Jak żyją w Niebie wielcy święci - relacja wielkiej świętej - Schymonachini Makarii, która jako dziecko była wzięta do Raju.

Po polsku

saint-angelSchymonachinia Makaria narodziła się 29-go maja 1926 r. (wg kalendarza gregoriańskiego 11-go czerwca) w dzień oddania Święta Paschy, gdy Cerkiew wspomina dziewice Teodozję i czci pamięć ikony Bogurodzicy zwanej “Ucieczką grzesznych”. Rodzice dziewczynki 50-letni Michał Artemowicz i Teodozja Nikiforowna Artemowa, żyli we wsi Karpowo, we Wjazemskim powiecie, w Smoleńskiej Guberni … W ósmym roku życia Teodozji zdarzyło się coś, co zmieniło cały przyszły jej los.

(…)

22. Sen w letargu

W ósmym roku życia Teodozji zdarzyło się coś, co zmieniło cały przyszły jej los. Pewnego razu, gdy zasnęła jak zwykle, następnego ranka, gdy zaczęto ją budzić, nie przebudziła się. Domownicy doszli do wniosku, że na koniec Bóg wysłuchał ich modlitw i zabrał ją do Siebie. Ojciec odwiózł dziewczynkę do szpitala, gdzie ją obejrzeli i zawyrokowali: – Jeśli przez 14 dni się nie obudzi, to można będzie stwierdzić, że rzeczywiście umarła. Tak, według niezbadanych wyroków Bożych, Teodozji nie pochowano od razu, nie zrobiono też sekcji zwłok, ale umieszczono ciało w kostnicy.

23. W Raju

Dziewczynka nie umarła, a pogrążyła się w letargicznym śnie. W tych dniach, gdy jej ciało chłodne i bezduszne leżało rzędem z trupami, dusza jej przebywała w pozagrobowym świecie. Anioł Stróż pokazywał jej rajskie przybytki. – W Raju zawsze ciepło, zawsze świeci słońce – opowiadała Matuszka o tym, co zobaczyła w taki cudowny sposób prawie 60 lat temu, a wspomnienia jej o Niebieskim Świecie były zadziwiająco świeże i wyraźne. – Tam i słońce nie takie, jak tu, ale ogromne. I kwiaty kwitną jak i tu, lecz są i niebiańskie, są też i takie, jak na ziemi. Trawa jest tam zielona, przepiękna, a wszystkie ścieżki równe i czyste. Sady są przepiękne, a owoce słodkie. One są bardzo, ale to bardzo urocze i dosłownie miodem nalane. Ptaszki na drzewach i maleńkie i większe, i pomyślałbyś, że to ludzie śpiewają, a to tylko ptaszki.

Gdy zaś Anioł chciał pokazać jej w rajskich przybytkach coś nowego, to sadzał ją sobie na plecy i objaśniał, gdzie teraz polecą. Pokazał on Teodozji pałac, gdzie przybywa Sam Chrystus i gdzie świeci największe światło w Raju. Wokół tego pałacu jest wysokie ogrodzenie. Gdy otwierane były jego bramy to słychać było dzwonienie dzwonów. Z Chrystusem za tym ogrodzeniem mogli znajdować się Jemu najbliżsi: Bogurodzica, Jan Chrzciciel, Święty Biskup Mikołaj …

Anioł Stróż pokazał Teodozji ogromny, cały ze złota przezroczysty Przybytek. – Tam pałac największy postawiony, że nawet trudno sobie przedstawić ile w nim miejsca, – opowiadała Matuszka – aby wszyscy Sprawiedliwi mogli znaleźć się w nim na służbie. W prezbiterium tej świątyni stoi prestoł (najświętszy stół – ołtarz), a na nim srebrzysta Ewangelia. Według naszego czasu (rosyjskiego) o jedenastej w nocy zbierają się w tym chramie wszyscy kapłani na czele z Chrystusem i na niebiosach celebruje się przedziwna Tajemnica.

