BARDZIEJ NIŻ SCIENCE - FICTION

Po polsku

(wiosna 1997)   Specjalne służby objeżdżają wiejskie obszary, sprawdzając czy kobiety uczestniczą w przymusowym programie kontroli urodzeń. Systematycznie robi się im zdjęcia rentegnowskie, by sprawdzić czy nie usunęły nielegalnie wkładek ze swoich macic. Kobiety w drugiej ciąży, które nie chcą dokonać aborcji, poddawane są torturom oraz wstrzymuje im się racje żywno?ciowe. Nawet je?li jednak urodzą, to bardzo często ich dzieci są zabijane w szpitalu na oddziale porodowym.

motto:

- Jak będzie w przyszłości?
- Tak samo. Tylko bardziej.

(pisarz science-fiction, Alfred Bester)

Literatura fantastyczno-naukowa ma to do siebie, że przestrzega przed niebezpieczeństwami, jakie grożą cywilizacji w przyszłości. Pisarze science-fiction nieraz potrafili antycypować wiele zdarzeń i wynalazków, które miały dopiero nadejść. Opowiadanie “Wstań i idź” Tomasza Kołodziejczaka ze zbioru “Wrócę do ciebie kacie” opowiada o ludzkości pod koniec XXI wieku, kiedy to powszechnie obowiązującymi i regulującymi życie ludzkie stały się ustawy o eugenice, eutanazji, inżynierii genetycznej i handlu narządami do transplantacji. Wizja tego ?wiata, który oficjalnie mieni się demokratycznym i liberalnym, jako żywo przypomina duszną atmosferę “1984″ Orwella. Państwo demokratyczne przejmując kontrolę nad regulacją urodzin i ?mierci staje się w rzeczywistości totalitarne.

Po lekturze opowiadania postanowiłem napisać tekst o tym, jak pisarze science-fiction traktują zagrożenia związane ze wspomnianymi problemami i jakie wizje w związku z tym snują. Najpierw jednak musiałem zebrać materiał, jak rzeczywiście wygląda sytuacja na świecie, aby móc go potem porównywać z fantastyczno-naukowymi projekcjami. Zrezygnowałem jednak z pisania o wizjach literackich po zgromadzeniu pewnej liczby informacji. Na początku myślałem, że to science-fiction, to były jednak suche fakty.

“Myślę, więc jestem”

Prof. Franz Beller z Muenster w Niemczech ogłosił w 1980 r. nową definicję smierci. Doprowadził w niej do logicznej konsekwencji słynne powiedzenie Kartezjusza “Cogito ergo sum”. Prof. Beller za próg śmierci uznał moment trwałego i nieodwracalnego zniszczenia kory mózgowej. Oznacza to, że dzieci z porażeniem mózgowym, jak też ofiary wypadków drogowych, mogą - w myśl tej definicji -znaleźć się poza zasięgiem życia. Płód enencefalny nie może być więc uznany za płód ludzki. Jeśli jego ?mierć nie jest ?miercią ludzką, znaczy to, że nigdy nie był człowiekiem. Prof. Beller uważa, że z prawdziwym człowiekiem taki płód ma tylko jedną cechę wspólną - akcję serca.

Taka definicja pozwala nie uznawać dzieci, które nie spełniają jej wymogów, za istoty ludzkie nawet po urodzeniu. Co roku w Niemczech rodzi się ok. 500 takich dzieci. Prof. Beller prowadzi kampanię zmierzającą do tego, by dzieci te stały się “żywymi magazynami” organów do transplantacji dla innych ludzi.

