razem z nami popychać naprzód ruch Samkirtanu na całym świecie. Beatlesi są w centrum zainteresowania ludzi z sąsiednich krajów europejskich, jak również Ameryki. Panu George’owi Harrisonowi podoba się nasza grupa i jeśli podjąłby się roli w zorganizowaniu olbrzymiej grupy Samkirtanu, w skład której wchodziliby Beatlesi oraz nasi chłopcy z ISKCONu, bez wątpienia zmieni to oblicze świata, tak bardzo nękanego obecnie przez intrygi polityków” (na podst. S. D. Goswami, Prabhupada. Człowiek, mędrzec i jego dziedzictwo, 1992, s. 199).

George Harrison jest już jednak bardziej ostrożny niż na początku swego zbliżenia z filozofią hinduizmu. I chociaż interesuje go nauka Hare Kriszna, to jednak nie chce się angażować w kult Kriszny i w niemal religijne oddanie uczniów dla Prabhupady. Jest on więc przez wzgląd na swoją pozycję krisznaitą „na specjalnych warunkach”.

Mantra idzie w świat

george-with-krishna-friends

Efektem nietypowego spotkania kapeli muzycznej z krysznaitami jest kilka inspirowanych melodiami krisznaickimi piosenek. Wielki George nagrywa Mv Sweet Lord (Mój Słodki Panie) i album Living in the Material World. Oba utwory stają się hitem w Ameryce. Jednak londyńskim członkom ISKCON-u to nie wystarcza. Marzą o tym, aby Beatlesi nagrali płytę z intonacją mantry Hare Kriszna. W ten sposób mantra będzie mogła dotrzeć do szerokiej rzeszy osób. Beatlesom ten pomysł nie odpowiada za bardzo, toteż Harrison oświadcza krisznaitom dyplomatycznie: Lepiej, żebyście wy zrobili na tym interes, nie my.

Ostatecznie chłopcy z Liverpoolu pomagają bhaktom nagrać ową płytę - Harrison gra na organach, dogrywa też gitarę basową i inne instrumenty, zaś McCartney siedzi za konsoletą. Pierwszą stronę nowego singla zajęła w całości mantra wykonywana przez jedną z wyznawczyń, Yamunę, z chórkiem współwyznawców. Natomiast na drugiej stronie znalazły się modlitwy skierowane m.in. do Prabhupady. Płyta o tytule Hare Kriszna Mantra, już pierwszego dnia zostaje sprzedana w liczbie 70 tysięcy egzemplarzy. Zachęca to wytwórnię Apple Records do dalszej współpracy.

Krisznaita z ducha

Na dowód sympatii Harrison daje bhaktom w prezencie starą ruderę, którą później sami wyremontują i nazwą Pałacem Bhaktivedanty. W studiu wytwórni zostaje urządzona „uczta krisznaicka”, której fragmenty oglądają później londyńczycy, gdy w ramach promocji płyty Hare Kriszna Mantra grupa bhaktów występuje w popularnym programie telewizyjnym Top of the Pops. W ramach tej samej promocji zostaje zarejestrowana w roku 1969 migawka telewizyjna z powitania Prabhupady na lotnisku Heahtrow. Reklama głosi, że przybywa on na spotkanie z Beatlesami. To wydarzenie opisuje obszernie autor biografii Prabhupady, S.D. Goswami. On też podał, że echem owej rozmowy jest płyta Johna Lennona Instant Karma, Harrisona zaś określił jako „krisznaitę z ducha”. Toteż choć w niedługim czasie drogi ISKCON i Beatlesów rozchodzą się, „lokomotywa” Hare Kriszna nabiera rozpędu.

W podobny sposób mantrę Harc Kriszna wykorzysta później słynny zespół Hair uznawany za muzyczną pocztę hippisowskiej kontestacji w USA. Raz po raz powstawać będą wideoklipy z nagraniami mantr krisznaickich. Ewolucja owej formy doprowadzi do stworzenia „krisznaickiego musicalu”, który odbędzie tournee po całym świecie. Zostaną zaangażowani do niego zawodowi muzycy i choreografowie. Później owe „krisznaickie jasełka” zostaną wystawione również w Warszawie, w wielkim cyrkowym namiocie przy ulicy Towarowej.

Piotr Tomasz Nowakowski

Źródło: http://www.psychomanipulacja.pl/art/po-plecach-beatlesow-b.htm

Icons by N.Design Studio. Designed By Ben Swift. Powered by WordPress
RSS Zaloguj