Kapłani tam służą w takich szatach liturgicznych, w jakich służyli na ziemi. Aniołów w tej świątyni mnóstwo, a wszystkie służą z kadzielnicami. A później oni tak głośno i pięknie śpiewają, że i opowiedzieć tego nie sposób.

Dziewczynka zapytała:
– A dlaczego w tej świątyni nie ma ikon?
– A po co nam ikony – usłyszała w odpowiedzi – skoro wszyscy tu jesteśmy żywi.
– A kiedy pójdziemy do świątyni na Służbę? – zwróciła się Teodozja do swego Anioła Stróża.
– Jeszcze jest za wcześnie, byś mogła tam pójść. Kiedy przyjdziesz tu drugi raz, wtedy tam pójdziesz.

Wokół siebie Teodozja widziała mnóstwo Aniołów w białych, różowych, żółtych szatach. Kiedy oni przelatywali, to przyciskali do siebie swoje skrzydła i chowali je pod szatami i już niczym nie odróżniali się od ludzi.

– A Archanioł Michał jest najważniejszy wśród nich. Ma on najgroźniejsze zadania, lecz z wyglądu nie jest groźny i chodzi w większości w czarownych szatach – ciągnęła swoje opowiadanie Matuszka Makaria. – Jest najpiękniejszy z najpiękniejszych. Patrzyłabym na niego i nigdy bym się nie mogła nasycić jego urodą. Są zawsze we trzech: Archanioł Michał, Gabriel i Rafał. Wzrostem Archaniołowie są niewiele wyżsi od innych. Szaty mają długie, powiewne, jakby na wietrze, połyskliwe. Włosy ich kręcone, nie wiedzieć jak, a na głowie wstęga zawiązana z tyłu, a końce jej luźno zwisają. Przechadzają się na dziedzińcach głównego pałacu.

Opowiadała Matuszka i o tych, którzy okazali się godnymi za swe sprawiedliwe życie przebywać w Raju. – Tam wszyscy młodzi, radośni, przepiękni, a starców tam nie ma. Matka Boża jeden raz powie, komu jakie szaty trzeba uszyć. Na szatach są napisy, wyszyte wielkimi literami: z lewej – niebieski oddział, a z prawej – imię.

– Tutaj wciąż cierpimy, a tam na niebiosach spływają same radości. Tej piękności nie możesz porównać do naszego ziemskiego życia. W Królestwie Niebieskim są pałace, podobne do naszych monasterów, stoją pod rząd, a nabudowano ich tyle, że nie policzysz ich nigdy. Bicie dzwonów tam nigdy nie milknie. Żyją tam w maleńkich domkach z dosłownie szklanymi oknami, ale okna nie mają ram. Narodu tam takie mnóstwo, jak i budowli, jeśli popatrzysz, zadziwisz się. A jak tam świetliście, jak przecudnie. Najpiękniejsza wśród wszystkich jest sama Bogurodzica. Jest raz to w niebieskich, to w różowych, lub w ciemno-czerwonych szatach. Przychodziła Bogurodzica do mnie, a z Nią Jan Chrzciciel, Prorok Eliasz, Mikołaj Cudotwórca i święta Katarzyna. A kilka razy przyszedł z Nią i Tichon Kałużskij. – On wiedział wtedy, – wyjaśniała Matuszka – że będę nosiła imię Tichona i mi to wcześniej przepowiedział.

W Królestwie Niebieskim Bogurodzica przebywa krótko. Więcej czasu spędza na ziemi, gdzie pomaga tym, którzy błagają Ją o pomoc.

