Kapłan Andriej Gorbunow - DUCH LAODYCEI

Po polsku, Polecane

Jezus-Chrystus

mediumkdq6qh554974a1992d648504681

krest

W Imię Ojca i Syna i Świętego Ducha!

W ostatnich czasach staliśmy się świadkami rozpowszechnienia się pośród prawosławnych chrześcijan pewnej szczególnej nauki, pewnej ideologii, którą krótko można nazwać ideologią Laodycei, albo laodycejską nauką. Ową naukę można odnieść do najstarszych, ale również i późniejszych (włącznie z obecnymi), znanych herezji. Owe nauki „inspiruje” wyjątkowy duch – duch cerkiewnej Laodycei.

Jak statek bez oprzyrządowania i steru
miota się to w jedną to w drugą stronę, poddając burzy,
tak samo i dusza, pozbawiona łaski Bożej,
stale znajduje się w niewoli grzechu, który nie ciągnie ją tam,
gdzie ona pragnie, lecz dokąd kieruje ją demon.

Święty Jan Złotousty

Głównymi, fundamentalnymi, jeśli tak można powiedzieć, tezami, czy postulatami laodycejskiej ideologii są fałszywe, oparte na obłudnej filozofii tego świata wyjaśnienia kilku wybranych miejsc i wypowiedzi z Pisma Świętego, głównie z Nowego Testamentu. Oto niektóre z nich: „cesarzowi, co cesarskie”, „każda władza od Boga pochodzi”, „dla czystych wszystko jest czyste”, Chrystus uczestniczył w spisie ludności…

Natomiast niedawno miałem okazję usłyszeć taki oto laodycejski „argument”: przecież powiedziano w Ewangelii, że „Bóg umiłował świat” („świat” to po rosyjsku “мiр”, ale w języku rosyjskim oznacza ono również „pokój” – przyp. tłum.), a wy, jak powiadają, wzywacie do odrzucenia świata, odgrodzenia się od niego, do rezygnacji z normalnego życia we współczesnym świecie – czyli, na przykład, z numerów identyfikacyjnych i innych osiągnięć cywilizacji.

Tak…I zastanawiaj się teraz – czego w tym „argumencie” jest więcej – obłudy, czy duchowej ślepoty? Czyż nie wiadomo, że słowo “мiр” (w znaczeniu „kosmos”) jest używane w Piśmie Świętym w dwóch znaczeniach, które, na przykład, św. Ignacy (Brianczaninow) komentuje w ten sposób:
„1. Słowo “мiр” oznacza całą ludzkość w następujących i im podobnych wyrażeniach z Pisma Świętego: „Albowiem Bóg tak umiłował świat, że oddał Swojego Syna Jednorodzonego, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”. (Jana 3,16)….
1.2. Słowo “мiр”oznacza ludzi, który prowadzą grzeszne życie, sprzeczne z Bożą wolą, żyją dla tego świata, a nie dla wieczności. Tak należy rozumieć słowo “мiр” w następujących i podobnych im wyrażeniach: „Gdybyście byli z tego świata (“мiрa”), to świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście z tego świata, ale Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego świat was nienawidzi.” (Jana 15, 19). „Nie kochacie świata, ani tego, co w świecie: kto kocha ten świat, ten nie ma miłości Ojca. Oto wszystko, co jest ze świata: (I Jana 2, 15-16), „Czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem?” (Jak. 4,4).
Krótko mówiąc – świat to materialna rzeczywistość i ludzkie (cielesne) mędrkowanie (św. Izaak Syryjczyk, Słowo 2) …

Służąc światu, niemożliwe jest dla człowieka służenie Bogu, ono po prostu nie istnieje, mimo, że dla chorego wzroku niewolników tego świata wydawać by się mogło, że ono istnieje. Jego nie ma!
A to, co się wydaje się nim być, jest niczym innym jak tylko obłudą, zakłamaniem, oszukiwaniem siebie i innych. Przyjaciel świata staje się, być może nawet niezauważalnie dla siebie samego, największym wrogiem Boga i swojego zbawienia.”

„Nie jesteś ani zimny, ani gorący…”

Syn Boży zwraca się w księdze Apokalipsy do laodycejskich chrześcijan tymi oto słowami:

„.Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś.
Obyś był zimny albo gorący!
16 A tak, skoro jesteś letni
i ani gorący, ani zimny,
chcę cię wyrzucić z mych ust*.
17 Ty bowiem mówisz: “Jestem bogaty”, i “wzbogaciłem się”, i “niczego mi nie potrzeba”,
a nie wiesz, że to ty jesteś nieszczęsny i godzien litości,
i biedny i ślepy, i nagi.
18 Radzę ci kupić u mnie
złota w ogniu oczyszczonego,
abyś się wzbogacił,
i białe szaty,
abyś się oblókł,
a nie ujawniła się haniebna twa nagość,
i balsamu do namaszczenia twych oczu,
byś widział.
19 Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwiczę.
Bądź więc gorliwy i nawróć się!
20 Oto stoję u drzwi i kołaczę:
jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy,
wejdę do niego i będę z nim wieczerzał,
a on ze Mną.
21 Zwycięzcy dam zasiąść ze Mną na moim tronie,
jak i Ja zwyciężyłem i zasiadłem z mym Ojcem na Jego tronie.” (Ap. 3, 15-21).

Jak widzimy, Bóg wypowiedział wiele oskarżeń pod adresem Laodyceuszy i żadnej pochwały (list do kościoła w Laodycei – to jedyny z siedmiu listów do kościołów w Azji Mniejszej, w którym nie ma ani jednego przychylnego słowa). Stąd jasny wniosek, że pod pojęciem laodyceuszy należy rozumieć obłudnych, fałszywych chrześcijan.

