Cud zmartwychwstania w Grecji

Po polsku, Polecane

metr-cyprian1W ostatnich latach pojawiło się wiele publikacji na temat życia po życiu. Wielu ludzi fascynuje się tą lekturą, bowiem każdy wie, że wcześniej czy później musi odejść z tego świata. Osoby wierzące są świadome, że życie nie kończy się z momentem śmierci ciała. Wielka szkoda, że powielana w ogromnych nakładach literatura, w zdecydowanej większości, nie pokazuje prawdy o tamtym świecie. Najczęściej spotykane są opowieści o tym jak to, obojętnie kto – wierzący, czy nie wierzący, nawet człowiek z ciężkimi grzechami – wszyscy po czasowym rozłączeniu się z ciałem [w czasie śmierci klinicznej] doświadczali wizji światła oraz poczucia wielkiej szczęśliwości. Według nauki Cerkwi Prawosławnej wyrażonej przez jej świętych Ojców – jest to nic innego jak sprytny podstęp szatana, który w ten sposób oszukuje i wprowadza w błąd naiwnych ludzi, po to aby ludzie nie przejmowali się swoim losem po śmierci i nadal prowadzili życie w grzechu.
W celu bliższego poznania prawosławnej nauki o życiu po śmierci – warto sięgnąć do unikalnej w tym zakresie książki Hieromnicha Serafina Rose „Dusza po śmierci”. Autorem tekstu jest Archimandryta Cyprian[1] – przełożony Monasteru św. Cypriana i Justyny w miejscowości Fili w Grecji.

“Niniejszym przesyłam wam relację pewnej znanej mi osoby, która umarła i powróciła do życia i która, jak sądzę, będzie dla was interesująca jako jeden z przykładów do waszej serii artykułów.

Około czterech lat temu otrzymaliśmy telefon z prośbą aby zabrać Święte Dary do pewnej starszej pani, wdowy mieszkającej na przedmieściach Aten. Obchodziła święta według starego stylu i będąc niemal zupełnie złożona chorobą nie mogła pójść do cerkwi. Chociaż z reguły nie podejmujemy takich służb na zewnątrz monasteru i kierujemy ludzi do ich parafialnych kapłanów, jednak w tym wypadku miałem dziwne uczucie, że powinienem iść i przygotowawszy Święte Dary wyruszyłem z monasteru. Odnalazłem starszą panią złożoną chorobą w małym i biednym pokoju; nie mając własnych środków do życia zdana była na pomoc rozmaitych sąsiadów, którzy przynosili jej żywność i inne niezbędne rzeczy. Postawiłem Święte Dary i zapytałem, czy chciałaby coś wyznać na spowiedzi. Odpowiedziała: “Nie, z ostatnich lat nie mam na sumieniu nic, czego bym już nie wyspowiadała, lecz mam pewien ciężki grzech z dawnych lat, który chciałabym ojcu wyznać, chociaż wyznawałam go już wielu kapłanom”. Odpowiedziałem, że jeżeli już się z niego spowiadała, nie powinna tego znów czynić. Ale nalegała i opowiedziała mi następującą historię:

Gdy była młoda, wkrótce po wyjściu za mąż, jakieś 35 lat temu, zaszła w ciążę w czasie gdy jej rodzina znajdowała się w wielkich kłopotach finansowych. Pozostali członkowie rodziny namawiali ją aby poddała się aborcji lecz stanowczo odmówiła. W końcu jednak w wyniku gróźb teściowej, wbrew swojej woli poddała się i dokonano operacji. Poziom sanitarny nielegalnych usług tego rodzaju był bardzo prymitywny, co zakończyło się tym, że wystąpiła u niej silna infekcja i w ciągu kilku dni umarła, nie wyspowiadawszy się ze swojego grzechu.

W momencie śmierci, która nastąpiła wieczorem, poczuła, że jej dusza oddziela się od ciała w sposób w jaki się to zazwyczaj opisuje; dusza jej pozostawała na miejscu i obserwowała jak myją ciało, ubierają i umieszczają w trumnie. Rankiem poszła razem z procesją do cerkwi, oglądała nabożeństwo pogrzebowe i zobaczyła jak trumna została załadowana na karawan by ją przewieźć na cmentarz. Dusza jej jakby leciała na niewielkiej wysokości ponad ciałem.

Nagle na drodze pojawiło się, jak ich opisała, dwóch “diakonów” w białych świecących sticharionach i orarionach. Jeden z nich czytał jakiś zwitek. Gdy zbliżył się samochód podniósł rękę i samochód zatrzymał się. Kierowca wyszedł zobaczyć co się stało z silnikiem a w międzyczasie aniołowie zaczęli rozmawiać. Ten, który trzymał zwitek, będący oczywiście zapisem jej grzechów, spojrzał znad tekstu i powiedział: “To smutne, ma na swoim koncie bardzo poważny grzech i ma iść do piekła, gdyż się z niego nie wyspowiadała”. “Tak,” powiedział drugi, “ale to szkoda, że ma być ukarana, gdyż nie chciała tego a została zmuszona przez swoją rodzinę”. To dobrze,” odpowiedział pierwszy, “jedyne co można zrobić to odesłać ją z powrotem, aby mogła wyspowiadać się ze swojego grzechu i pokajać się za niego”.

Po tych słowach poczuła, jak wraca z powrotem do swojego ciała, do którego w tamtej chwili czuła nieopisany wstręt i odrazę. Po chwili doszła do siebie i zaczęła stukać w środek zamkniętej trumny. Można sobie wyobrazić scenę, która po tym nastąpiła.

Po wysłuchaniu jej historii, którą pokrótce przytoczyłem, udzieliłem jej Świętej Komunii i odszedłem oddając chwałę Bogu, który pozwolił mi ją usłyszeć. W związku z tym, że była to spowiedź, nie mogę podać jej imienia, ale mogę powiedzieć, że wciąż jeszcze żyje. Jeśli uważacie, że byłoby to budujące, zgadzam się na publikację tej historii.”

——————-

[1] Archimadryta Cyprian (Kucumbas), grecki metropolita Oropos i Fili, zwierzchnik Greckiej Cerkwi Prawosławnej zachowującej stary cerkiewny kalendarz, przewodniczący Synodu biskupów przeciwstawiających się apostazji i herezji ekumenizmu.

Źródło: http://prawoslawny-partyzant.blogspot.com/2011/09/cud-zmartwychwstania-w-grecji.html

Icons by N.Design Studio. Designed By Ben Swift. Powered by WordPress
RSS Zaloguj