Duszę zmarłego człowieka bierze trzech Aniołów: pierwszy spowiada z grzechów, drugi udziela Eucharystii, trzeci przenosi na niebiosa. Wszyscy, którzy przychodzą tu z ziemi są pod nadzorem, bo Aniołowie Stróżowie ich pilnują. Za nowoprzybyłym Anioł śledzi nieustannie do czterdziestego dnia, aby się gdzieś nie zapodział. A gdy przychodzi czterdziesty dzień, wtedy mu jest sądzone, gdzie będzie przebywać dusza. – Rzecz ciekawa, – z uśmiechem opowiadała Matuszka – gdy sąd się odbywa, inni Aniołowie zbierają się w tym czasie z tym, który ma pieczę nad duszą, nad którą dokonuje się ów Sąd. A jak oni serdecznie wstawiają się za tą duszą.

24. W piekłach

Widziała Teodozja i niektóre mytarstwa (mówiąc bardzo ogólnie są to miejsca cierpienia poszczególnych kategorii grzeszników -przyp.red.). – Ci, którzy nie będą zbawieni, idą tam, gdzie “czarni” urzędują – wyjaśniała.
– Boję się – wołała dziewczynka do Anioła Stróża. Ale ten ją uspakajał:
– Ty nie musisz bać się niczego, bo ja zawsze jestem z tobą.

Zapamiętała Matuszka jedno z miejsc męczenia grzeszników. Był to długi i mroczny tunel bez brzegu i końca, gdzie w komorach – niszach tłoczyli się i płakali nieszczęśnicy. Widziała też “pole śmierci” dolinę, której brzegów okiem nie dostrzeżesz i opowiadała też, jak siedzą tam na lodzie mleczarki, które na ziemi dolewały wodę do mleka, a teraz oddzielają mleko od wody.

– Byłam tam pół dnia – opowiadała Matuszka Makaria – a tu Matka Boża już mnie szuka: Gdzie podziała się moja męczennica?

25. Obietnica Królowej Niebios

W czasie przebywania Teodozji w Raju, bardzo płakała i prosiła Królową Niebios o uzdrowienie jej nóżek, albo pozostawienie jej tam. Matka Boża jej odpowiedziała: – Tu zostać nie możesz, bo przydasz się bardziej na ziemi. – Ale nie pozostawię cię samą – obiecała Teodozji.

26. Przebudzenie

Przed swym przebudzeniem dziewczynka ujrzała, jak do jej martwego ciała podeszli dwaj aniołowie, każdy z naczyniem w dłoni i jeden zapytał drugiego:
– Jaką wodę jej damy, żywą czy martwą?
– Żywą – odpowiedział jej Anioł Stróż.
– A jak jej dasz żywą wodę?
– Sam ją wleję w nią.

I po tym widzeniu ciało dziewczynki zaczęło się robić cieplejsze i ona się przebudziła. Zupełnie naga dopełzła do drzwi i z wielkim trudem wyczołgała się na wolność. Widzący ją ludzie wpadli w przerażenie.

27. Odwiedziny Świątyni

Z martwych powstałą dziewczynkę rodzice zawieźli do cerkwi, aby mogła przystąpić do Eucharystii, do tego samego ojca Wasylja, który przepowiedział jej los. W tym dniu batiuszka wyspowiadał Teodozję i rozmawiał z nią półtorej godziny, a ona pokornie klęczała i płakała. Oczekujący w kolejce do spowiedzi ludzie mówili między sobą: – Maleńka, a taka grzesznica, musi ją batiuszka tak długo spowiadać. W tym czasie batiuszka Wasylij dał pouczenie młodej wybrance Bożej, jak ma żyć, jak ma się modlić, jak szanować ojca i matkę.

28. W modlitwach do Włodarki Niebieskiej

Od tego czasu Michał Artemowicz coraz częściej mówił o córce: – To dziecko trzeba Bożym sprawom poświęcić. Niech ona z Boskich źródeł czerpie słodycz, a i my napełnimy się radością. (…)

Całość książki znajduje się pod poniższym linkiem.

Źródło: http://monasterujkowice.pl/books.php?b=13

Icons by N.Design Studio. Designed By Ben Swift. Powered by WordPress
RSS Zaloguj