Z Apokalipsy wynika, że w czasach ostatecznych, przed końcem świata, ziemię będą zamieszkiwać Laodyceusze i Filadelfijczycy, a list do kościoła Laodycei jest ostatnim z siedmiu listów; natomiast do Filadelfijczyków Władca nasz Jezus Chrystus zwraca się (w przedostatnim, szóstym liście) tymi słowami: „Ja cię zachowam od próby, która ma nadejść na cały obszar zamieszkany, by wypróbować mieszkańców ziemi. Przyjdę niebawem..” (Ap. 3, 10-11). „Te słowa potwierdzają, że określenie Filadelfia oznacza jeden z kościołów w ostatnich latach przed końcem świata” - jak podano w książce „Początek i koniec naszego ziemskiego świata: Wyjaśnienie proroctw Apokalipsy” (2-gie wydanie, St-Pet.., 1904 r.).

Porównanie charakterystyki kościoła Laodycei, podanej w Apokalipsie, ze współczesnym życiem cerkiewnym pozwala wyodrębnić następujące, główne cechy obecnych laodyceuszy:
1.Letniość, brak autentycznej, duchowej gorliwości: „Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z Mych ust…bądź gorliwy” (Ap. 3, 15-16).

2.Pycha i materializm: „Ty bowiem mówisz: “Jestem bogaty”, i “wzbogaciłem się”, i “niczego mi nie potrzeba”. (Ap. 3, 17).
3.Duchowe bankructwo i brak łaski Bożej: „jesteś nieszczęsny i godzien litości, i biedny i ślepy, i nagi. Radzę ci kupić u mnie złota w ogniu oczyszczonego, abyś się wzbogacił, i białe szaty, abyś się oblókł, a nie ujawniła się haniebna twa nagość” (Ap. 3, 17-18).
„Nagość jest symbolem utraty łaski Bożej – jak wskazuje wybitny współczesny teolog i egzegeta, archimandryta Rafaił (Karelin) w swoim artykule „Z jakiego powodu Bóg nas znosi?” - Po grzechowym upadku naszych prarodziców szata Bożej światłości, która ich otaczała, zniknęła i zobaczyli, że są nadzy. Jest charakterystyczne, że wyobrażenia pogańskich bóstw w Chaldei i Egipcie, w Grecji i Japonii były nagie. Udział w czarnych mszach, satanistycznych rytuałach, zboryszczach czarodziejów, wiązał się z koniecznością wznoszenia zaklęć i modlitw do demonów przez nagich uczestników tych sabatów. Jest również charakterystyczne, że aniołowie są zawsze przedstawiani w świetlistych szatach, zaś demony nago.”
4.Duchowa ślepota: „jesteś … ślepy … i użyj balsamu do namaszczenia twych oczu, byś widział.” (Ap. 3 17-18).
„Złoto to łaska Boża – wyjaśnia święty sprawiedliwy Jan Kronsztadzki, - szaty – dobre uczynki; hańba z powodu nagości – grzechy. „Użyj balsamu do namaszczenia twych oczu, abyś widział” – oznacza Boże oświecenie.”
5.Liberalno-demokratyczny światopogląd. Gdybyśmy dosłownie przetłumaczyli z greckiego słowo „laodycejska”, będzie to oznaczać - „rządzona przez lud”, czyli demokratyczna.
S. A. Nilus w 1909 roku proroczo pisał: „Czyż nie zostało teraz na całym świecie jasno wyrażone dążenie do ustanowienia „władzy ludu”, jako ostatniego słowa współczesnej państwowej myśli prawnej, zamiast chrześcijańskich monarchii, których era niby się już skończyła i które nie są w stanie dopasować się do świata, opartego na zasadach wolności obywatelskiej? Nie dzisiaj, nie jutro, lecz w dzień, który zna Sam Bóg, zostanie odebrany „powstrzymujący”, a światowa „Laodycea” w całym swoim bezbożnym niepohamowaniu, odda władzę w ręce „bestii z otchłani”. Boże-Władco, bądź miłościw!” („Na brzegu Bożej rzeki”, tom 1).
Potem w 1917 roku: ””Laodycea” … Czyż nie jest to owa demokracja, do której, jak do najnowszego odkrycia państwowej myśli prawnej, prowadzą ludzkość jego przywódcy, wyzwalając zarówno ją, jak i samych siebie od prawowitej, Samodzierżawnej Carskiej władzy, jedynej władzy, która otrzymuje pomazanie od Ducha Świętego w Sakramencie Bierzmowania?” („Jest blisko, przy drzwiach”).
Hieromnich Serafin (Rose) w swoim komentarzu do wyjaśnień Apokalipsy, autorstwa arcybiskupa Awerkija (Tauszewa), tak pisał o Laodycejskim okresie: „Czyż nie rozpoczął się już ów ostatni okres (naszej ziemskiej historii)? Wnioskując z obojętności prawosławnych chrześcijan, którzy powinni płonąć wiarą i pragnieniem nauczania i oświecania innych, patrząc na szeroko rozpowszechniony faryzejski formalizm i ograniczenie się do zewnętrznych przejawów Prawosławia, oraz widząc tę obojętność, która z taką łatwością wkrada się do serc tych wszystkich, którzy nie doświadczają bezpośrednich prześladowań, - ten okres rzeczywiście już się rozpoczął.”