“Towar pierwszej jakości”

Wykorzystywanie komórek płodowych kobiet do celów transplantacyjnych jest już zresztą coraz bardziej rozpowszechnione. Wystarczy wspomnieć o działalnosci amerykańskiego genetyka, dra Roberta Gale, który dokonał transplantacji tkanek pobranych z embrionów do organizmu byłego mistrza świata w boksie Mohammeda Ali. Operacja taka - jak opowiada dr Bernard Nathanson -odbywa się następująco: “kobiety ciężarne, od 13 do 18 tygodnia ciąży, układa się na stole operacyjnym, uwalnia wody płodowe i umieszcza głowę dziecka nad otwartą szyjką macicy. Następnie przebija się czaszkę i wprowadza do mózgu co? w rodzaju aspiratora. Substancja mózgowa zostaje wtedy wyciągnięta przez zasysanie i natychmiast umieszczona w lodzie“. Później żywa tkanka mózgowa płodu wszczepiana jest pacjentom. Jak wyjaśnia James Bopp z Państwowego Komitetu ds. Prawa do Życia, metoda wysysania mózgu przez rurkę zapobiega wymieszaniu tkanek miękkich z ko?ćmi i “gwarantuje towar pierwszej jakości”.

Płody ludzkie stosuje się też w przemyśle kosmetycznym do produkcji różnych odżywek do skóry oraz w przemyśle zbrojeniowym, np. jako materiał do testowania nowych broni bakteriologicznych (np. Korea Południowa przez 6 lat wysyłała do amerykańskiego laboratorium wojskowego w stanie Maryland rocznie ponad 4 tysiące płodów po 25 dolarów za “sztukę”).

Dwa lata temu pojawił się też projekt, by z płodów u?mierconych w piątym miesiącu ciąży pobrać niedojrzałe komórki jajowe, których w organizmie nienarodzbnej dziewczynki znajduje się ok. 5 milionów. Możliwe jest pobranie takich komórek z martwego płodu, podhodowanie ich przez rok i sztuczne zapłodnienie. Efektem takiego zabiegu będzie urodzenie dziecka, którego matka w ogóle się nie urodziła.

Dziecko z “duplikatem”

Prof. Edwards, intelektualny “ojciec” Luizy Brown, pierwszego na świecie dziecka z probówki, proponuje, aby każde probówkowe dziecko miało swój “duplikat” w postaci rezerwowego braciszka lub siostrzyczki. Jego pomysł to hodowla ludzi na części zamienne: w razie choroby któregoś z organów można będzie sięgnąć do “duplikatu” i pobrać odpowiednie “części zamienne”.

W 1993 r. amerykańscy uczeni dokonali eskperymentu klonowania na ludzkim materiale genetycznym. Klonowanie, znane dotychczas w biologii oraz zoologii, oznacza uzyskiwanie osobników identycznych pod względem genetycznym, innymi słowy: produkcję bliźniaków.

Celem ogromnego projektu badawczego GENOM jest uzyskanie pełnej mapy ludzkich genów (ich liczbę szacuje się na 100-150 tysięcy) oraz ich wewnętrznej struktury, co - zdaniem wielu naukowców - może doprowadzić do możliwo?ci swobodnego planowania cech przyszłych osobników. Chodzi o zaprojektowanie ludzi o pożądanych cechach, np. żołnierzy bez wahań czy posłusznych obywateli.

Człekokształtny

W Instytucie Fizjologii Człowieka na uniwersytecie w Chieti we Włoszech skonstruowano sztuczne łożysko. Za pomocą cesarskiego cięcia wydobywano z łona ciężarnych kobiet płody liczące od 18 do 24 tygodni, by następnie umieźcić je w specjalnej aparaturze, w której rosły osiągając wzrost 3 centymetrów. Na dalszy rozwój nie pozwolono, przerywając ich życie. “Musiałem sam zatrzymywać ten rozwój, w przeciwnym razie płody osiągnęłyby stadium porodowe“, oświadczył prof. Giorgio Data. Swoje motywacje wyjaśnia następująco: “Mogę wpłynąć na rozwój płodu w taki sposób, że, według życzenia, wyrośnie z niego geniusz lub atleta!”

