„Obecnie zasada soborowości poszła w zapomnienie. Nasza Cerkiew jest tylko z nazwy „soborowa”. Żadnych decyzji nie podejmuje się soborowo.”

Po polsku

Edelstein… struktura Cerkwi jest zbudowana według wzorca komunistycznej partii Związku Radzieckiego. Jego głównym spoiwem jest demokratyczny centralizm, kiedy patriarcha, który może wysłuchać opinii każdego podwładnego, członków Synodu, to jednak ostateczną decyzję podejmuje sam, niezależnie od opinii innych członków „biura politycznego”…

„Portal-Credo.ru”: Ojcze Jerzy, czy ojciec zapoznał się z nowym, wzorcowym statutem parafialnym, który Synod proponuje do przyjęcia? Co może Ojciec powiedzieć na jego temat?


Ojciec Jerzy Edelsztejn: Zapoznałem się z nim bardzo dokładnie. Statut bardzo się mi spodobał, zagłosuję na niego obiema rękami, ale pod jednym maleńkim warunkiem. Arcybiskup Hermogen już 40 lat temu mówił o tym, że nasi biskupi nie mogą reprezentować swoich diecezji, ponieważ nie są wybierani, lecz mianowani przez Synod. Natomiast Synod to jakaś taka dziwna instytucja, która sama się formuje. Ów Synod naznacza biskupów. A ponieważ biskup nie został wybrany przez diecezję, dlatego nie może jej reprezentować. Z tego właśnie powodu, jak zauważa arcybiskup Hermogen, również sobory arcybiskupów są jakimś dziwnym tworem, natomiast gdyby biskup był wybierany przez diecezję, to rzeczywiście w takim wypadku konieczna jest łączność parafii z biskupem. Rzeczywiście, każdy kapłan, który służy na parafii, jest jakby „delegatem” biskupa. Faktycznie biskupi są następcami apostołów. Dlatego też, jeśliby w tym statucie brano pod uwagę wybór biskupów, wtedy głosowałbym na niego obiema rękami. Natomiast w tej formie, w jakiej obecnie funkcjonuje on w Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, o czym mówiłem już wielokrotnie, doprowadził do tego, że struktura Cerkwi jest zbudowana według wzorca komunistycznej partii Związku Radzieckiego. Jego głównym spoiwem jest demokratyczny centralizm, kiedy patriarcha, który może wysłuchać opinii każdego podwładnego, członków Synodu, to jednak ostateczną decyzję podejmuje sam, niezależnie od opinii innych członków „biura politycznego”. I za każdym razem, kiedy … wzmocnienie pionu władzy, cała ta idea przenosi się całkowicie również na Cerkiew. Kapłani, a tym bardziej świeccy, zarówno w poprzednim, jak i w obecnym statucie zostali całkowicie pozbawieni głosu w Cerkwi.

- Jak, w takim razie, Ojciec na niego zagłosuje, jeśli kapłani i świeccy zostali całkowicie pozbawieni w nim prawa głosu?

- Maleńka poprawka. Jeśli by do statutu wniesiono poprawkę o tym, że biskupi są wybierani, że reprezentują swoją diecezję, to w tym wypadku statut byłby bardzo dobry, bardzo udany.

- Lecz mimo to, zgodnie z tym statutem, świeccy i kapłani nie mieliby prawa głosu, oprócz prawa wyboru biskupa?

