Do czego prowadzi bezbożność - “Krwawy taniec na prochach ciał”

Po polsku

To najbardziej niebezpieczne miasto świata, tutaj każdy stracił kogoś bliskiego. Wśród tysięcy ofiar najbardziej tragiczny los spotkał kobiety. Najmłodsza z nich miała zaledwie 12 lat. Ich okaleczenia budzą powszechny strach. Mordercy tymczasem kontynuują swój krwawy taniec na prochach ciał.

Sielanka w cieniu codziennych masakr

Promienie Słońca rzucają długie cienie na chodnik w zatłoczonej dzielnicy Del Safari w południowo-zachodniej części Ciudad Juarez w Meksyku. Młodzi ludzie grają na instrumentach, dzieci trenują breakdance lub wykonują śmiałe akrobacje na deskorolkach. Ta sielanka to tylko pozory, bo miasto, położone w północnym Meksyku, tuż przy granicy z USA, zostało uznane przez ONZ za najbardziej niebezpieczne na świecie. W tym roku dokonano tu już ponad 2300 morderstw, co w liczącym 1,2 mln mieszkańców mieście, daje średnio osiem ofiar dziennie.

- Niemal każdy w Juarez kogoś stracił, pozostaje już tylko pozbyć się strachu – mówi Susan Medina, 25-latka nazywana “Oveja Negra” (”Czarna Owca”). Jest członkiem hip-hopowego kwartetu Batallones Femeninos i Zyrko Nomada de Kombat, grupy artystów “z ulicy”.

W kwietniu, podczas konferencji na temat uzależnień i młodzieży, Medina powiedziała Margaricie Zavala, żonie konserwatywnego prezydenta Meksyku Felipe Calderonowi: “Czujemy się opuszczeni. Widziałam śmierć moich przyjaciół, moich braci, mówili, że są zmarnowanymi kulami. A teraz jesteśmy oskarżani o bycie członkami gangu”. Od tego czasu nic się nie zmieniło. Jest jeszcze gorzej.

Dramat kobiet w “mieście diabła”

Ciudad Juarez uchodzi za “miasto diabła”. Aktywność kryminalistów jest związana z rozwojem maquiladoras, czyli specjalnych montowni pracujących na eksport, głównie do USA. Możliwość znalezienia pracy przyciągnęła do miasta rzesze obywateli Meksyku. To z tego powodu, w ciągu ostatnich 20 lat, dramatycznie wzrósł poziom przemocy - zwłaszcza wobec kobiet. W tym okresie życie straciło aż 600 z nich, a 3 tysiące uznano za zaginione. Do wzrostu liczby ofiar przyczyniła się także w wydatnym stopniu odwieczna rywalizacja pomiędzy brutalnymi kartelami narkotykowymi – z Juarez i Sinaloa - które uczyniły kilka lat temu z miasta pole bitwy.

Największy dramat spotkał kobiety. Ich ciała były znajdowane w studniach, piwnicach i przydrożnych rowach. Najmłodsza z nich miała 12 lat, najstarsza – 22. Zbrodnie te zbulwersowały opinię publiczną nie tylko w Meksyku; sprawą tajemniczych mordów zajęła się nawet ONZ, ale do dziś w tej sprawie nie ustalono niczego pewnego. Wynikiem policyjnych śledztw, prowadzonych przez meksykańską policję, z pomocą FBI, było aresztowanie zaledwie… sześciu podejrzanych.

Według ekspertów, młode kobiety były porywane podczas drogi do pracy przez gangsterów, gwałcone, a następnie zabijane i porzucane - często w widocznym miejscu, tak by pokazać siłę karteli i zakpić z policji i władz. Ciała były często okaleczone, co miało manifestować gotowość mafii do rozprawienia się z każdą z “niepokornych” osób – od zwykłego obywatela aż po burmistrza.

Rodziny zabitych kobiet latami naciskały na władze w celu wyjaśnienia tych spraw. Liczne apele organizacji takich jak “Oddajcie Nam Nasze Córki”, do dziś nie przyniosły spodziewanego efektu. Krew nadal płynie obfitym strumieniem. Tylko w 2010 roku odnotowano ponad 2300 morderstw, w 37 przypadkach ofiarą zabójców ponownie padły młode kobiety, co wskazuje na to, że “polowanie” na nie trwa nadal. Idealnym podsumowaniem trwającej od lat tragedii są słowa piosenki “Invalid Litter Dept.” amerykańskiego zespołu At The Drive In - bandyci są nadal bezkarni kontunuują krwawy “taniec na prochach ciał”.