Inny genetyk, prof. Brunello Chiarelli z Florydy, twierdzi, że w wielu laboratoriach świata prowadzi się zaawansowane badania, których celem jest skrzyżowanie człowieka z szympansem i wyprodukowanie nowej istoty, której przeznaczeniem byłaby najcięższa praca fizyczna, ewentualnie status “żywego rezerwuaru” części zamiennych dla człowieka. Takie bioroboty miałyby kolosalną zaletę - rozumiałyby polecenia i nie upominałyby się o swoje prawa. Zdaniem Chiarelliego wyhodowanie takiej istoty jest możliwe, gdyż genetycznie szympans jest bliżej spokrewniony z człowiekiem niż z gorylem.

Prowadzone są też badania laboratoryjne, które umożliwiłyby urodzenie dziecka z probówki przez ?winię, która pod względem fizjologicznym ma z człowiekiem wiele podobieństw. Do stworzenia zwierzęco-ludzkich hybryd zresztą już doszło, gdyż udało się wyhodować gatunek myszy z przeszczepionymi komórkami ludzkimi.

Papież-oszołom

Co najmniej w 35 państwach świata prowadzi się obecnie politykę konsekwentnie wymierzoną w sam proces przekazywania życia. Oto kilka przykładów. W szpitalach w Salwadorze obowiązują wskaźniki przeprowadzanych sterylizacji, których często dokonuje się bez wiedzy i zgody sterylizowanych osób. W Kambodży instytucje państwowe wmawiają kobietom, że nie będą mogły wyjść za mąż, jesli nie przyjmą aborcyjnego środka Depo-Provera. Zastrzyki z tym samym środkiem otrzymują obecnie Murzynki w RPA, którym pracownicy służby zdrowia wmawiają że dzięki temu ich piersi będą miały więcej mleka do karmienia dzieci. W kraju tym czarne kobiety nie mogą dostać żadnej pracy, dopóki nie przedstawią swojej karty kontroli populacji. W Indonezji połowa kobiet została zmuszona do używania wkładek wewnątrzmacicznych, rozprowadzanych m.in. przez tamtejsze wojsko. Nauczycielom, którzy odmawiali uczestnictwa w programie kontroli urodzeń, nie wypłacano pensji. W Bangladeszu żołnierze zabierali matki trojga lub więcej dzieci do specjalnych obozów, gdzie poddawano je przymusowej sterylizacji. Podczas wielkiego głodu pomoc zagraniczna rozdawana była pod warunkiem wykazania się dokumentami potwierdzającymi sterylizację. W Indiach od czasu rządów Indiry Gandhi dokonuje się na masową skalę przymusowej sterylizacji zarówno mężczyzn, jak i kobiet. Rekordzistą, prawdopodobnie w skali światowej, w wykonywaniu tego typu zabiegów jest doktor Pravin V. Mehta, który dokonał 250.136 sterylizacji (dane z października 1994 r.). Zabiegi były wykonywane w przerażających warunkach, kobiety traktowano jak bydło, nie przestrzegano też zasad higieny. Popisując się swoimi umiejętno?ciami dr Mehta zaprezentował publiczną sterylizację na werandzie szkolnej w Belpukur College niedaleko Kalkuty, gdzie w ciągu 4 godzin wykonał 150 zabiegów. W ciągu następnych 3 tygodni 12 z tych kobiet zmarło.

W politykę antynatalistyczną zaangażowane są międzynarodowe organizacje na czele z ONZ. W krajach Trzeciego świata, gdzie często brak zwykłej aspiryny i elementarnych środków dla ratowania życia, agendy ONZ zamiast zorganizować tą podstawową pomoc medyczną, postulują przyznawanie wielkich funduszy na kontrolę populacji. Oficjalnie twierdzi się, że działalność ta ma na celu ochronę środowiska naturalnego oraz walkę z nędzą. W studium Rady Bezpieczeństwa Narodowego Memo 200 możemy jednak przeczytać m.in.: “Kontrola populacji jest potrzebna, aby osiągnąć kierownictwo interesów handlowych USA na ?wiecie. Bez prób pomocy w rozwoju społecznym i gospodarczym tych krajów świat mógłby zbuntować się przeciwko tak silnej obecności handlowej USA”.