- Nie. Jeśli biskup byłby wybierany, jeśliby rada diecezjalna …Dzisiaj biskup w naszej Cerkwi jest najwyższym głównodowodzącym. Rada diecezjalna to tylko instruktaż. Już o tym rozmawialiśmy. Biskup wygłasza jakiś nieciekawy dla nikogo referat i na tym rola rady diecezjalnej się kończy. Jaki jest ogólny sens takich działań? Zasada soborowości została obecnie zapomniana. Nasza Cerkiew jest „soborowa” tylko z nazwy. Żadnych decyzji nie podejmuje się soborowo.
Takie jest właśnie założenie. Sobór Lokalny rozwiązuje pewne problemy na poziomie całej Cerkwi Lokalnej. Rada diecezjalna rozwiązuje problemy na poziomie pojedynczej diecezji. Obecnie zaś nic podobnego nie funkcjonuje w żadnej diecezji. W ogóle nie słychać głosu rady diecezjalnej. Jeśliby rada diecezjalna corocznie (a być może i częściej) zbierała się i omawiała istotne problemy diecezji …Obecnie rada diecezjalna nie omawia żadnych problemów; również na tak zwanych Soborach Lokalnych nie omawia się niczego i nie podejmuje praktycznie żadnych decyzji. Możecie przejrzeć jedne po drugich akta naszych Soborów Lokalnych. Arcybiskup Hermogenes w swojej Zapisce na 50-lecie przywrócenia patriarchatu udowodnił, że Sobór z lat 1917-18 stał na dużo wyższym poziomie kanonicznym niż Sobór z 1945 roku. Następnie – Sobór Elekcyjny z 1971 roku, na którym wybrano patriarchę Pimena, to również była parodia Soboru – jawne głosowanie i jeden kandydat. A poza tym, metropolita Nikodem dołożył maksimum wysiłków, żeby zachować główny przyczółek ataku na Cerkiew, czyli, jak wiadomo, statut z 1961 roku. Metropolita Nikodem dołożył ogromnych starań, żeby statut z 1961 roku miał nadal moc obowiązującą. Kilku ludzi chciało w jakiś sposób go (ów statut) zmienić, ale nie uczyniono niczego w tej kwestii.

- Ojcze Jerzy, ale przecież nawet według nowego statutu biskup ma możliwość najzwyczajniej rozwiązać radę parafialną i wyznaczyć do niej zupełnie postronne osoby. Jak można się zgadzać na coś takiego?

- Uważam, że biskup powinien dysponować taką władzą, właśnie dlatego, że to on powinien być najwyższym głównodowodzącym. To on powinien być gospodarzem. Uważam, że jeśli istnieje obustronny związek, jeśli biskup jest przedstawicielem kleru, a kler i wierni wybierają biskupa, czyli jakby oddają władzę w jego ręce, to w takim wypadku biskup ma prawo tworzyć radę parafialną, nawet jeśliby mógł przy tym popełnić jakieś błędy…
Mam bardzo złe zdanie o naszych kapłanach. Z różnych przyczyn. Obecnie u nas, w Rosji, jest wadliwie zorganizowany system kształcenia na duchownych uczelniach i tak dalej. Ogromna ilość kapłanów, którzy ukończyli w ostatnich latach nasze duchowne uczelnie, jest bardzo słabo przygotowana do kierowania parafią. Dlatego biskup powinien mieć prawo rozwiązywania rady parafialnej i wyznaczania do niej swoich przedstawicieli według własnego uznania. Chociaż, powtarzam, z drugiej strony, gdybyśmy w obecnej sytuacji wzięli na przykład, metropolitę Euzebiusza, oraz publikacje, które są wydawane z Jego błogosławieństwa. Albo na przykład, niejakiego Gabriela (Petluczenko), człowieka o całkowicie humorystycznej biografii i zobaczyli, jak się wykazał w Monasterze Pskowsko-Peczerskim, a potem został wyświęcony na biskupa, itd. Niedobrze, że są tacy biskupi, a co najgorsza, jeśli tacy biskupi są mianowani i nie wiadomo z jakich przyczyn wybrani przez Święty Synod.

Przejęcie władzy nad parafiami przez biskupów to dobra tendencja, ale bardzo źle się stało, że statut z 1917-18 roku został całkowicie pominięty. To bardzo źle, że nie był on później przez nikogo dyskutowany, ale został odłożony do szuflady, beż żadnego omówienia go. Tragedia Soboru z 1945 roku polega na tym, że na tym Soborze przyjęto nowy Statut bez przedyskutowania wcześniejszego, istniejącego już Statutu, przyjętego w latach 1917-18. Oczywiście, zasada soborności zakłada, że należy koniecznie powrócić do tamtego Statutu, rozpatrzyć go, wykazać niedociągnięcia, być może, niektórych jego punktów, a jeśli byłby on lepszy, to oczywiście, również i obecnie należy kierować się Statutem z 1917 roku, a nie jakimś z późniejszych Statutów. Uważam, że głosując na jakieś punkty nowego statutu, jestem kategorycznie przeciwny innym punktom. Powtarzam raz jeszcze: „Najgorsze w tym wszystkim to niekanoniczne tworzenie Synodu, niekanoniczne mianowanie biskupów, przez co w konsekwencji zostaje poderwany cały obecny statut.”

