Metan – tykająca bomba zegarowa w Zatoce

Po polsku

oil-rig-explosion-in-gulf-of-mexico-10

autor: chris miekina | 5 lipca 2010

Obserwując przebieg wypadków w Zatoce Meksykańskiej nieoczekiwanie okazuje się, że to nie toksyczna ropa jest w tej chwili największym zagrożeniem dla wszystkiego co żyje wokół miejsca katastrofy a towarzyszący ropie metan. Samo słowo wyciek jest właściwie nieadekwatne do tego co ma miejsce na dnie zatoki, bo ilość ropy, mułu i metanu wydobywająca się z uszkodzonego odwiertu przypomina raczej podwodny wulkan niż awarię rury. Skala katastrofy powoduje również, że robione olbrzymim kosztem odwierty odciążające nie napawają zbyt wielkim optymizmem.

Dr. John Kessler z Department of Oceanography of Texas A&M, specjalizuje się w badaniu procesów chemicznych zachodzących w oceanie. Stwierdzil on, że metan stanowi aż 40% całego wycieku. Zazwyczaj ilość metanu towarzysząca ropie nie przekracza 5%. Metan jest gazem łatwopalnym i już raz eksplodował zatapiając platformę wiertniczą Deepwater Horizon ( 20 kwietnia br.). Stało się tak dlatego, że nikt nie zdołał przewidzieć, olbrzymiego ciśnienia tego gazu w złożu ropy.

matt_simmons

Guru w kwesti wydobycia ropy – Matt Simmons – zmierzył ciśnienie z jakim gaz wydostaje się z uszkodzonego odwiertu i jest to obecnie 2700 atmosfer. Jest to ciśnienie znacznie niższe od zgłaszanego wcześniej a które wynosiło 6800 atmosfer. Oznacza to, że prawdopodobnie gaz nie tylko ucieka przez pęknięcia w dnie morskim, ale także tworzy olbrzymi pęcherz pod dnem zatoki.

Większość ropy jaka wypływa z odwiertu gromadzi się tuż przy dnie zatoki. Ropa nie wypływa na powierzchnię morza dzięki zjawisku zwanemu termokliną. Termoklina to wąski pas wody w którym temperatura w zależności od sytuacji gwałtownie zawor-bop-na-dnie-zatoki-meksykanskiejrośnie lub maleje. Wg. Simmonsa taka termoklina powstrzymuje aż 99% (!!!) ropy przed wypłynięciem na powierzchnię morza. W miejscu gdzie znajduje się wyciek panuje bardzo niska temperatura i ropa nie zachowuje się tak jak w normalnych warunkach: staje się ciężka i w postaci podwodnej chmury dryfuje przy dnie zatoki.

Fakt rosnącego pęcherza gazowego potwierdziła już sama BP. Pęcherz ma wysokość kilku metrów, ale obszar jaki zajmuje nie jest znany. Informacje na ten temat byłyby bardziej konkretne, gdyby nad całym obszarem katastrofy zakotwiczyć boje radiolokacyjne, które na bieżąco podawałyby szczegółowe dane na temat zmian dna morskiego. Do tej pory nie zainstalowano w rejonie ani jednej takiej boji mimo, że wydaje się to być obowiązkiem rządu, bo w grę wchodzi życie nie tylko kilku tysięcy ludzi pracujących przy oczyszczaniu rozlanej ropy ale także 20 milionów Amerykanów żyjących na brzegach zatoki.

Częścią podwodnej instalacji, używanej do wydobywania ropy jest tzw. BOP – potężne, wysokie na 5 pięter urządzenie, które ustawia się na szczycie odwiertu a jego celem jest zapobieganie wybuchowi i zamknięcie przepływu ropy ze złoża. Urządzenie to (waży co najmniej 100 ton) w tym przypadku jednak nie zadziałało. O BOP wspomniał niedawno – wysłany przez Obamę, by monitorować przebieg wypadków w zatoce – admirał Allen. Powiedział on, że BOP jest przekrzywiony o 12 stopni. Co spowodowało taki przechył?? Zapewne zmiany jakie zachodzą w dnie morskim pod wpływem rozrastającego się pęcherza metanu.

Efekt pęknięcia takiego pęcherza może stać się przyczyną osunięcia się części dna morskiego i powstaniem trudnego do wyobrażenia tsunami. Dlatego aby przewidzieć dalszy jego rozwój konieczne są dane z tzw. „mud logs”, które BP nadal trzyma w tajemnicy (pisałem o tym w artykule: „Zatoka Meksykańska – czarny scenariusz”)

W ogóle zbieranie informacji na temat wycieku staje się coraz trudniejsze. Dziennikarze nie mogą zbliżać się do jednostek uczestniczących w akcji ratowniczej bliżej niż na 20 m.. Nie wolno też wchodzić na plaże. Oznaczać to może, że sytuacja jest gorsza niż można się tego domyślać, ale z jakichś powodów rząd stara się zachować prawdę o wycieku w tajemnicy aby nie wzbudzać paniki.
Tak więc problem zbierającego się pod dnem zatoki metanu może być w sensie dosłownym tykającą bombą zegarową i być może jedynym sposobem aby wreszcie zamknąć ten wyciek jest opcja nuklearna - link lub bliżej nieznana i utrzymywana w tajemnicy supernowoczesna technologia.