Życie w morzu “zbłąkanych kul”

Wojna na ulicach miasta zmieniła totalnie życie jego mieszkańców. Jakiekolwiek życie całkowicie zanika, gdy tylko zapada zmierzch. Nikt przy zdrowych zmysłach nie decyduje się na opuszczenie swego domu w godzinach wieczornych. W innym razie można bez problemu zostać trafionym przez “zbłąkaną” kulę, stać się “żywą tarczą” lub zostać porwanym dla okupu lub “po prostu” – dla sadystycznej zabawy gangsterów. Na porządku dziennym są także gwałty. Nie tylko na obrzeżach miasta, ale także w samym jego centrum często odnajdowane są zwłoki, lub to, co z nich pozostało. Lista sposobów na odebranie życia w Ciudad Juarez jest naprawdę makabryczna. I bardzo długa.

“Normalną” praktyką jest nie tylko wykonanie wyroku przez strzał w tył głowy, ale także ścięcie, poćwiartowanie, rozpuszczenie kwasie czy spalenie żywcem. Typowe mafijne przesyłki, zawierające odcięte głowy ofiar, regularnie trafiają nie tylko do biur lokalnych władz, ale także na komisariaty policji, czy nawet do wojskowych koszar. Ulice czasami przypominaja sceny z filmu “Predator”, jako że bandyci lubią wywieszać zmasakrowane ciała ofiar w miejscach publicznych np. na latarniach czy mostach. Krwawy koszmar trwa i nic nie zapowiada, by miał się szybko zakończyć.

Policja w Juarez, licząca obecnie ok. 800 osób, musiała w zeszłym roku, pozbyć się aż 30 procent funkcjonariuszy, którzy zostali podkupieni przez rywalizujące ze sobą mafie. Według ekspertów, by zapewnić minimalny poziom bezpieczeństwa w granicach miasta, policja w Juarez powinno liczyć co najmniej 1500 osób. Chętnych do służby jednak nie widać.
Dodatkowym problemem są liczni “mściciele”, wymierzający sprawiedliwość na własną rękę, co przyczynia się do dalszej destabilizacji bezpieczeństwa w mieście. W związku z eskalacją aktów przemocy, władze zdecydowały o wysłaniu na ulice Juarez policji federalnej i żołnierzy. Na front walki z kartelami wysłano w sumie 7,5 tysiąca osób, które od dwóch lat prowadzą regularną wojnę z żołnierzami mafii o każą ulicę.

Wszystko należy do mafii, ludzie to tylko “towar”

Do spektakularnych bitew dochodzi nawet na głównych ulicach miasta w biały dzień, o nocnych strzelaninach nie wspominając. Ciudad Juarez ustanowiło smutny rekord stając się, według statystyk ONZ, najbardziej niebezpiecznym miastem na świecie, spychając z niechlubnej pierwszej pozycji stolicę Wenezueli, Caracas.

Do takiej sytuacji przyczyniła się nie tylko wojna gangów, ale także niesamowita korupcja lokalnych władz i bieda, w której na co dzień żyje ponad połowa mieszkańców miasta. To wszystko sprawiło, że Ciudad Juarez osunęło się na krawędź anarchii i kompletnego chaosu, a faktyczna władza należy do tego, kto ma karabin w ręku.

Mafie “kupiły” nie tylko lokalnych polityków, ale także nastolatków którzy pełnią rozmaite “misje wywiadowcze”, ostrzegając gangsterów przez polującymi na nich stróżami prawa. Najbardziej popularną taktyką młodych sojuszników mafii jest obserwowanie ulic w danej dzielnicy i informowanie kurierów mafii o zauważonych tam patrolach policji i wojska. Kurierzy mafii dzięki temu ostrzegają swoich kompanów, którzy mogą następnie całymi dniami wodzić siły bezpieczeństwa za nos.

