Obama jak Breżniew

Po polsku

obama2011-05-29 Z wielkim niesmakiem oglądałem wczorajsze wszechobecne relacje z wizyty Baracka Obamy w Warszawie. Przypominało mi to spędy z czasów komuny. Po raz pierwszy w życiu spodobał mi się Lech Wałęsa.

Wiele mówiono o tym, że w żadnym mieście europejskim nie robiono dla Obamy takiej hecy jak w Warszawie; nigdzie nie sparaliżowano całego miasta na życzenie „suwerena świata”. W Londynie zamykano ulice tylko na czas przejazdu, Warszawę sparaliżowano, a władze Państwa Polskiego i miasta Warszawy na wyścigi płaszczyły się przed Prezydentem USA. Gdyby jego służby specjalne zażądały aby zamknąć i wysiedlić całe Sródmieście, to pewnie bez wahania by to uczyniono.

W telewizji Obama-festiwal, tak jakby nic się na świecie nie działo. Przypominało mi to wiernopoddańczość jaką pamiętam z dzieciństwa – gdy do Polski przyjeżdżał Leonid Breżniew.

Na tym tle dobrze wypadł Lech Wałęsa, który odmówił udziału w tym cyrku, uważając propozycję spotkanie dwuminutowego za kpinę i żart. Mnie też by się nie chciało lecieć z Gdańska do Warszawy na takie „spotkanie”, czyli zrobienie sobie fotki z amerykańskim Prezydentem, czyli występ w jego medialnym cyrku.

Tak, bo to jest cyrk. Media donoszą, że „według urzędników Białego Domu, Obama sfinalizuje w sobotę ze swoimi gospodarzami porozumienie o stałym stacjonowaniu w Polsce niewielkiego oddziału żołnierzy wojsk lotniczych USA, którzy pomagaliby w szkoleniu polskich pilotów na samolotach bojowych F-16 i transportowych C-130”.

Innymi słowy: Obama nie przywiózł Polsce kompletnie nic. Ta część świata go nie interesowała i nadal nie interesuje. Przyleciał tutaj właśnie dlatego, że wszyscy to widzą i chciał zatrzeć złe wrażenie. Jest to wizyta pijarowska, a nie polityczna. Znakomicie ukazuje to spęd prezydentów państw Europy środkowo-wschodniej. Zwieziono ich tu ok. 20 i każdemu dano 2-3 minuty na wypowiedzenie się. Circus Maximus. Brawa dla Prezydenta Rumunii, że nie chciał uczestniczyć w tym spektaklu wraz z „prezydentem” niejakiego Kosowa, czyli zbuntowanej części Serbii.

W tej sytuacji cała ekscytacja nad wizytą Obamy w Polsce winna być interpretowana przez pryzmat polskich kompleksów: oto do zadupia nad Wisłą przyleciał Prezydent Wolnego Swiata, chrystomimetyczny i bajkowy suweren, apostoł demokracji i praw człowieka. Więc szeregi polskich polityków i dziennikarzy gną się przed nim i padają do nóg.

Przypomina mi to obraz ze słynnej tapicerii przedstawiającej cesarza Ottona III przed którym gną się – niosąc dary – Galia, Germania, Italia i Sklawinia (Polska). Tak, owa „sklawinia” etymologicznie łączy się ze słowem niewolnik. A niewolnicy zwykle przyjmują postawę klęczącą. Obrzydliwość.

Adam Wielomski, http://konserwatyzm.pl/

Źródło: http://marucha.wordpress.com/2011/05/29/obama-jak-brezniew/

Icons by N.Design Studio. Designed By Ben Swift. Powered by WordPress
RSS Zaloguj