Czarny scenariusz
autor: chris miekina | 16 czerwca 2010

Statki monitorujące przebieg wypadków w Zatoce Meksykańskiej, używając GPS i podwodnego radaru dostrzegły niepokojące zjawisko które formuje się wokół odwiertu z którego wycieka ropa naftowa. Tym zjawiskiem jest rosnący w szybkim tempie pęcherz, który tworzy się pod powierzchnią dna morskiego. Pęcherz ten ma już w tej chwil około 30 km średnicy i podniósł dno morskie o co najmniej 4 metry. Bardzo trudno jest na tym etapie oszacować jego dokładne rozmiary, bo nie pozwala na to oilspillbeachsprzęt, który używa się na statkach. Najlepszy sprzęt do takich badań posiada marynarka wojenna, ale ta nie dzieli się ani swoimi informacjami ani instrumentami naukowymi z nikim. Nie ma jednak wątpliwości, że bąbel – który prawdopodobnie wypełniony jest gazem, bo zazwyczaj towarzyszy on ropie naftowej – jest faktem i co wzbudza niepokój – nieustannie rośnie.

British Petroleum zdecydowała się na wiercenie dna morskiego w miejscu dzisiejszej katastrofy na początku tego roku. Decyzję taką podjęto wbrew radom kilku poważnych firm geologicznych, które wskazały, że BP nie posiada żadnych zabezpieczeń, na wypadek gdyby doszło do katastrofy ekologicznej. Rad udzielali ludzie, którzy doskonale znali swój fach i rozumieli niuanse wydobycia ropy naftowej. Jedna z tych firm uczestniczyła w gaszeniu szybów naftowych w Kuwejcie, podpalonych jeszcze przez Sadama Husseina. Niezależni geologowie z kolei przestrzegali, że formacja geologiczna tworząca dno Zatoki Meksykańskiej jest niestabilna i nie jest w stanie wytrzymać ciśnienia pompowanej z olbrzymiej głębokości ropy. Już wtedy zdawano sobie sprawę ze skali ciśnienia jakie panuje w złożu, jednak BP postanowiła nakłuć je tak czy inaczej. Ta nonszalancja sprawiła, że katastrofa ekologiczna była tylko kwestią czasu i jak się okazało, nie trzeba było na nią długo czekać.

oil-spill-knock-socks11Kiedy w końcu się wydarzyła, ropa, muł i gazy rozerwaly rurę i betonowe umocnienia odwiertu. Część gazu przenika w tej chwili w warstwy skalne pod powierzchnią dna, tworząc olbrzymi bąbel. Kiedy taki bąbel swoim ciśnieniem rozerwie dno zatoki i gaz wydostanie się na zewnątrz – popędzi ku powierzchni morza z prędkością bliską prędkości dzwięku, tworząc zjawisko zapadania. Oznacza to, że statek, który będzie miał pecha akurat przepływać przez ten akwen straci momentalnie swą pływalność i błyskawicznie zatonie wraz z całą załogą.

Nikt dokładnie nie wie przez ile warstw geologicznych przepływa ropa, zanim wydostanie się na powierzchnię morza. Mogą to być warstwy piasków, iłów, wapnia a nawet mniejsze rezerwuary ropy lub gazu. Ciśnienie ropy wykorzystując słabość takich warstw jest w stanie spowodować pękanie dna morskiego, co właśnie obserwuje się w tej chwili. To bardzo niebezpieczne zjawisko, bo oznacza, że jeśli nawet uda się w końcu zaczopować wyciek w odwiercie, potężne ciśnienie ropy z całą furią ruszy w te pęknięcia rozrywając przy okazji dno morskie. Tak gwałtownie uwolniony gaz niechybnie eksploduje na skale nigdy dotąd nie widzianą. Wybuch ten – 50 mil morskich od wybrzeży Luizjany – można porównać do podwodnej erupcji wulkanu Mt. St. Helen. Stworzy on toksyczną chmurę, która podróżując wraz z wiatrem dotrze do wielkich miast położonych na wybrzeżu zatoki (Houston, Nowy Orlean, Sarassota). Reszty zniszczenia dokona olbrzymie tsunami, którego największą ofiarą stanie się Floryda wystająca z wody zaledwie na 10 cm. Zniszczone zostaną także tysiące platform wiertniczych, którymi usiana jest Zatoka Meksykańska, powiększając tylko w sposób wręcz niewyobrażalny rozmiary katastrofy.

Dlatego najważniejszą rzeczą jaką należy natychmiast zrobić, by spróbować zapobiec najgorszemu jest analiza dokumentu zwanego Mud Log Data. W dokumencie tym zapisuje się dokładnie każdy centymetr odwiertu, a więc wszystkie warstwy geologiczne, przez które przebijało się wiertło. Takie dane są obecnie w posiadaniu BP, lecz firma ta nie kwapi się by podzielić się nimi z kimkolwiek. Dzięki tym danym można ustalić nie tylko strategię do walki z wyciekiem, ale przede wszystkim w porę ostrzec ludzi mieszkających na brzegach zatoki i ewakuować ich z zagrożonych terenów. Bąbel w zatoce jest jak bomba zegarowa. Być może jednak nadal jest wystarczająca ilość czasu aby zatrzymać to, co wydaje się być dziś nieuniknione.

photoshop_nuclear_blast_011300_

Źródło: http://nowaatlantyda.com/?p=2341

Icons by N.Design Studio. Designed By Ben Swift. Powered by WordPress
RSS Zaloguj