Kiedy Jan Paweł II napisał w encyklice “Evangelium vitae”, że na ?wiecie istnieje zorganizowany spisek przeciwko życiu, w który zaangażowane są wielkie międzynarodowe instytucje - w wielu mediach został napiętnowany jako oszołom.

Nielegalne usunięcie wkładki

W skali ?wiatowej w polityce antynatalistycznej przodują niewątpliwie Chiny. Wypowiedź Zhang Boxinga, przewodniczącej partii komunistycznej z prowincji Chanxi, dobrze oddaje kierunek i bezwzględność tej polityki: “Te kobiety, które dały życie jednemu dziecku, muszą założyć wkładkę; pary, które mają dwójkę dzieci, muszą poddać się sterylizacji albo męża albo żony; a kobiety, które zaszły w nieplanowaną ciążę, muszą dokonać aborcji tak szybko jak to możliwe”.

W zakładach pracy wykresy płodno?ci zatrudnionych tam kobiet muszą być wywieszone na widocznym miejscu, aby mogli je sprawdzać pracownicy socjalni. Zadaniem wielu agentów chińskiej bezpieki jest obserwowanie zachowania kobiet w celu ewentualnego stwierdzenia ciąży. Specjalne służby objeżdżają wiejskie obszary, sprawdzając czy kobiety uczestniczą w przymusowym programie kontroli urodzeń. Systematycznie robi się im zdjęcia rentegnowskie, by sprawdzić czy nie usunęły nielegalnie wkładek ze swoich macic. Kobiety w drugiej ciąży, które nie chcą dokonać aborcji, poddawane są torturom oraz wstrzymuje im się racje żywnosciowe. Nawet jeśli jednak urodzą, to bardzo często ich dzieci są zabijane w szpitalu na oddziale porodowym. Jest też powszechną praktyką, że kobieta, która rodzi po raz pierwszy, a powije bliźniaki, musi dokonać wyboru, które z nich chce zatrzymać, a które zostanie uśmiercone. Chiński rząd komunistyczny twierdzi, że program kontroli urodzin jest “ściśle dobrowolny”.

Ponieważ rząd chiński zezwala na posiadanie tylko 2 dzieci, a wielu rodziców woli mieć chłopców, gdyż mogą oni na staro?ć zapewnić im opiekę -powszechnym zjawiskiem stało się w Chinach mordowanie nowo narodzonych dziewczynek. Oblicza się, że w ostatnich 20 latach rodzice uśmiercili z tych powodów ok. 30 min noworodków płci żeńskiej.

W ramach programu zerowego przyrostu naturalnego powszechne jest zabijanie w chińskich sierocińcach dzieci śmiercią głodową. W prowincji Guangxi 90 procent dziewczynek przebywających w sierocińcach jest uśmiercanych właśnie w ten sposób.

Autorytety mają głos

Amerykańska feministka Molly Yard, była przewodnicząca Krajowej Organizacji Kobiet: “Uważam politykę rządu chińskiego za jedną z najinteligentniejszych na świecie”.

Paul Ehrlich, autorytet ONZ-owski, lider ruchu na rzecz zerowego przyrostu ludności uznaje chiński program kontroli populacji za “energiczny i efektywny” oraz za “program wiodący pośród wielkich eksperymentów w zakresie zarządzania populacją i zasobami naturalnymi”.

LesterR. Brown, przewodniczący World Watch Institute: “Główną różnicą między Chinami a innymi gęsto zaludnionymi krajami jest to, że Chińczycy byli dalekowzroczni w swych planach dotyczących populacji i zasobów oraz mieli odwagę przenie?ć swe spostrzeżenia w sferę polityki”.