PLASTIKOWA WIARA

Zastanowimy się teraz trochę dokładniej na owym typem współczesnych chrześcijan-laodyceuszy, który tak wiernie, chociaż tylko w zarysie, został przedstawiony w Apokalipsie. Laodyceusze wyróżniają się przede wszystkim swoją nienawistną Bogu duchową letniością.
Letni chrześcijanin waha się między prawdą a kłamstwem, między dobrem a złem. Niby świadomie nie chce obrazić Boga i na tej podstawie uważa siebie za gorliwego. Gdy jednak przychodzi mocna pokusa, odchodzi od prawd wiary, idąc na ustępstwa wobec wrogów Chrystusa i Cerkwi.
Letni obawia się być jawnym odstępcą, ale nigdy nie zdecyduje się na mniej lub bardziej znaczący podwig samozaparcia. Boi się prześladowań za prawdę, nie jest gotowy do tego, by przecierpieć nieszczęścia, trudności, zniesławienia. To znaczy, dokładnie mówiąc, nie chce sobie robić „problemów”. Jak pisał święty Teofan Zatwornik, „wyróżniająca cecha grzesznika – to nie zawsze jego jawna niegodziwość, lecz tak naprawdę brak gorliwości, pełnej duchowego zaangażowania i ofiarności w pełnieniu woli Bożej”.
Letni – to faryzeusz, zakrywający ohydę swojej duszy pokazową gorliwością, chociaż ta jego zewnętrzna nieskazitelność i obłudne, kulturalne zachowanie nie są w stanie naprawić wewnętrznego nieładu i ukryć jego haniebnej nagości. Ma zaślepiony umysł, znajduje się w stanie żałosnego mamienia diabelskiego, wyluzowania, duchowego uśpienia i duchowej martwicy dlatego nie odczuwa grożących mu niebezpieczeństw. Samozadowolenie i obojętność stają się przyczynami zgubnej nieświadomości i pewności siebie.
Najbardziej brakuje letniemu laodyceuszowi szczerej miłości, która wyróżnia wiernych naśladowców Chrystusa – filadelfijczyków (w przekładzie z greckiego „filadelfia” oznacza braterską miłość).
Listy do siedmiu kościołów Małej Azji, zawarte w Apokalipsie, nie tylko ukazują siedem historycznych epok nowotestamentowego Kościoła Chrystusowego, ale jednocześnie pogłębiają rozumienie starotestamentowej historii. W każdym razie, co do ostatniej (laodycejskiej) epoki, to nietrudno dostrzec, że kondycja duchowa współczesnych chrześcijan-laodyceuszy, zarażonych śmiertelnym duchem fałszu i obłudy, bardzo przypomina duchową kondycję letnich faryzeuszy i uczonych w piśmie czasów przed Bożym Narodzeniem, to znaczy, ostatniego, siódmego okresu starotestamentowej historii.
Wiara letniego laodyceusza to wiara plastikowa. Bóg nie jest dla niego Żywym Bogiem, Którego odczuwa on całym swoim jestestwem, lecz abstrakcyjno-filozoficzną ideą, podobną do zimnego i odległego światła gwiazdy. Dlatego Laodyceusze, mówiąc, że kochają Chrystusa, uważają, że są w stanie pogodzić tę „miłość” z namiętną miłością do tego świata i tego co w świecie (por. 1 Jana 2, 15).
Jak wiemy, małoazjatyckie miasto Laodycea w czasie powstania Apokalipsy była bogatym miastem, słynącym z handlu i wytwórstwa. Zycie w tym mieście niosło ze sobą niemało pokus, z którymi trzeba było walczyć, lecz chrześcijanom Laodycei brakowało do tego duchowej gorliwości. Mieli nadzieję, że dzięki łasce Bożej osiągną zbawienie, które pragnęli zdobyć, lecz nie myśleli, że w tym celu należy zrezygnować z namiętności tego świata, że droga do zbawienia jest wąską drogą zaparcia się samego siebie. Taka była duchowa kondycja starożytnych chrześcijan Laodycei. Niestety, taka sama jest kondycja wielu z nas, współczesnych chrześcijan, ponieważ również wśród nas niemało jest nieokreślonych chrześcijan – ani zimnych, ani gorących, a tylko nieco letnich.
Chrześcijanie-laodyceusze podobni są do ludzi, którzy zapewniają nas o swojej wierności i przyjaźni do nas, ale jeśli trzeba udowodnić swoją przyjaźń i oddanie nie słowami, lecz bezinteresownymi uczynkami, to nie wykazują gotowości ku temu. Nie znajduje w nich odzwierciedlenia nauka słowa Bożego na temat wyrzeczenia się tego świata: „Nie możecie służyć Bogu i mamonie” (Mat. 6, 24). „Czy nie wiecie, że przyjaźń ze światem jest nieprzyjaźnią z Bogiem?” (Jak. 4, 4). „Mądrość tego świata jest głupstwem w oczach Bożych.” (1 Kor. 3,19) itd.
Ci, którzy nazywają siebie chrześcijanami, a nie idą za ową nauką Ewangelii o tym, czym jest prawdziwe służenie Chrystusowi, którzy pragną pogodzić służenie Chrystusowi ze służeniem światu, prawdopodobnie chcą prowadzić cnotliwe chrześcijańskie życie, a jednocześnie poddają się pod jarzmo ludzkich względów i boją się podnieść swój głos przeciwko nieprawości, bezbożnictwu i odstępstwu od Boga, - wszyscy ci ludzie zasługują na zarzut, skierowany do laodycejskiego chrześcijanina: „nie jesteś ani zimny, ani gorący, lecz tylko letni” (dokładniejsze tłumaczenie to - „niezbyt ciepły”, „lekko ciepły”).
„O, gdybyś był zimny albo gorący!” mówi dalej Zbawiciel. To znaczy, albo powinieneś być prawdziwym chrześcijaninem, w pełni, całkowicie oddanym swojemu Boskiemu Nauczycielowi, albo lepiej byłoby dla ciebie, żebyś w ogóle nie poznał Chrześcijaństwa (por. Piotr. 2, 21: „Lepiej byłoby dla nich, gdyby nie poznali drogi prawdy, aniżeli poznawszy ją, odwrócić się od ukazanej im drogi przykazań”). Nieznanie Chrystusa – chociaż jest wielkim złem, jednak, jak widać, jest ono mniejszym złem w porównaniu ze zdradą i wyrzeczeniem się Chrystusa (wiadomo, że to wyrzeczenie może dokonywać się nie tylko w słowach, lecz również i w czynach). Dlatego też powiedziano: „Sługa, który znał wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie znał jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę”. (Łuk. 12, 47-48).
I bardzo często letni chrześcijanie, który jedynie noszą maskę sprawiedliwości, są o wiele dalej od Boga, niż najwięksi grzesznicy, jak to widzimy w Ewangelii na przykładach, z jednej strony, nierządnicy, która pokajała się, celnika i zbójcy, a z drugiej strony, obłudnych faryzeuszy i uczonych w piśmie.
Jak mówił hieromnich Serafin (Rose): „Cały sens istnienia Cerkwi polega na tym, żeby Chrystus był w sercu człowieka, jednak można przeżyć całe życie, będąc związanym z Prawosławną Cerkwią, a mimo wszystko nie przebudzić się sercem.”
Letni laodycejscy chrześcijanie, którzy nie mają gorącej wierności wobec Chrystusa, grozi im niebezpieczeństwo odrzucenia przez Chrystusa. Jak podaje Apokalipsa, wzbudzają oni w Chrystusie wstręt, którego siła jest porównywalna z tym odczuciem, jakiego doświadczamy przy nudnościach: Ponieważ jesteś letni, a nie gorący i nie zimny, to wyrzucę cię z ust Moich” Niech każdy z nas weźmie sobie do serca ten surowy wyrok Bożej sprawiedliwości i niech postara się zdobyć tę gorliwość w wierze i ową twardą wierność wobec Chrystusa, bez których niemożliwością jest być prawdziwym chrześcijaninem!