- Dla polityków Juarez jest miastem biznesu, a nie społeczności, gdzie żyją ludzie. Zawsze widzieli nas, jak towar, nie troszczyli się o nas – komentuje brutalnie zaistniałą sytuację Susan Medina. - Przychodzą tu do pracy, do produkcji, by być, a nie żyć, czy myśleć. Jesteśmy częścią taniej siły roboczej. Dla młodych ludzi jedyną możliwością jest praca w fabrykach. Nie ma szkół ani miejsc kulturalnych – dodaje.

Dramatyczny krzyk młodzieży

20 lat temu miasto przekształciło się w raj dla “maquiladoras” lub “Maquilas”, dotowanych i zwolnionych z podatku montowni produktów przeznaczonych do wywozu.

Verónica Corchado, rzecznik Paktu na rzecz kultury, organizacji, która od 2005 r. pracuje na rzecz wzmocnienia społeczeństwa poprzez kulturę, podkreśla smutną rzeczywistość tego miasta: “Istnieją tylko cztery teatry, ale są 321 Maquilas”.

- Juarez to miejsce wielu rządowych eksperymentów. Ale to także laboratorium neoliberalizmu - powiedział filmowiec Ángel Estrada. - Przez lata obserwowaliśmy, jak rodziny i struktury wspólnotowe są niszczone, jak żarłoczność rozwoju gospodarczego odrzuciła rozwój kultury i edukacji – dodaje.

Usytuowany 1842 km na północ od Mexico City, Juárez jest w centrum strategii rządu prezydenta Calderóna przeciwko przestępczości zorganizowanej - przede wszystkim przeciwko kartelom narkotykowym. Wysłanie przez rząd do miasta dodatkowych sił bezpieczeństwa wywołała spiralę przemocy.

W odpowiedzi powstaje sporo grup hip- hopowych, które tworzą utwory opisujące pogrzeby ofiar wojny gangów, piosenki te można usłyszeć na ulicach, trafiają także do internetu.

- To jest krzyk młodzieży w Ciudad Juárez - mówi Erik Ponce, członek zespołu Mera Clase. - Nie ma tu oferty kulturowej skierowanej do młodych ludzi, musimy sami tworzyć swoją przestrzeń, nagrywać piosenki mówiące o sprzeciwie wobec systemu – dodaje.

- To inny sposób rzucania kamieniami. Protestujesz, ale poprzez muzykę, poprzez malarstwo. To sposób na pozbycie się bólu. To terapia - indywidualna lub zbiorowa - powiedział młody muzyk.

Obok muzyki, która zaczęła się rozwijać w 2009 roku, istnieją organizacje społeczeństwa obywatelskiego i grupy społeczne działające pomiędzy grupami przestępczymi a rządem federalnym.

16 października stowarzyszenie grup dziecięcych przedstawiło projekt “Posłuchaj mnie, zagraj ze mną”, mający na celu kontynuowanie kampanii rozpoczętej w lipcu podczas wyborów lokalnych zmuszającej kandydatów do podpisania zobowiązania do podjęcia konkretnych kroków pomocy dla dzieci z Juárez.

Drugi etap, który rozpoczął się w parku w gęsto zaludnionej dzielnicy Toribio Quiroga, w południowo-zachodniej części miasta, polega na odzyskiwaniu przestrzeni publicznej do użytkowania przez rodziny. - Jeśli ludzie odzyskają swoje miejsce, będą mogli poczuć się bezpiecznie tam, gdzie ich dzieci będą się bawić – mówi współorganizatorka kampanii Josefina Martínez.

Parę dni temu prezydent Calderón gościł w mieście, aby wznowić program “Wszyscy jesteśmy Juarez”, program społeczny, który rząd stworzył po masakrze w Villa Salvaracar, dzielnicy, w której 31 stycznia podczas imprezy zginęło 16 nastolatków.

Program nie został przyjęty, co wywołało protesty zorganizowane przez studentów i dziennikarzy, którzy wezwali wymiar sprawiedliwości do działania po ostatnim morderstwie w centrum handlowym, gdzie ofiarą był 21-letni fotograf miejscowej gazety. Protesty nic jednak nie dały. Miastem nadal rządzą bandyci. “Krwawy taniec” trwa więc w najlepsze.

Autorzy: Przemysław Henzel, Natalia Zbierska

Źródło: http://wiadomosci.onet.pl/kiosk/krwawy-taniec-na-prochach-cial,1,3753081,kiosk-wiadomosc.html

Icons by N.Design Studio. Designed By Ben Swift. Powered by WordPress
RSS Zaloguj