To znaczy, tamten Statut, który został obecnie przyjęty, jest, powtarzam raz jeszcze, oparty na całkowicie niekanonicznych podstawach. Jednak żeby to zrozumieć, należy słuchać kompetentnych kanonistów, a nie proboszcza Cerkwi Zmartwychwstania z wioski Karabanowo. Widzicie, głos jakiegoś parafialnego kapłana może być tylko na takim oto poziomie: podoba mi się, albo nie. Natomiast Statut jest poważnym, bardzo poważnym dokumentem, który, jak prawidłowo powiedzieliście, określa organizację życia Cerkwi na wiele lat do przodu. A następne nieszczęście polega na tym, że zwala się nam ów statut na głowę dokładnie w ten sam sposób, w jaki rodzice 300-400 lat temu wybierali narzeczonego dla córki. Pierwszy raz widziała swojego męża wtedy, gdy szła z nim do ślubu.

Ten statut powinni byli rozpracować specjaliści, a potem, oczywiście, cała Rosyjska Cerkiew Prawosławna na radach diecezjalnych, w czasie zgromadzeń przy okrągłym stole, na konferencjach; rozpatrzyć, zebrać opinie a na koniec – przyjąć. Jednakże zasada demokratycznego centralizmu całkowicie odrzuca taką drogę. Nawiasem mówiąc, wszystko, co robił Józef Wissarionowicz, czynił dokładnie według tej zasady, dokładnie tak samo, jak robi to obecnie patriarcha Cyryl. On podejmuje decyzje, a my jesteśmy zobowiązani owym decyzjom się podporządkować.

- Ojciec Paweł Adelgejm, analizując nowy statut, mówi, że stoi on w sprzeczności z prawnymi dokumentami, a w szczególności, z „Kodeksem Cywilnym”, dlatego, że zgodnie z tym statutem biskup może odsunąć od rady parafialnej, załóżmy, nawet dziesięciu fundatorów parafii. I jak z tego wynika, parafia w ogóle nikogo nie reprezentuje.

- Uważam, że o. Paweł Adelgejm jest tutaj znacznie lepszym specjalistą ode mnie i uważnie przysłuchuję się jego opiniom. Oczywiście, o. Paweł ma znaczenie lepsze zdanie o radach parafialnych i o duchowieństwie. Uważam, że rada parafialna powinna stać wyżej od kapłana. To znaczy, kapłan nie może być władcą absolutnym na swojej parafii. Rada parafialna powinna być najwyższym organem parafii, a rada diecezjalna – najwyższym organem diecezji. Po rozpatrzeniu jakiegoś problemu i podjęciu w tej sprawie odpowiedniej decyzji, kapłan powinien wprowadzić ją w życie. Dokładnie tak samo rada diecezjalna rozpatruje różne problemy, ale później wprowadza je w życie biskup. Uważam, że tylko taka procedura przynosi owoce. Oczywiście, powinien zajmować się tym specjalista, a ja nie jestem kanonistą.

Widzicie, kiedy przychodzę do dentysty, to otwieram usta i nie daję mu wskazówek, czym ma plombować i co powinien robić. Albo na przykład, kiedy siadam w fotelu u fryzjera, mówię do niego: „Skoro jesteś specjalistą, to wiesz, co masz robić”. Kiedy udzielam chrztu, ślubu, czy służę za kogoś pogrzeb, nie oczekuję rad od nikogo, zarówno od niemowlaka, którego chrzczę, ani od tych, którym udzielam ślubu, ani od zmarłego, za duszę którego służę pogrzeb. Jestem specjalistą w tej dziedzinie, fryzjer w swojej dziedzinie, dentysta w swojej. Jest konieczne, żeby statut był rozpracowany przez naszych kanonistów, a następnie przedyskutowany, przedyskutowany uważnie, zwłaszcza, że w tych dyskusjach może wziąć udział o. Paweł Adelgejm, ponieważ zajmuje się tą problematyką już od wieku lat. Z wielką uwagą słucham i czytam to, co on mówi. Lecz kiedy czytałem nowy statut, zauważyłem, że głównym jego niedociągnięciem jest demokratyczny centralizm, to znaczy, zupełne niedopuszczenie do głosu zarówno wiernych, jak i duchowieństwa, mianowanie Synodu, podczas gdy biskup, co jeszcze raz powtarzam, nie reprezentuje swojej diecezji.

Rozmawiał
Władimir Ojwin

Źródło: http://www.portal-credo.ru/site/?act=authority&id=1342

Icons by N.Design Studio. Designed By Ben Swift. Powered by WordPress
RSS Zaloguj