ZATKANE NACZYNIA

Pismo Święte mówi o pierwszych chrześcijanach, że „współcierpieli z uwięzionymi, z radością przyjęli rabunek swojego mienia, wiedząc, że sami posiadają majętność lepszą i niezniszczalną. (Hebr. 10, 34). „Znoszenie zniewag dla Chrystusa prawdziwi chrześcijanie powinni uważać za większe bogactwo, niż wszystkie skarby Egiptu…” (Herb. 11, 26).
Jednak współcześni letni pseudo-chrześcijanie mają zupełnie inny światopogląd i inaczej traktują dobra materialne, uważają bowiem, że już się „wzbogacili i w niczego nie potrzebują” (Ap. 3, 17). Natomiast jeśli chrześcijanie-filadelfijczycy, którzy mają tę gorliwość w wypełnianiu woli Bożej, do której wzywa Sam Władca również i laodycejczyków (patrz: Ap. 3, 19), wybrali dzisiaj „Krzyż”, to znowu laodycejczycy - „chleb” (odwołamy się tutaj do przepowiedni sprawiedliwej starycy Matrony Moskiewskiej), czyli dobra materialne, pomyślność w życiu.

„Uważajcie na siebie, - mówi Bóg do chrześcijan czasów ostatecznych, - aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień (to znaczy, „dzień sądu”) nie przypadł na was znienacka” (Łuk. 21,34).
„Nastaną takie czasy, - jak przepowiadał przepodobny Serafin Wiericki, - kiedy żadne prześladowania, lecz pieniądze i błyskotki tego świata odciągną ludzi od Boga i zginie dużo więcej dusz ludzkich, niż w czasach otwartej walki z Bogiem.”

„Głodu i zimna doświadczą ci, którzy, uważając siebie za prawosławnych, w żadnym wypadku nie chcą przyjmować Ducha Bożego, - to fragment pouczenia z książki „Duchowe rozmowy i wskazówki starca Antoniego” (część 2-ga). - Nawet jeśli tacy ludzie wypełniają obrzędy, to nie karmią się łaską Bożą. Są oni zamkniętymi, zatkanymi naczyniami. Jak bardzo byś się nie starał wlać do nich chociażby tylko kilka kropel życiodajnej wody, pozostaną one suche, ponieważ są zamknięte. I takich ludzi, niestety, jest większość. Albowiem człowieka tak bardzo pociąga to, by, z jednej strony, słuchać podszeptów diabła, iść za głosem zdeprawowanego grzechem swojego ciała, a z drugiej, żyć nadzieją, że się otrzyma Boskie dary. Stąd też samo prawdopodobieństwo, by człowiek mógł stać się wyznawcą-świadkiem Chrystusa, w ostatnich czasach zawsze związanego z męczeństwem, będzie nie tylko wprawiać w zakłopotanie, ale zwyczajnie odepchnie ludzi od pójścia za Chrystusem. Setki tysięcy na pozór wierzących prawosławnych chrześcijan odrzuci swoje przekonania, łaskę, odrzuci Boga.
Przeprowadzono już sprawdzian potęgi piekła, kiedy wszyscy otrzymali numery identyfikacyjne. Czy była to przymusowa akcja? Nie. Po prostu postawiono warunki, albo przyjmujesz i pracujesz dalej, albo odchodzisz. Za milczącą zgodą, ale i z błogosławieństwa duchowieństwa całe państwo zamieniło się w obóz. Tylko, że nie jest tam ważne imię, nadane przy Chrzcie, nie nazwisko, odziedziczone po przodkach, lecz otrzymany numer”.

I rzeczywiście, obecnie jedynie na podstawie stosunku człowieka do „problemu” kodów osobistych, dokumentów elektronicznych i mikro-czipów, wszczepianych pod skórę prawej ręki i na czoło, można określić, czy dana osoba jest filadelfijczykiem, czy laodyceuszem. Oto dlaczego w pośmiertnych proroctwach przepodobnego Nila Mirotoczywego Atoskiego powiedziano, że kto wytrzyma naciski szatańskiej władzy i odrzuci pieczęć antychrysta, „ten się zbawi, a Bóg z pewności przyjmie go do raju, jedynie z tego powodu, że nie przyjął pieczęci”.

Wiadomo, że zbawią się ci, którzy nie przyjęli pieczęci (to znaczy tego całego systemu znakowania bestii) bynajmniej nie dlatego, że sama odmowa wystarczy do zbawienia, lecz dlatego, że będą odmawiać przyjęcia znaku bestii (liczbowego imienia) akurat ci chrześcijanie (filadelfijczycy), którzy bardziej kochają Boga, niż ten świat i siebie. Odmowa przyjęcia liczbowego imienia będzie jedynie świadectwem ich duchowej wierność Bogu. I odwrotnie – przyjęcie cyfrowych kodów przez innych chrześcijan (laodyceuszy) pokazuje, że ich religijno-moralna postawa jest nieprawidłowa.
„Pismo Święte zaświadcza, - pisał święty Ignacy (Brianczaninow), - że chrześcijanie, podobnie jak żydzi, zaczną stopniowo tracić wiarę w Boże Objawienie; przestaną zwracać uwagę na odnowienie ludzkiej natury przez Boga i Człowieka – Jezusa Chrystusa, zapomną o wieczności, a całą swą uwagę zwrócą ku ziemskiej egzystencji… Odstępstwo nowego Izraela (chrześcijan) od Zbawiciela pod koniec czasów stanie się powszechne. Podobnie jak stary Izrael przyniósł w ofierze swoją duchową godność, którą zaproponował mu Odkupiciel, a wybrał ziemską chwałę i złudne nadzieje na osiągnięcie ogromnego materialnego sukcesu, tak samo i nowy Izrael (chrześcijanie), jak podaje Pismo Święte, odrzuci swoją duchową godność, którą darował mu już Odkupiciel, by w zamian wybrać przemijający ze świstem ziemski sukces, sukces, oparty na zwodniczych marzeniach, a w ten sposób wyrzec się Ducha Świętego swoim upadłym, przewrotnym rozumem.”