Eutanazja, kryptanazja

Krajem, w którym praktyka eutanazji posunęła się najdalej, jest Holandia. W sprawozdaniu Holenderskiej Komisji Rządowej ds. Eutanazji podano, że w 1990 r. liczba zabiegów tego typu wyniosła 25.306 (w 1995 r. -23.305), co stanowi ok. 20 proc. wszystkich zgonówwtym kraju. Zaledwie 2.300 przypadków spełniało klasyczne wymogi definicji eutanazji, która zakłada m.in., że zabieg odbywa się za wiedzą i zgodą pacjenta. Komisja stwierdziła, że w przypadku 14.691 osób (11 proc. zgonów w skali całego kraju i 58 proc. dokonanych zabiegów) eutanazja miała charakter niedobrowolny, tzn. odbyła się bez wiedzy i zgody u?mierconego. Proceder taki nosi nazwę kryptanazji.

Badania opinii publicznej przeprowadzone w 1986 r. przez Instytut NIPO wykazały, że 77 proc. Holendrów popiera kryptanazję. Tyle samo osób oświadczyło, że miałoby zrozumienie dla tych, którzy z litości zabijają własnego ojca lub matkę nie pytając ich o zgodę. Odsetek lekarzy uważających kryptanazję za dopuszczalną wynosi 59 proc.

Mentalność eutanastyczna prowadzi z czasem do zaniku szacunku dla życia w ogóle. Raport wspomnianej wyżej komisji stwierdza, że w przypadkach Kiedy lekarze majądo wyboru z jednej strony - działania zmierzające do ratowania lub przedłużenia życia, z drugiej za? - działania zmierzające do skrócenia życia, to w 56,5 proc. wybierają te drugie. Tak było w przypadku 86.700. zgonów w 1990 r. w Holandii.

Jako ilustracja zjawiska niech posłuży historia przytoczona przez dra Ryszarda Fenigsena, kardiologa mieszkającego od 1971 r. w Holandii: “W roku 1973 podczas obchodu w jednym ze szpitali w Rotterdamie dr W., internista, stwierdził, że jeden z pacjentów znajduje się w stanie przyćmionej świadomo?ci. Dr W. zwrócił się wtedy do pielęgniarki z pytaniem, czy chory “nadaje się do eutanazji”, co siostra po pewnym wahaniu potwierdziła. Dr W. wydał zlecenie, by chorego u?miercić odpowiednim zastrzykiem dożylnym. Ponieważ jednak jeden z obecnych przy tym lekarzy zaprotestował, eutanazja nie doszła do skutku. Tenże protestujący lekarz poprosił też o wyja?nienie, na co pacjent wła?ciwie jest chory. Okazało się, że dr W. nie znał rozpoznania. Co więcej, wyszło na jaw, że rozpoznania w ogóle nie było: chorego przyjęto do szpitala z powodu bólów w krzyżu, ale przyczyny tych dolegliwości nie znaleziono. Nie było żadnych danych, które by wskazywały na jakąs poważną chorobę. Wtedy lekarz, który zaprotestował przeciwko eutanazji, sprawdził na karcie gorączkowej, czy chory otrzymywał może jakieś leki, które spowodować mogły jego półprzytomny stan. Istotnie okazało się, że podawano mu duże dawki valium. Dr W. zapomniał jednak, że sam temu pacjentowi (zresztą niepotrzebnie) valium przepisał. Nie przyszło mu do głowy, że to właśnie mogło wywołać oszołomienie pacjenta. Zaprzestano podawania valium i na następny dzień pacjent, który o włos uniknął był śmierci, zaczął normalnie mówić i spacerować po korytarzu”.

Adam Stein

Na podstawie: “Population Reaserch Institute Review” 1/1996; “Raport Human Rights Watch/Asia 1995; “Der Spiegel” 37/1995; “Euro Life” 1/1995; “Glos dla Życia” 1/ 1995; “Stańczyk” 1/1996; Ryszard Fenigsen “Eutanazja” 1994; Marek Oramus “Poprawianie Pana Boga “, “Gazeta Polska ” 48/1996; Czesław Ryszka “Papież końca czasów” 1996.

Źródło: http://wydawnictwo.fronda.pl/arch/08/150.htm

Icons by N.Design Studio. Designed By Ben Swift. Powered by WordPress
RSS Zaloguj