Wikileaks - to śmierdzi celową robotą unych służb

Po polsku

wiki-blefNajpierw cytat z serwisu informacyjnego:

Portale internetowe największych światowych gazet opublikowały już pierwsze analizy 251 287 nowych dokumentów serwisu Wikileaks.

Jak się okazało, materiały serwisu Wikileaks zostały przekazane już kilka tygodni temu kilku czołowym dziennikom. Wśród nich jest m.in. amerykański „The New York Times”, brytyjski „The Guardian”, francuski „Le Monde” i hiszpański „El Pais” – oraz niemiecki tygodnik „Der Spiegel”.

Jak podano, 120 dziennikarzy z pięciu krajów świata przez kilka tygodni studiowało dokumenty. W ciągu następnych dni gazety zamierzają stopniowo ujawniać, co znaleziono w przeciekach WikiLeaks.

http://www.tvn24.pl/-1,1684186,0,1,dokumenty-wikileaks-juz-dostepne,wiadomosc.html

Podziwiam dziennikarzy! Już tylko posegregować 250 000 dokumentów to gigantyczna praca. Przeczytać je, wyłapać z tych 250 000 wszystkie najważniejsze dotyczące konkretnej sprawy czy dziedziny, to jeszcze większa praca. A już to wszystko „przestudiować” i napisać pierwsze analizy, to doprawdy wyczyn na miarę rekordu olimpijskiego.

Ale to nie jest aż tak istotne. Nie pasuje mi w całej tej sprawie kilka rzeczy.

- Po pierwsze, Wikileaks już wcześniej naraził się Pentagonowi, CIA i Białemu Domowi. Za publikację dokumentów dotyczących okupacji Afganistanu spadały gromy na głowę szefa tego portalu.

Tak się zastanawiam…

Władze amerykańskie na oczach całego świata zamordowały 11/9 w WTC i Pentagonie 3 tysiące ludzi. Wcześniej CIA na oczach całego świata zainscenizowała zabójstwo Kennedy’ego. Rzekomo przez Oswalda. A tutaj nagle są bezradni!

Czyżby amerykańskie służby zeszły tak na psy, że nie potrafią już zainscenizować wypadku samochodowego, samobójstwa lub zawału serca, aby pozbyć się takiego szkodnika jak ten haker, kradnący tyle ważnych i tajnych dokumentów?

Po drugie – zbyt duży nawał nawet najprawdziwszych dokumentów może być też metodą dezinformacji. A to z tego powodu, że takiej ilości informacji nie da się strawić. Niech ktoś ciekawski zechce przejrzeć wszystkie 250 000 dokumentów. A to jeszcze nie wszystkie, gdyż Wikileaks zapowiedział w sumie miliony dalszych dokumentów.

Jedno jest pewne – ludzie zaciekawieni rewelacjami nowo opublikowanych dokumentów będą tak nimi zajęci, że często nie zauważą tego, co ważnego akurat w tym momencie dzieje się na świecie. Czyżby i o to między innymi się rozchodziło?

Oddzielnym i chyba najważniejszym pytaniem jest – ile fałszywek udało się tajnym służbom wmieszać pomiędzy dokumenty publikowane obecnie przez Wikileaksa. Jest to najlepsza forma dezinformacji. Już z racji tego, iż dokumenty te noszą pieczątki „secret” lub „top secret” są od razu całkowicie wiarygodne. Takie fałszywki tajne służby wrogich stron zawsze sobie nawzajem podrzucały. Teraz podrzucają je opinii publicznej i internautom.

Wygląda na to, że ci bandyci planują coś dużego. Dlatego odwracają naszą uwagę rewelacjami Wikileaksa.

Poliszynel
http://krasnoludkizpejsami.wordpress.com

Admin doda jeszcze, że zablokowanie domeny Wikileaks nie jest żadnym problemem dla władz USRaela. Co więcej, powinno ono stać na czele listy najważniejszych i najpilniejszych zadań ichniej bezpieki.

Źródło: http://marucha.wordpress.com/2010/11/30/uwaga-to-smierdzi-celowa-robota-unych-sluzb/#comments

Icons by N.Design Studio. Designed By Ben Swift. Powered by WordPress
RSS Zaloguj