W jednym z jego listów jest znakomity komentarz hieromnicha Serafina (Rose) odnośnie owego obłudnego rozumu: „Nie ufajcie zbytnio swojemu rozumowi; rozumowanie powininno być oczyszczone cierpieniem, inaczej nie wytrzyma ono próby naszych okrutnych czasów. Nie wierzę, że „logicznie myślący” będą z Chrystusem i z Jego Cerkwią w te dni, które się do nas zbliżają: przeciwko temu będzie zbyt dużo „dowodów”, a ci, którzy ufają swojemu rozumowi, zostaną przez owe „dowody” pokonani”.

Właśnie to „logiczne myślenie” miał na uwadze święty Paweł, kiedy pisał: „Gdyby ktoś mniemał, że coś “wie”, to jeszcze nie wie, jak wiedzieć należy. Jeżeli zaś ktoś miłuje Boga, temu Bóg daje wiedzę”. (1 Kor. 8, 1-3).

Powierzchownie i „logicznie” myślący współczesny laodyceusz, chociaż i nazywający siebie chrześcijaninem, lecz idący „z duchem czasu”, nie jest w stanie wniknąć w duchową istotę zachodzących teraz wydarzeń. „Jest oczywiste, że ludzie nawet nie biorą pod uwagę tego, że już doświadczamy znaków czasów ostatecznych, oraz że pieczęć antychrysta staje się rzeczywistością”. - żalił się starzec Paisjusz ze Świętej Góry Atos - Jakby nic się nie działo. Dlatego Pismo Święte mówi, że dadzą się zwieść nawet wybrani (Mat. 24, 24). Ci, którzy nie będą mieć w sobie dobrego nastawienia, nie otrzymają Bożego oświecenia i w czasach odstępstwa dadzą się zwieść. A to dlatego, że ten, kto nie ma w sobie łaski Bożej, nie ma w sobie duchowego światła, podobnie jak nie ma go również i diabeł”.

Zeświecczeni chrześcijanie-laodyceusze dziwią się, dlaczego powinni zrezygnować ze swojego materialnego dobrobytu i mieliby w ten sposób robić sobie „problemy”, kiedy „najważniejsze jest to, by mieć wewnętrzną miłość do Chrystusa w swoim sercu”? Odpowiedzią na to są słowa świętego Tichona Zadońskiego: „Wielu chrześcijan pragnie być z Chrystusem-Władcą Królującym w chwale, ale nie chcą być z Nim w niesławie i w zniewagach, jak również nie chcą również nieść Jego krzyża; błagają Go, by darował im Królestwo Boże, ale nie chcą z Nim cierpieć w świecie i w ten sposób pokazują, że mają nieprawe serce i że nie kochają prawdziwie Chrystusa a tak, prawdę powiedziawszy, bardziej kochają samych siebie, niż Chrystusa. Z tego powodu mówi Bóg: „ten, który nie weźmie na siebie swojego Krzyża, nie jest Mnie godzien””.

Arcybiskup Awerkij (Tauszew) pisał: „Nasze czasy to czasy odstępstwa od Boga prawdziwego i od Chrystusa, a jednocześnie są to czasy błyskotliwych zewnętrznych sukcesów i osiągnięć cywilizacji (por. Ap. 3, 17: „mówisz: „jestem bogaty, wzbogaciłem się i nie mam żadnej potrzeby”” - ojciec Andriej Gorbunow ). - a jednocześnie czasy, kiedy ziemia napełniona jest ludźmi, porażonymi zgubną niemocą ślepoty duchowej. Utracono prawdziwy wzrok duchowy. Bardzo wielu ludzi w naszych czasach bez żadnego wyrzutu sumienia gotowych jest twierdzić, że białe to czarne, a czarne to białe.”

W naszych czasach ze szczególną siłą wypełniają się słowa proroka Izajasza: „Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności, którzy przemieniają gorycz na słodycz, a słodycz na gorycz! Biada tym, którzy się uważają za mądrych i są sprytnymi we własnym mniemaniu!” (Iz. 5, 20-21).

„Głównym nieszczęściem naszej epoki przed globalnym ukoronowaniem antychrysta – zauważył w swojej książce „Tajemnica nieprawości i antychryst” (“Тайна беззакония и антихрист”) protojererj Borys Mołczanow, - będzie wyjątkowa ślepota duchowa ludzi. Duchowy rozum, to znaczy, ów rozum, który jako jedyny pozwala ujrzeć światło Prawdy, stanie się nadzwyczaj rzadkim zjawiskiem. Ludzkość, kierująca się instynktem – rozumem czysto cielesnym, nie tylko nie rozpozna antychrysta, nie zobaczy w nim swojego podstępnego wroga, ale przeciwnie – uzna go za swego dobroczyńcę…Wszyscy święci ojcowie jako główną przyczynę szybkiej i bezmyślnej fascynacji antychrystem uważają brak duchowego rozumu u ludzi, ich całkowite opętanie cielesnością.”

Na przykład, święty Efrem Syryjczyk w „Słowie na drugie przyjście Chrystusa, na koniec świata i na przyjście antychrysta” przepowiadał: „Ci którzy mają duchowy wzrok, bez trudu dowiedzą się o nadejściu antychrysta. Natomiast ludzie, zajęci sprawami tego świata i kochający ziemskie sprawy, nie pojmą tego, bo zawsze byli przywiązani do tego, co ziemskie i chociaż również usłyszą o tym (nadejściu antychrysta), nie uwierzą i wzgardzą tym człowiekiem, który ostrzega przed bestią. Natomiast święci (to znaczy, prawdziwi chrześcijanie- ojciec Andriej Gorbunow) umocnią się; ponieważ odrzucili wszelką troskę o sprawy tego świata.”

Widzimy obecnie, że te słowa świętego Efrema Syryjczyka dokładnie się sprawdzają.
Współcześni gorliwi prawosławni chrześcijanie („filadelfijczycy”) występują przeciwko bezbożnej i nienawistnej wobec człowieka ideologii talmudycznego judaizmu i globalizmu, przeciwko totalnej elektronicznej kontroli (wraz z jej powszechnym nadaniem cyfrowych imion, zrównujących ludzi z bezdusznymi przedmiotami i zwierzętami), przeciwko ekumenizmowi, neo-modernizmowi, cerkiewnemu liberalizmowi i innym apostatycznym prądom i zjawiskom.

Natomiast pseudo-prawosławni „laodyceusze” (podobnie jak i ludzie, którzy są daleko od Cerkwi, w tym przedstawiciele „demokratycznej” władzy państwowej) nazywają tych zelotów raskolnikami, marginesem, fanatykami, ekstremistami, a nawet „prawosławnymi wahhabitami” (określenie „popularnego współczesnego teologa” diakona Andrieja Kurajewa, jednego z głównych ideologów współczesnych cerkiewnych Laodyceuszy).

W związku z tym z nową siłą brzmią dzisiaj dla przepełnionych bratnią miłością chrześcijan-filadelfijczyków słowa Chrystusa z Ewangelii od Jana: „To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali. Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi” . (Jan `15, 17-19).
Oczywiście, obecni cerkiewni liberałowie w pierwszym rzędzie mogą zostać zaliczeni do kategorii laodyceuszy. Właśnie „cerkiewni działacze” o liberalnych poglądach, wśród których jest niemało hierarchów, zwykłego duchowieństwa i teologów są kierownikami i ideowymi przywódcami cerkiewnej laodycei (Są również i przywódcy Filadelfijskiej Cerkwi, jak, na przykład, znani biskupi Hipolit (Chil’ko) i Diomid (Dziuban) – prawdziwi Boży archijereje, dobrzy pasterze „małego stada” Chrystusowego).
Strach przed władzą tego świata oraz „przed żydami” (patrz: Jan 19, 38; 20, 19) jest u niektórych cerkiewnych nosicieli liberalnej ideologii silniejszy od strachu Bożego, dlatego wykorzystują oni całą moc swojego rozumu (dlatego że serce i sumienie nigdy nie byłyby w stanie tego uczynić), żeby usprawiedliwić swoje podporządkowanie się systemowi antychrysta. Starają się popierać cerkiewne urzędy, rezygnując z duchowej wolności oraz z heroicznego i bezkompromisowego wyznawania prawosławnej nauki wiary, chociaż jedynie to mogłoby stać się podporą Ciała Chrystusowego (Cerkwi), niepokonanego przez bramy piekła.
„Najbardziej niebezpieczną rzeczą w życiu duchowym jest kompromis, - pisze archimandryta Rafaił (Karelin) w książce „Tajemnica zbawienia” (“Тайна спасения”). Kompromis powoduje, że człowiek stopniowo staje się faryzeuszem, człowiekiem o dwóch twarzach i dwóch wolach. To właśnie przez kompromis z duchem tego świata nasza dusza staje się ociężała i słabnie siła naszej modlitwy. Duch tego świata przywiązuje człowieka do ziemi setkami nici”.
Współcześni laodyceusze ten swój kompromis z duchem tego świata nazywają „królewską”, albo „umiarkowaną” drogą, przeciwstawiając ją „prawosławnemu fundamentalizmowi” i „radykalizmowi” (tak nazywają oni bezkompromisową obronę Prawdy przez chrześcijan-filadelfijczyków). Jednak mamy tutaj do czynienia z podmianą pojęć. Wyrażeń „królewska droga”, czy „umiarkowana droga” święci ojcowie używali, na przykład, w tym celu, by pokazać, że w niesieniu duchowych ciężarów modlitwy, postu, czuwania i innych trudów konieczna jest roztropność, rozumne umiarkowanie, że owe ciężary należy brać na siebie, biorąc pod uwagę swoje możliwości.
No i oczywiście, święci ojcowie nie mieli na myśli „umiarkowanej drogi” między prawdą a fałszem, światłością a ciemnością, dobrem a złem, Bogiem i szatanem.
Współcześni chrześcijanie-laodyceusze jakby zupełnie zapomnieli następującą niezmienną prawdę: „Chrześcijanie mają swój świat, swój sposób życia, swój rozum i język jak również swoje profesje, swoją działalność. Taki sam styl życia, rozum i język i swoją działalność mają również ludzie tego świata. Jednych i drugich dzieli wielka odległość.” (przepodobny Makary Egipski).

ZWOLENNICY DEMONKRACJI

Normalną zasadą postępowania pasterzy-laodyceuszy jest służalczość wobec „demokratycznej” władzy, połączona z fałszywą nauką o tym, że Cerkiew Chrystusowa pozytywnie odnosi się do demokratycznej formy rządów.
Laodyceusze „wstydzą się” wymogów słowa Bożego oraz kanonów cerkiewnych, jako „przestarzałych”, „będących już daleko w tyle za obecną rzeczywistością, która poszła do przodu”, jako niewystarczająco „rozwijających się”, uważając, że kanony należy albo zawiesić, albo przerobić, natomiast naukę Cerkwi dostosować do współczesnych zasad „tolerancji” i „demokratyzmu”. To wszystko jest połączone z Prawosławnym formalizmem, jakby istota naszej religii polegała na ceremoniach, pompatyczności, oficjalnych spotkaniach, konferencjach i przemowach, jakby Cerkiew była czysto ziemską, „społeczną” organizacją, „podmiotem prawna”, a nie Bożym Organizmem, nie mistycznym Ciałem Chrystusa (Hebr. 1, 23; Kol. 1, 24 i inne) (Przypomnijmy znaną przepowiednię świętego Teofana Zatwornika: „Nastaną czasy, że chociaż wszędzie będzie można usłyszeć o chrześcijaństwie i wszędzie będzie można zobaczyć cerkwie i duchownych, to wszystko – to tylko pozory, a wewnątrz – prawdziwe odstępstwo”).
Natomiast chrześcijanie filadelfijczycy przeciwnie, odrzucają liberalizm z jego lucyferyczną „wolnością” i anarchią, nie przyjmują współczesnych „demon-kratycznych” haseł, i „wartości”, zarówno w sferze politycznej (wraz ze świętymi ojcami i nauczycielami Cerkwi, filadelfijczycy uznają za prawomocną, daną przez Boga, tylko jedną formę rządów – monarchię, uważają bowiem, że Bogu podoba się tylko władza prawosławnego monarchy – samodzierżawnego cara, Bożego pomazańca), podobnie jak i w innych sferach życia (socjalnej, ekonomicznej, kulturalnej i religijnej). Filadelfijczycy odrzucają tak zwane „liberalne reformy”, zarówno w Cerkwi, jak i w państwie.
Wielu wybitnych rosyjskich świętych, w tym, święci biskupi Ignacy (Brianczaninow) i Teofan Zatwornik, święty sprawiedliwy Jan Kronsztadzki, przepodobni optyńscy starcy – Ambroży, Warsonofiusz, Anatol młodszy, przepodobny Barnaba Getsemański i inni demaskowali demon-kratyczne idee, zbudowane na wielkim kłamstwie.
„Demokracja jest w piekle, a na niebiosach – Królestwo.. Zamilknijcie wreszcie wy marzycielscy konstytucjonaliści i parlamentarzyści! Odejdź ode mnie, szatanie!, = tak demaskował zwolenników demon-kracji święty sprawiedliwy Jan Kronsztadzki; „liberalizm światopoglądowy” uważał za jedną z form biesnowania (opętania nieczystymi duchami).
Inny „pasterz dobry” (Jan 10, 11 i 14), święty Filaret Moskiewski twierdził: „Sprzyjanie demokracji to niesprzyjanie Rosji, która jest główną przeszkodą dla demokracji.”
Również współczesny nam święciciel, metropolita Jan (Snyczew), pisał o demokracji, że „wszystkie jej idee są zbudowane na kłamstwie.: „Również i w Rosji – dodawał – jesteśmy świadkami rozpadu państwa, co jest nieuniknionym rezultatem wprowadzenia w życie zasad demokracji w budowaniu państwa … Ta operacja już wielokrotnie była stosowana w rozwiniętych państwach zachodnich. Tam państwo narodowe służy obecnie jedynie w znacznej mierze za dekoracyjną przykrywkę rzeczywistej władzy, którą możecie nazywać jak chcecie – władzą światowej masonerii, czy międzynarodowego kapitału, trans-nacjonalnych korporacji, czy kosmopolitycznej elity”.
Laodyceusz to w dzisiejszych czasach każdy chrześcijanin (kimkolwiek by on nie był – czy zwykłym wiernym, mnichem, kapłanem, czy biskupem), godzący się na wprowadzany obecnie system apokaliptycznej bestii i nie stawiający jemu żadnego duchowego oporu. „Są ludzie wierzący, którzy jednak prawie nic nie robią – jak mówiła święta caryca męczennica Aleksandra Fiodorowna. - Natomiast ci, którzy kochają Chrystusa, wyróżniają się właśnie przez swoje działanie”.
Takimi działaniami, które świadczą o miłości do Chrystusa, jest obecnie, między innymi, nasze świadectwo wiary, wyrażone odrzuceniem przez chrześcijanina tego wszystkiego, co proponuje antychrystowa globalizacja (kody osobiste, nowe dokumenty, itp.), zdecydowany opór przeciwko bezbożnym siłom, oraz działania, mające na celu odrodzenie Świętej Samodzierżawnej Rusi.
„Cierpiące Prawosławie” - w ten sposób można określić, używając wyrażenia wybitnego amerykańskiego ascety, hieromnicha Serafina (Rose’a), współczesną „ niezbyt silną” (por. Ap. 3, 8) Cerkiew Filadelfijską. Ojciec Serafin przepowiadał, że w czasach ostatecznych „problem (cerkiewnych) jurysdykcji odejdzie na drugi plan”: „Każdy monaster, czy wspólnotę, - mówił - rozpatrujemy jako część przyszłej katakumbowej „sieci” bojowników za prawdziwe Prawosławie”.
Również arcybiskup Awerkij (Tauszew) uważał, że w naszych czasach nie należy zwracać nadmiernej uwagi na cerkiewną „oficjalność”, ponieważ przez swoje dążenie do uzyskania statusu „oficjalnie prawosławnego” można zacząć postępować wbrew swojemu chrześcijańskiemu sumieniu, schodząc w ten sposób z drogi zbawienia i wierności prawdziwemu Prawosławiu.
List do kościoła w Laodycei poprzedzony jest następującymi słowami: „tak mówi Amen, świadek wierny i prawdziwy”? Słowo Amen, jak wiadomo, oznacza - „właśnie tak”, „taka jest prawda”. Jak z tego wynika, myśl, zawarta w tym słowie wstępnym, brzmi następująco: niezależnie od tego, że wy chrześcijanie, zarażeni duchem letniości i obojętności wobec prawdy (duchem laodycei), żyjecie i myślicie w taki sposób, jakby w ogóle prawda nie istniała, jakby prawda była tym, co wam samym w danym momencie wydaje się wygodne i łatwe, - niezależnie od tego wszystkiego – prawda, mimo wszystko istnieje; a Ja (mówi Bóg) Sam „Jestem Prawdą” (Jana 4, 6) i „Jestem świadkiem wiernym i prawdziwym”, poświadczającym istnienie wyższej prawdy – jedności (miłości) Trzech Boskich Osób - Ojca i Syna i Świętego Ducha (por. Jana 8,14 i 15). A ponieważ każda prawda osobowa jest w mniejszym lub większym stopniu odbiciem, podobieństwem ukazanej Prawdy Najwyższej, to każda forma służenia kłamstwu, każda zdrada prawdy osobowej jest w istocie odrzuceniem prawdy najwyższej o niewypowiedzianej miłości Trójcy Świętej, jest odejściem od tego ideału, czyli, całkowitym odrzuceniem miłości i Boga, Który „jest miłością” (1 Jana 4, 8 i 16).

„OTO STOJĘ PRZY DRZWIACH I KOŁACZĘ…”

Miłosierny Bóg, pragnący tego, aby wszyscy ludzie się zbawili i osiągnęli poznanie prawdy, zwraca się do Laodyceuszy z takim oto wezwaniem: „Radzę ci (nie zmuszam, nie nakazuję, jak niepodzielny władca, lecz radzę) kup (ofiaruj wszystko, przygotuj się na wszystko, odrzuciwszy swoje lenistwo i beztroskę; i za małą cenę swoich trudów i ofiar otrzymasz bezcenne skarby i wieczne dobra) ode Mnie złoto, ogniem oczyszczone (Moją łaskę, wszystko oświęcającą), abyś się wzbogacił i białą szatę (kiedy do twojego serca wleje się łaska Boża, postaraj się potwierdzić jej obecność twoją działalnością, twoimi uczynkami – trudami zaparcia się samego siebie i miłości; upiększ swoją duszę dobrymi uczynkami, - bez domieszki fałszu, obłudy, dwulicowości; chroń szatę swojej duszy od najmniejszych plam nieczystości i pychy), abyś przywdział ją na siebie i aby nie było widać hańby twojej nagości, i posmaruj maścią twoje oczy, abyś przejrzał (ulecz swoje oczy duchowe, łaską Bożą oczyść swój rozum, zdobądź duchową jasność widzenia, abyś dobrze widział zarówno siebie jak i to, co się dzieje z tobą i wokół ciebie, oraz abyś rozpoznawał znaki czasów).
Kogo kocham, tego doświadczam i karcę. Dlatego bądź gorliwy i pokajaj się (możliwość twojej poprawy jeszcze nie odeszła, nadzieja na zbawienie jeszcze nie zniknęła; ale moje surowe oskarżenia pokazują właśnie moją miłość do ciebie; oskarżam cię i grożę ci Moim sądem, aby wykorzenić twoją letniość; dlatego przebudź się i pokajaj, rozpalając w sobie płomień gorliwości w czynieniu dobra, oddaj się w pełni i na zawsze pod opiekę Swojego Zbawiciela, odrzuć swoją beztroskę, póki jest jeszcze na to czas).
Oto stoję przy drzwiach i kołaczę: jeśli ktoś usłyszy Mój głos i otworzy Mi drzwi, wejdę do niego i będę z nim ucztował, a on ze Mną (twoje serce jest zamknięte, zaryglowane na Boże prośby, jest ono oplątane, zamroczone; nie ode Mnie zależy otwarcie drzwi serca; kto usłyszy Mój głos i otworzy Mi drzwi, wejdę do niego i będę z nim ucztował; tylko pokochaj Mnie, a nasza jedność będzie wieczna; teraz Sam przyjdę do ciebie i nie odejdę od ciebie, abyś osiągnął życie wieczne, pozostanę z tobą do końca twojego życia, a potem ty do Mnie przyjdziesz, na wieczerzę w Królestwie Bożym, do przybytków nieskończonego błogosławieństwa; ale do tego czasu musisz pocierpieć i powalczyć z wieloma silnymi wrogami, i dlatego, abyś o tym nie zapomniał, nie wpadł w drzemkę, przypominam ci, że…).
„Temu, kto zwycięża (grzech i ten świat) pozwolę zasiąść ze Mną na Moim tronie, tak samo jak i Ja zwyciężyłem i usiadłem z Moim Ojcem na Jego tronie (niemożliwe jest zdobycie, ani wyobrażenie sobie czegoś wyższego ponad to błogosławieństwo; dlatego żadne trudności nie powinny powstrzymywać mężnego bojownika i ascety; jednak chociaż ty – letni kochasz spokój, natomiast Ja daję tutaj pokój twojej duszy, a tam pokój wieczny, tylko potrudź się trochę tutaj; wtedy Ja zawsze będą z tobą i zawsze pomogę ci zwyciężyć, tak samo jak i Ja Sam zwyciężyłem i wszedłem do Chwały Ojca). Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha, co Duch mówi do kościołów.”..
Z podobnym wezwaniem zwraca się również do współczesnych chrześcijan dobry pasterz Cerkwi Chrystusowej, arcybiskup Awerkij (Tauszew): „Co mamy robić? Przede wszystkim konieczne jest, aby wszyscy przejrzeli, kto jest jeszcze do tego zdolny, kto nie ma jeszcze do końca zaślepionych duchowych oczu namiętnościami tego świata, gratyfikacjami pieniężnymi (unijnymi do-tac(j)a-mi - przyp. tłum.), pragnieniami kariery, i zwyczajnymi obietnicami spokojnego, przyjemnego, wesołego i niczym nieskrępowanego życia. Naszym zadaniem jest przejrzenie i dostrzeżenie całej zgubności tego współczesnego antychrystowego kierunku, oraz wejście na drogę zdecydowanego i bezkompromisowego wyznania wiary, czego uczy nas wielki ojciec i nauczyciel Cerkwi, święty Grzegorz Teolog:
„Niech nikt nie sądzi, jakobym twierdził, że każdy pokój jest godny pochwały. Ponieważ wiem, że istnieje doskonała różnica poglądów, jak i najbardziej zgubna jednomyślność; powinniśmy jednak umiłować dobry pokój, którego celem jest dobro i który jednoczy z Bogiem. Kiedy problem dotyczy jawnego odstępstwa, w takim wypadku powinniśmy jak najszybciej przystąpić do walki, nie bacząc na panujące trendy i przywódców tego świata i w ogóle na wszystko, niż mielibyśmy napić się zepsutego kwasu i dotykać zadżumionych. Najstraszniejszą rzeczą jest bać się bardziej czegokolwiek innego, niż Boga i przez ten strach przeistoczyć się ze sługi prawdy w zdrajcę nauki wiary i Prawdy”. „Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!”

Amen.

Źródło: http://www.rusprav.org/2008/February/Gorbunov_SpiritLaodikiystva.html

Icons by N.Design Studio. Designed By Ben Swift. Powered by WordPress
RSS Zaloguj